18 września 2019

The Good Doctor, sezon 1



Uwielbiam seriale medyczne, nie da się temu zaprzeczać. Dajnie mi serial, który choć liźnie medycynę, najlepiej z dużą ilością dramy, odrobiną romansu i najlepiej krwi, wypadków, epidemii, to już w ogóle jestem w niebie! Także w momencie, w którym zobaczyłam zapowiedź The Good Doctor wiedziałam, że biorę to w ciemno!

Serial opowiada o młodym i utalentowanym doktorze, Shaunie Murphym. Spośród wszystkich młodych adeptów wyróżnia go fakt posiadania zespołu Sawanta - zaburzenia ze spektrum autyzmu. Shaun na swój specyficzny sposób spostrzega świat, jest bardzo dokładny i poukładany - niezwykle ceni sobie rutynę i każde jej zaburzenie wywołuje u niego atak paniki. 

Osadzenie młodego chłopaka z autyzmem w środowisku medycznym wydaje się być strzałem w dziesiątkę - nie przypominam sobie, żebym gdzieś na to trafiła, a autystyczne dzieciaki rzadko stoją w świetle reflektorów. A szkoda, bo to normalni ludzie, tylko trochę bardziej wrażliwi. Ciężko mi powiedzieć, czy przypadłość Shauna została odpowiednio przedstawiona i czy nie jest to naciągane - ja się nie znam, ale to kupuje. Grający Shauna Freddy Highmore jest moim ulubieńcem od czasów Artura i Minimków i naprawdę fajnie patrzeć, jak dzieciak się rozwija!

Otaczający go lekarze, choć początkowo bardzo niechętnie podchodzą do Shauna i starają się wręcz utrudnić mu przebywanie w szpitalu, w końcu zaczynają w nim widzieć kolegę lekarza, nie autystycznego chłopaka. Na pochwałę zasługuje także mentor Shauna - doktor Glassman, którego rola w przystosowaniu się Shauna jest nieoceniona, a ich relacja ojciec-syn wywołuje uśmiech na twarzy. Uwielbiam też retrospekcje z dzieciństwa Shauna!

Nie jest to też typowa drama, jak chociażby w Chirurgach, bo związki i przyjaźnie są tutaj w tle, a te pierwsze prawie nie istnieją :D I fajnie, bo dobrze w końcu obejrzeć lekarza w akcji, a nie lekarza uganiającego się za innym lekarzem. Nie zrozumcie mnie źle, ja kocham Chirurgów, ale to jest taki powiew świeżości.

Warto też wspomnieć, że serial jest wariacją na temat koreańskiego serialu z 2013 roku Goot-dak-teo, czyli jest to... serial na podstawie serialu :D W 2018 roku wyszedł kolejny koreański serial, tym razem także o tytule "Good Doctor". A ja? Czekam na trzeci sezon!

Tytuł: The Good doctor
Tytuł oryginału: The Good Doctor
Sezon: 1
Odcinków: 18
Emisja: 2017
Czas trwania odcinka: 42 minuty
Stacja:  ABC (US)

16 września 2019

Książka, która daje do myślenia! | Sekretna kolacja - Raphael Montes

Czterech przyjaciół wynajmuje luksusowe mieszkanie w dzielnicy Copacabana. Wydaje im się, że mają u stóp cały świat.

Nie wszystko jednak układa się po ich myśli i wkrótce wpadają w długi. Aby zdobyć pieniądze, decydują się na kontrowersyjny biznes. Urządzają ekskluzywne kolacje, których menu dalece przekracza granice tego, co uważa się za jedzenie. Z czasem przyjaciele przekonują się, że biedny czy bogaty, czarny czy biały, stary czy młody – w czynieniu zła wszyscy jesteśmy jednakowi.

Kilku przyjaciół, wielkie pieniądze, niespełnione ambicje, mroczny sekret i przerażająca spirala zbrodni, która rozpoczęła się od niewinnego żartu, a skończyła na samym dnie piekła. - goodreads

Dante, Miguel, Hugo i Laitau są czworgiem młodych ludzi, u stóp których leży cały świat, a przynajmniej tak im się wydawało. Gdy grozi im wizja eksmisji, a relacje między nimi ulegają gwałtownej zmianie, na jaw wychodzi ich drugie oblicze. Być może, gdyby nie głupota Laitau, oblicze to nigdy nie wyszłoby na jaw, a oni sami nie odkryliby mrocznej prawdy o samych sobie. 

