Markus Zusak - Złodziejka książek | Strasznie wkurzająca książka!

stycznia 27, 2021

Markus Zusak - Złodziejka książek | Strasznie wkurzająca książka!


To nie była dobra książka. Nie dla mnie. Była niesamowicie wkurzająca niemal od samego początku i pierwszy raz w swoim życiu chciałam przeskoczyć do zakończenia, przeczytać ostatni rozdział i o niej zapomnieć. Widząc tyle opinii 10/10 i tyle nagród, które zyskała spodziewałam się sztosu, a mam wrażenie, że po prostu zmarnowałam czas!

MARKUS ZUSAK - Australijsko-niemiecki pisarz. Jest autorem powieści Posłaniec oraz Złodziejka książek. Zusak jest najmłodszym z czworga dzieci Austriaka, malarza domowego, oraz Niemki. W wywiadzie dla Sydney Morning Herald powiedział, że podczas dorastania słuchał opowieści o III Rzeszy, bombardowaniu Monachium i Żydach przechodzących przez małe miasteczko w którym żyła jego matka. Te opowieści zainspirowały go do napisania Złodziejki książek.

Liesel Meminger swoją pierwszą książkę kradnie podczas pogrzebu młodszego brata. To dzięki „Podręcznikowi grabarza” uczy się czytać i odkrywa moc słów. Później przyjdzie czas na kolejne książki: płonące na stosach nazistów, ukryte w biblioteczce żony burmistrza i wreszcie te własnoręcznie napisane… Ale Liesel żyje w niebezpiecznych czasach. Kiedy jej przybrana rodzina udziela schronienia Żydowi, świat dziewczynki zmienia się na zawsze…

Nie udało mi się polubić Liesel, jej otoczenia i jej przygód. Jej postać działała mi na nerwy, nie kibicowałam jej w żaden sposób i nie zrobiło mi się smutno, gdy działa jej się krzywda bądź odchodziły osoby z jej otoczenia. Podejrzewam, że gdyby nagle zabrakło jej w książce nawet bym nie zauważyła. 

Niesamowicie nie podobała mi się i wkurzała mnie narracja, która była przekombinowana i o ile na początku był oto fajne, to prawie 500 stron  było nużące i utrudniało skupianie się na historii, bo spokojnie można by urwać tu z 200 stron, przeznaczonych właśnie na takie niezwiązane w z fabułą pierdolenie.

Największy problem z tą powieścią? Nie umiem powiedzieć, o czym ona była. Złodziejka Książek, która "ukradła" może trzy książki? Cudzysłów zamierzony, bo jedną dostała. Byłam przekonana, że będzie to jej historia, że te książki będą w centrum uwagi, a wzmianki o nich były pojedyncze, zaś nazywanie Liesel Złodziejką Książek takie mocno na wyrost. Tak naprawdę ja nie wiem, czy to jest historia Liesel, jej przyjaciela, Żydów, czy może opowieść śmierci, bo wszystkiego jest po trochu i nijak mi się to nie łączyło w całość. Odniosłam wrażenie, że to po prostu zlepek historii, które autor próbował nieudolnie połączyć.

Cokolwiek myślicie o tej książce - dajcie znać, ale ja nie polecam.

Tytuł: Złodziejka Książek
Tytuł oryginału: The book thief
Autor; Markus Zusak
Stron: 496
Format: audiobook
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Amo Jones - Srebrny Łabędź. Marionetka

stycznia 25, 2021

Amo Jones - Srebrny Łabędź. Marionetka

Z braku pomysłów na lekturę poprosiłam M o wybranie mi paru pozycji i, o dziwo, trafił w punkt w mój gust. Jedna z nich był właśnie Srebrny Łabędź, książka, której nigdy wcześniej nie widziałam na oczy, ale której opis mnie urzekł.

Szybko okazało się, że ja chyba nastawiłam się na coś innego. Obiecano mi coś mrocznego, jakaś tajemnice, ale brakowało mi tego niemal przez cały czas. Niemal, bo muszę przyznać, że końcówka wynagradza mi to oczekiwanie i mam ochotę od razu zabrać się za kolejny tom! Jest coś takiego w prywatnych szkołach, że niezmiennie mnie do siebie przyciągają i chyba jeszcze nigdy nie zawiodłam się na historii odgrywanej w murach elitarnej placówki.

