17 lipca 2018

Ryou Ryumon, Kouji Megumi - Bloody Monday | Sięganie po przypadkowe mangi czasami ma sens!



Serio. Sięgnęłam po nią kompletnie przypadkiem, od fajny tytuł i okładka (to wciąż się sprawdza!). I przepadłam. W wieczór odkrycia jej pochłonęłam 13 rozdziałów. Jest to w sumie moja pierwsza manga czytana online, ale przynajmniej jest po polsku. Po moim ukochanym Naruto, czyli świecie Ninja i świecie Shinigami w Death Note (wciąż brnę!) jest to coś tak kompletnie innego, że cały czas czekam na jakieś duchy, demony, bogów albo chociażby magię. Albo chyba w ogóle po książkach, które ostatnio czytam, czy serialach (Shadowhunters <3), jest ona tak boleśnie... normalna. Ale nie zrozumcie mnie źle, to miłe.

O ile normalnym można nazwać ucznia liceum, który jest hakerem i to pieruńsko dobrym hakerem. Takagi Fujimaru wydaje się być zwyczajnym nastolatkiem, który prowadzi normalnie szkolne życie, mieszka z chorującą na nerki siostrą i wiecznie zapracowanym po śmierci żony ojcem. Jest członkiem komitetu zajmującego się wydawaniem szkolnej gazetki wraz z paczką swoich przyjaciół. No nic bardziej mylnego!

Takagi okazuje się być tajemniczym hakerem, uwielbianym przez dziewczęta, którego pod lupę wzięła tajna organizacja, której szefem jest... jego ojciec. Takagi współpracuje z nimi, próbując odszyfrować plik dostarczony przez agenta. Nie wie tylko, że odszyfrowanie go spowoduje lawinę problemów, które spadną na niego, jego rodzinę i przyjaciół. 

Wszystko wydaje się być powiązane z tajemniczym wirusem, przypominającym mieszankę eboli z wąglikiem. Ktoś próbuje zapanować nas światem, a przynajmniej zniszczyć Japonię. Krążą nam po głowie ostatnie słowa ojca Takakiego. Krwawy poniedziałek. Koniecznie muszę wiedzieć, o co chodzi. 

Mamy tutaj intrygę i to na międzynarodowym poziomie (pierwszy raz widzę Rosję w mandze!), śmiercionośny wirus (mrrr, tygryski to lubią :)), nad wyraz inteligentne dzieciaki, które jednocześnie są mistrzami w swoich dziedzinach (nie dziwi mnie to). Grupę antyterrorystyczna, odpowiedzialną za rozsiewanie wirusa, pragnącą zniszczyć tajemnicza grupę Third-I, która okazuje się sekta religijna! Ich przywódca szczerze mówiąc trochę mi przypomina Jezusa... Sama Third-I jest chyba trochę jak jakaś tajemna grupa FBI albo coś, o której nie wiem nikt, nawet japoński rząd. 

Jest to moja trzecia czytana w życiu manga, ale póki co się nie rozczarowuję. Czytam ja wszędzie, przy każdej okazji, nie mogę się oderwać. Ostatnio się tak wciągnęłam jak czytałam ostatnie tomy Naruto (:

P.S: Jest też 9-odcinkowa manga i 20-odcinkowy serial. Chyba się skuszę :D

Tytuł: Bloody Monday
Autorzy:  Ryou Ryumon, Kouji Megumi
Format: online, o tu
Lata wydawania: 2007-2009
Tomów: 11
Rozdziałów: 96

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Staram się czytać każdy komentarz i na niego odpowiedzieć. Moderowane są z czystej wygody - nie przegapię żadnego :)

Zawsze może mi się coś nie spodobać, na komentarze chamskie nie odpowiadam, zastrzegam sobie prawo do usunięcia go.

Pamiętaj, żeby zostać namiary na siebie, chętnie wpadnę!