Pomysł kanibalistycznych kolacji wydaje się absurdalny na wiele sposobów, a przy okazji makabryczny i stawia kwestię moralności w bardzo nieciekawym świetle. Gdy w grę wchodzą ambicje i duże pieniądze, a także swego rodzaju sława, czy jesteśmy w stanie porzucić swoją moralność, zasady i wszystko, co znamy, by zdobyć to, o czym być może nigdy nie marzyliście, ale nasze ego czuje się mile połechtane. Montes udowodnił już, że jego historie ani nie są proste, sztampowe, ani nie tykają lekkich tematów. I choć po Dziewczynie w walizce byłam raczej zniesmaczona, bo historie miłosne na opak nie należą do moich ulubionych, to w Sekretnej kolacji chyba się zaprzyjaźniliśmy i patrzę na jego twórczość w zupełnie inny, bardziej przychylny sposób.

Jedno, co trzeba przyznać, że książki Montesa działają, może nie na wyobraźnie, bo jako fanka thrillerów nie jestem jakoś zniesmaczona pomysłem. Powiem tak: sama idea mnie nie rusza, ale za to poprowadzenie bohaterów, ich dylematy, emocje i przede wszystkim przemiana zasługuje na uwagę, pochwałę i zapada w pamięć! Zbierałam się ponad półtorej tygodnia, by napisać tą recenzję, ale ich przeżycia i emocje wciąż są świeże i myślę, że gdy gdzieś w odleglejszej przyszłości będę wspominać książkę, mogę wciąż je pamiętać!

Dostaliśmy cztery (nawet więcej, ale skupię się na głównej czwórce), skrajnie różne reakcje na zarówno sam pomysł jednorazowej kolacji, jak i prowadzenie lukratywnego biznesu. Najbliżej jest nam Dante, główny bohater, który zdaje się kierować tym wszystkim, a tak naprawdę jest marionetką w rękach kogoś zupełnie nam nieznanego i cholernie niebezpiecznego. Miguel, niepotrafiący pogodzić się z tym, co robią, wydaje się najbardziej ludzki i najbardziej moralny, przypomina mi przeciętnego człowieka, dla którego zabijanie ludzi jest już czynem niedozwolonym, ale zabijanie ich, aby podać do zjedzenia innym? Psychiatryk gwarantowany. Hugo przypomina mi klasycznego socjopatę, za to Laitau? Przez długi czas go nie lubiłam, wkurzał mnie, ale ostatecznie to jak Montes poprowadził postać, zwłaszcza zakończenie książki? Majstersztyk! Na moje zupełne uznanie zasługuje też dziewczyna Laitau, prostytutka, nie pamiętam imienia, która zaszokowała mnie kompletnie w zakończeniu.

Gdy historia zatoczyła koło, trochę zaczęłam odpływać, bo kompletnie nie podobała mi się taka wizja, a że były to ostatnie rozdziały książki, uważałam, że zakończenie było ciulowe, trochę bezsensowne, choć na dłuższą metę ma to swój sens. Ale zakończenie Pottera też uważam za kompletny bezsens, także cóż, nie moja bajka, jak widać. Na szczęście dalszy ciąg wynagradza mi z nawiązką tą bezsensowną scenę i zostawia ze szczęką na podłodze. Panie Montes, myślę, że zostałam fanką!

Nie wiem, czy lubicie klimaty kanibalistycznych kolacji, ale warto przeczytać dla emocji, dla dylematów i zadać sobie pytanie - do czego tak naprawdę zdolny jest człowiek zdesperowany i czym, oraz ile znaczy, ludzka moralność. Polecam!

Tytuł: Sekretna kolacja
Tytuł oryginału: Jantar Secreto
Autor: Raphael Montes
Seria: brak
Stron: 400
Format: czytane mobi
Wydawnictwo: Filia