Fakt, że na najciekawszą część trzeba trochę poczekać i warto uzbroić się w cierpliwość, ale póki co jest warto, a ja jestem cholernie zaintrygowana. Historia jest niezła, postacie da się lubić, choć niekoniecznie podobają mi się ich motywy i postępowanie, ale wydaje się takie typowe dla uczniów prywatnej szkoły. Nawet Warki erotyczne są spoko, nie są przesadzone ani nadmiernie wyuzdane, po prostu tu pasują, co także jest ogromnym plusem, a cięty język Madison nie wywołuje dziwnego uczucia.

Moją chyba ulubioną częścią jest tajemnicza książka, którą Madi znajduje w bibliotece i trochę żałuje, że było jej tak mało, bo jest cholernie ciekawa i sama chciałabym się kiedyś natknąć na taki skarb. Zdecydowanie jest to najlepszy punkt historii.

Jak dla mnie nie jest to kolejny typowy erotyk, ale historia z potencjałem, a ja czekam na ciąg dalszy! I w sumie z braku pomysłów na podsumowanie drugiej części, która była bardzo krótka, ale zamiast dostarczyć mi jakichś odpowiedzi, dała tylko więcej pytań! Ja naprawdę jestem zachwycona fabułą i otoczka mrocznej historii szkoły. Uwielbiam tą tajemniczą księgę, którą Madison odnalazła w pierwszym tomie i co jakiś czas do niej wraca, a my odkrywamy historię razem z nią i muszę przyznać, że raz zdarzyło mi się zatrzymać w pół kroku, jak dotarło do mnie, co właśnie przeczytała, a zdarza mi się to niezmiernie rzadko!

I dla tej właśnie historii, bo absolutnie nie dla bohaterów, wróciłam do drugiego tomu już po zaledwie kilku dniach, co też mi się prawie nie zdarza, u mnie czytanie serii to raczej jeden tom na rok i takie kopanie się w tyłek, żeby je ruszyć. W ogóle czy ja już mówiłam, że uwielbiam te okładki? Mają w sobie jakiś taki klimat, są jednocześnie dziwne, odpychające, ale i intrygujące.

Ale główną bohaterkę to ja mam ochotę trzasnąć w łepetynę, bo jej niezdecydowanie i głupota wołają o pomstę do nieba.

Tytuł: Srebrny Łabędź / Marionetka
Tytuł oryginału: The Silver Swan / The Broken Puppet
Autor: Amo Jones
Seria: Elite King's Club (tom 1-2)
Stron: 336 / 280
Format: czytane mobi
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
100 książek, które chcę przeczytać - podsumowanie #2

stycznia 23, 2021

100 książek, które chcę przeczytać - podsumowanie #2

Lista 100 książek została opublikowana 25 grudnia 2018 roku. Przeze mnie miała być traktowana jako baza do wybierania książek do czytania - czyli jak nie będę wiedziała co chcę przeczytać fajnie by było to ruszyć :D Co ciekawe pierwszą książkę skończyłam w dzień tworzenia tej listy, czyli dzień przed opublikowaniem :). Nie była to zdecydowanie lista tylko na 2019 roku, bo są to książki, które chcę przeczytać tak, czy siak i oczywiście jak skończę jedną listę stworzę kolejną :D Chociaż muszę przyznać, że odkąd zaczął się 2020 nie tknęłam ani jednej, a mamy już maj... No ale dobrze, podsumujmy to, co zadziało się do tej pory. 

Pełną listę możecie zobaczyć tutaj, nie będę jej kopiować.

Przyznam się szczerze, że w 2020 troszeczkę mi się o tej liście zapomniało. Troszeczkę, czyli tyli, że przez pierwsze pół roku przeczytałam może jedną, a przez większą część roku próbowałam dojść do porozumienia z zaczętymi seriami (spoiler: nie udało się!). Przechodząc do rzeczy - jak poszło mi w tym roku?

19. Czarny Klucz - Amy Ewing (Klejnot, tom 3)



W poprzednim podsumowaniu wkradł się błąd, bo byłam mylnie przekonana, że całą serię przeczytałam w 2019 roku. Otóż nie, okazało się, że trzeci tom skończyłam dopiero w marcu! No i z przykrością stwierdzam, że zakończenie serii kompletnie mi się nie podobało! 

52. Czerwony śnieg - Ian R. MacLeod

To zdecydowanie jedna z najdziwniejszych książek, jaka się na tej liście znalazła! Do dziś w sumie nie umiem powiedzieć, czy mi się podobała, czy jednak jestem z niej niezadowolona, ale została w mojej głowie. To nie było też coś, czego się spodziewałam, ale zaskoczenie było raczej pozytywne. 

66. Tylko jedno kłamstwo - Kathryn Croft

Nie była to moja pierwsza książka Croft, ale muszę przyznać, że nie bardzo mi się podobała. Rozgryzłam schemat, intryga nie przypadła mi do gustu tak, jakbym chciała, a zakończenie... No niestety, ale to nie było to. Mimo wszystko wciąż jestem ciekawa kolejnych książek Croft, bo póki co to takie 50/50 - jedna świetna i jedna taka sobie.

77. Złodziejka Książek - Markus Zusak

To moje największe rozczarowanie tego roku. Jezus, jak mi się ta książka nie podobała! Jak mnie denerwowała i jaka ona była bezsensowna. Pewnie teraz urażę te miliony, które ją tak chwaliły i dały jej nagrody, ale ja kompletnie nie rozumiem tego fenomenu. Dla mnie gigantycznie nie, dałam jej jedną gwiazdkę i mam nadzieję jak najszybciej o tym zapomnieć.

81. Jeszcze jeden oddech - Paul Kalanithi

A to drugie największe rozczarowanie tego roku. To, co miało być świadectwem umierającego genialnego lekarza okazało się nieopisanie nudną, pozbawioną emocji książką, która bardziej przypominała podręcznik do medycyny. Niestety, ale nie podzieliłam zachwytów, książką mnie nie porwała i moim zdaniem nic sobą nie przekazała. Może tylko to jak nie pisać wspomnień.

84. Osobliwy dom pani Peregrine - Ransom Riggs (Osobliwy dom pani Peregrine, tom 1)

Co to była za książka! Niesamowita historia, niesamowity klimat, a te zdjęcia w środku! Gdybym miała papierowy egzemplarz, zapewniam, że gapiłabym się na nie godzinami i nie raz do nich wracałam! Co prawda nie udało mi się jeszcze przeczytać kolejnych tomów, ale w historii Jakoba jestem totalnie zakochana!

92. Noc Ósma - Sebastian Fitzek


Nie podobała mi się ta książka strasznie! Cały czas miałam wrażenie, że już to skądś znam i faktycznie - okazało się, że autor inspirował się "Nocą Oczyszczenia". Idea na początku może i był fajna, ale po tylu latach. kiedy zrobili z tego x filmów, serial i nie wiadomo co jeszcze jest to po prostu wtórne i nieciekawe. Nie skreślam jeszcze autora, ale tej książki nie będę polecać.



Ta mi się podobała bardzo! Urzekło mnie już pierwsze zdanie, które okazało się zupełnie czym innym, niż się spodziewałam. Póki co znałam Goodkinda tylko z pierwszych tomów Miecza Prawdy, a kryminał w jego wykonaniu totalnie trafił w moje gusta. Nie mogę się zgodzić z niektórymi ruchami, jakie autor wykonał, ale całość w moim odczuciu wypadła naprawdę dobrze!


Lista zawierała

100 pozycji, w tym 54 serii, 29 luźnych, z całkowitą liczbą 41 614 stron :)

Udało mi się przeczytać tym razem:

8 pozycji, co dało 2952 strony.

Jak dla mnie? No słabo, ale to zawsze krok naprzód!


Do tej pory 42 pozycje, czyli 15 595 stron :)

Lisa See - Sieć rozkwitającego kwiatu

stycznia 21, 2021

Lisa See - Sieć rozkwitającego kwiatu


Lisa See to jedna z ulubionych autorek mojej mamy, w związku z czym już od dawna chciałam zapoznać się z jej twórczością. Wiem na pewno jedno - to nie jest dobra książka na początek, bo bardzo łatwo się wówczas zrazić.

LISA SEE - Urodzona w 1955 roku amerykańska pisarka pochodzenia chińskiego, autorka bestsellerów ukazujących chińską tradycję oczami kobiet. Jej pierwsza książka, „Na Złotej Górze” z 1995 r., opisująca historię rodziny autorki - chińskich imigrantów w Stanach Zjednoczonych, stała się bestsellerem. W roku 2000 na jej kanwie powstała opera (z librettem autorki).

W Pekinie znaleziono zwłoki syna ambasadora USA. Kilka dni później w Los Angeles na statku przewożącym nielegalnych imigrantów odkryto ciało syna chińskiego magnata finansowego. Oba zgony najwyraźniej coś łączy - obrażenia, jakich doznali chłopcy, są takie same, a jednocześnie nikt nie potrafi podać przyczyny ich śmierci. W tej sytuacji Chiny i USA, pomimo napiętej sytuacji politycznej między tymi krajami, decydują się na wspólne śledztwo. Od pierwszej strony powieści trafiamy do zupełnie obcego nam świata handlu produktami z zagrożonych gatunków zwierząt, a doświadczenie to jest tak rzeczywiste i fascynujące, jakbyśmy byli naocznymi świadkami opisanych wydarzeń…

Nie umiem powiedzieć, czym ta książka jest, bo trzy razy zmieniała swoją tematykę i główną linię - przynajmniej ja to tak odczuwam. Zaczęło się naprawdę spoko jako typowy kryminał - na statku znajdujemy martwego syna ambasadora (nie pytajcie czego, bo się pogubiłam w tym) i przez jakiś czas faktycznie idziemy tym tropem i byłam przekonana od samego początku, że będzie to trylogia kryminalna. Myliłam się, bo gdzieś w okolicy połowy zamienia się to raczej thriller i śledzimy chińską triadę zajmującą się przemytem nielegalnych leków, a samo morderstwo jakby spada na dalszy plan. Nawet lepiej, bo momentami ja kompletnie zapomniałam, że to wszystko zaczęło się od mordu! No i potem przypada część trzecia, bo z tego wszystkiego lądujemy w... romansie, a wówczas poziom mojego zdziwienia sięgnął zenitu. Poziom zdezorientowania wypadł poza skalę.

Nie przypadła mi do gustu także relacja pomiędzy głównymi bohatera - chińską detektyw, której imienia nie pamiętam i amerykańskim detektywem Davidem. To wszystko zadziało się za szybko, zbyt gwałtownie, a ja miałam wrażenie, że wpadam w sam środek historii, której początek powinnam znać. Problem tylko w tym, że po fakcie dowiadujemy się, że bohaterów łączy jakaś historia, ale szczerze? Nie pasuje mi to, relacja wyszła bardzo nienaturalnie i trochę spadło moje mniemanie o postaciach.

Za to niewątpliwym plusem jest relacja amerykańsko-chińska! Dla mnie, jako osoby totalnie niewtajemniczonej jest to wręcz magia, bo Chiny są jak inny świat, a do tego wplątanie w to chińskiej medycyny tradycyjnej - to było właśnie to, od czego nie mogłam się oderwać i stanowiło najciekawszą część historii. To i historia głównej bohaterki, jej dzieciństwo - to drugi ulubiony moment w książce. I w sumie tyle, bo sama historia nie potrafiła mnie wciągnąć, nic mnie nie motywowało do czytania i co chwilę odkładałam książkę, kończyłam słuchając, bo inaczej nigdy nie dobrnęłabym do końca.

Zakończenie na plus, bo jednak rozbudziło moją ciekawość i jestem ciekawa drugiej części!

Tytuł: Sieć rozkwitającego kwiatu
Tytuł oryginału: Flower Net
Autor: Lisa See
Seria: Czerwona Księżniczka (tom 1)
Stron: 416
Format: papier / czytane mobi
Wydawnictwo: Świat Książki
Przegląd seriali #53

stycznia 20, 2021

Przegląd seriali #53

SZUKAJĄC DIAGNOZY (Sezon 1)


Jest to serial dokumentalny na podstawie głośnej książki Lisy Sanders. Gdyby leciał w telewizji jeden odcinku na tydzień, oglądałoby się go o niebo przyjemniej, bo odcinek po odcinku jest słabo. Dostajemy siedem odcinków i siedem przypadków - za każdym razem Lisa opisuje je w swojej kolumnie w New York Times i czeka na odpowiedzi od czytelników na całym świecie - mocno schematyczny. Na siedem przypadków z zainteresowaniem śledziłam dwa. Nie bierzcie oczywiście ze mnie przykładu, bo parę lat temu nagminnie oglądałam takie seriale i widziałam już niejedno, więc ciężko mnie zaciekawić.

Dla kogoś nie związanego z medycyną i nieobytego w temacie może się to okazać świetnym źródlem wiedzy i ciekawych przypadków, ale ja się wynudziłam strasznie. Jest to zdecydowanie ciekawa metoda szukania diagnozy dla osób, które od lat borykają się z problemami, na które nikt nie może nic zaradzić i są odsyłani od jednej przychodni do drugiej. Ciekawe studium samego pacjenta, który przestaje wierzyć w medycynę, lekarzy, a czasami nawet samego siebie. Tylko przypadki były nudne...

Tytuł: Szukając diagnozy
Tytuł oryginału: Diagnosis
Sezon: 1
Odcinków: 7
Czas trwania odcinka: 43-50 minut
Na podstawie: "Szukając diagnozy: Lisy Sanders
Status: w trakcie
Platforma: Netflix

GUNPOWDER (Sezon 1)


Generalnie nie miałam bladego pojęcia, o czym jest ten serial i chciałam go obejrzeć głównie dla Kita. Totalnie nie tego się spodziewałam, a już przede wszystkim nie tego, że jest to na faktach i taka rzecz zdecydowanie miała miejsce! Mimo, iż jedno z pojawiających się nazwisk brzmi mega znajomo, to nie jestem w stanie skojarzyć wydarzeń z lekcji historii. Nie wiem, czy przerabialiśmy to kiedykolwiek, a szkoda!

Nie powiem wam, czy jest to wierne odwzorowanie historii (robi to BBC, więc jest spoko!) i zdecydowanie jest to serial dziwny, tak jak i w ogóle Anglia w tamtych czasach i zaczyna się z przytupem! Zdecydowanie nie jest to serial na raz, choć ma tylko trzy odcinki, ale jak dla mnie jest on trochę ciężki, więc oglądałam w systemie jeden odcinek co kilka dni. Zdecydowanie wart jest obejrzenia, nawet, jeśli nie jesteście fanami historii, a być może zachęci do wyszukania czegoś więcej o historii XVII-wiecznej Anglii!

Tytuł: Spisek prochowy
Tytuł oryginału: Gunpowder
Sezon: 1
Odcinków: 3
Czas trwania odcinka: 60 minut
Status: miniserial (zakończony)
Na podstawie: prawdziwych wydarzeń
Stacja: BBC

BURDEN OF TRUTH (Sezon 1)


Ostatnio moje szczęście serialowe jest nie najlepsze, mało który serial jest naprawdę wciągający, a ja mam wrażenie, że odbijam się od ściany i albo moje preferencje mocno się zmieniły w ostatnich czasach albo po prostu wszystko jest nudne i wtórne. Zaczęłam już wybierać tytuły na chybił trafił, bo nieważne co wybiorę, ciągle coś mi nie pasuje. No i tak trafiłam na Ciężar Prawdy. Po pirerwsze - gra w nim cudowna Kristen Kreuk (chyba tak), którą pokochałam lata temu w Królewnie Śnieżce - piękna kobieta, do tego sensownie gra. No i Peter, którego pokochałam w Rookie Blue, a tu też gra jedną z głównych ról! Ekipa mnie przekonała, jak z fabułą?

Jest dosyć sztampowa, w końcu to serial prawniczy od CBC. A ta stacja dała mi chociażby Mentalistę, więc jeszcze się nie zawiodłam, a ostatnio też odkryłam, że ja w sumie lubię te kanadyjskie seriale i uwielbiam takie dziejące się w małych mieścinach! Także dostaliśmy tutaj sprawę do rozwiązania, dosyć zamkniętą społeczność i wielkomiejską panią mecenas, która po latach wraca do domu. Podoba mi się ten serial! Wciągnęłam się tak mocno, że w jeden dzień obejrzałam cały sezon, co ostatnio rzadko się zdarza! 

Cały sezon kręci się wokół tej jednaj sprawy, która ciągle się komplikuje, ale mamy też sporo wątków głównych bohaterów, taka prawnicza gadka przeplatana z obyczajówką - ja to kupuję, bo serial nie jest jakiś mega ciężki, ale też nie jest przesadnie lekki, bo porusza dosyć trudne sprawy, ale w taki przyjemny sposób. Boże, jakie długie zdanie, sama się zagmatwałam. Widziałam, że ma dość niskie oceny, ale nie wiem czemu, bo jest dużo gorszych seriali, a ten to przyjemna rozrywka! Fakt, że trochę przeciągnięty, pod koniec zaczęłam się nudzić, ale całość odbieram bardzo dobrze!

Tytuł: Ciężar prawdy
Tytuł oryginału: Burden of truth
Sezon: 1
Odcinków: 10
Czas trwania odcinka: 45 minut
Status: w trakcie
Stacja: CBC
Copyright © Kasikowykurz , Blogger