Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Graham Masterton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Graham Masterton. Pokaż wszystkie posty
Graham Masteron - Wirus

marca 31, 2020

Graham Masteron - Wirus

Po czym poznać dobrą książkę? Po tym, że ma się ochotę o niej rozmawiać, dyskutować, obgadać ją. I choć nie mogę powiedzieć, że Wirus kocham, to jednak książka ta zalazła mi za skórę tak mocno, że musiałam o niej opowiedzieć paru osobom i dostałąm bana od M, że mam mu takich rzeczy nie mówić. Powiem więcej - ta książka mocno wchodzi na psychikę, jest totalnie porąbana, a ja od paru dobrych lat zastanawiam się, co ten autor bierze/pije i jak skończyć sięgać po jego książki. 

Graham Masterton urodził się w Edynburgu 16 stycznia 1946 roku. Jego dziadkiem był Thomas Thorne Baker, znakomity naukowiec, który wynalazł DayGlo i jako pierwszy przekazał zdjęcia przez radioodbiornik. Po ukończeniu szkoły Whitgift w Croydon pracował jako dziennikarz w „Crawley Observer”. W wieku 24 lat został mianowany na współpracownika „Penthouse” i „Penthouse Forum”. Początkowo pisał poradniki seksuologiczne, jednym z których była „Magia seksu”. Zadebiutował jako autor horrorów w 1976 roku książką o tytule „Manitou”, na podstawie której po dwóch latach nakręcono film o tym samym tytule.

W peryferyjnej dzielnicy Londynu, Tooting, dochodzi do tajemniczych zgonów. Piękna Pakistanka, Samira, pozbawia się życia, ponieważ nie chce pojąć za męża człowieka, którego przeznaczyli dla niej rodzice. Inna spokojna dziewczyna, Sophie, okrutnie zabija poniewierającego nią chłopaka. Bezbarwny mąż-pantoflarz, David, niespodziewanie morduje żonę, która tyranizowała go od wielu lat… Detektyw Jeremy Thomas Pardoe wraz z detektyw Jamilą Patel usiłują rozwikłać zagadkę nagłych zgonów. 

Powiedzmy sobie na początek jedną rzecz - ta książka nie jest tym, czego się spodziewałam, a na naprawdę muszę zacząć czytać opisy książek, bo potem dochodzi do wielu nieporozumień. Ciężko jest też mi się zgodzić z tytułem, bo im dalej w las, tym mam wrażenie, że nazwanie tego wszystkiego wirusem jest jednym wielkim niedopowiedzeniem, a przynajmniej nie jest to wirus w normalnym znaczeniu tego słowa i nie tego byście się spodziewali. Bo ja słysząc "wirus" zawsze spodziewam się epidemii jakiegoś śmiertelnego gówienka. Zawsze. No ale nie tym razem.

To, co się dzieje w tej książce ciężko opisać słowami, to trzeba przeżyć samemu, ale miny osób, którym opisywałam fabułę były doprawdy bezcenne! Moja niekiedy też. Był jeden taki moment: byłam w makro, na samym początku całego tego szału ludzkiego, zanim pozamykali galerie, ale jak już zamknęli szkoły. No zakupy zrobić trzeba, chociaż kolejka była nieziemska... Poszłam sobie w długą w celu znalezienia jakiś drobiazgów, które można dołożyć do koszyka, chyba po serek do chleba i parówki szłam albo wafle... Ale tak sobie kulturalnie idę, miałam zapuszczonego audiobooka i nagle dotarł do mnie sens tego, co słucham (historia małej dziewczynki i jej psa, więcej nie powiem). Autentycznie na środku sklepu zrzedła mi totalnie mina i prawie zatrzymałam się w miejscu i w tym momencie stwierdziłam, że ja już chyba nie chcę tej książki... Na szczęście to był ostatni z takich... momentów. 

Pozostało wrażenie, że o ile opis calej tej epidemii, kolejnych przypadków jest zrobiony bardzo dobrze, to już samo rozwiązanie bardzo po łebkach i to mnie zawsze denerwuje w książkach, że to powodu zdarzeń oni dochodzą przez 3/4 książki, a potem wystarczą dwa rozdziały i oni nagle mają rozwiązanie i pozbywają się problemu... No i te ostatnie zdania w książce... Boże, skąd on bierze pomysły!

Za każdym razem mówię sobie, że już nigdy więcej nie przeczytam żadnej jego książki. I po jakimś czasie wracam i znów mówię sobie, że nigdy więcej. I tak w kółko :)

Tytuł: Wirus
Tytuł oryginału: Ghost Virus
Autor: Graham Masterton
Seria: Brak
Stron: 320
Format: TTS
Wydawnictwo: Rebis
Graham Masterton - Manitou

listopada 20, 2019

Graham Masterton - Manitou

Nowy Jork, czasy współczesne. Do świata żywych powraca po trzystu latach duch największego indiańskiego szamana, Misquamacusa, by dokonać zemsty za dusze swoich braci. Odrodzony w ciele młodej dziewczyny, Karen Tandy, próbuje sprowadzić z przeciwnej strony bytu inne demony. W szpitalu na Manhattanie rozpętuje się walka tytanów, która może pochłonąć całą ludzkość. W przerażających okolicznościach giną ludzie. Jasnowidz Harry Erskine z pomocą indiańskiego szamana, Śpiewającej Skały, podejmuje walkę ze starożytną magią i siłami nadprzyrodzonymi - opis wydawcy.

Mam z tą książką niesamowity problem, bo w sumie nie wiem, co mam o niej myśleć. Napisanie recenzji zajęło mi... z dwa miesiące? Z jednej strony pomysł umieszczenia szamana w guzie na głowie jest fajny, bo oryginalny, ale jednak coś mi nie pasuje w tym wszystkim i nie mogę się zdecydować, czy książka jest oryginalna, czy po prostu mi się kompletnie nie podobała. W sumie nie mogę powiedzieć tego drugiego, bo jednak jej słuchałam i to z zainteresowanie, ale chyba ten pomysł do mnie nie przemawia. Z jednej strony mam nadzieję, że potem będzie lepiej i już sobie darujemy klimaty szamanów mieszkających w naroślach na ciele, a z drugiej nie wiem, czy chcę iść tą drogą...

Nie pamiętam, kiedy ostatnio jakaś książka wywołała u mnie tak sprzeczne odczucia. W sumie ciężko powiedzieć mi cokolwiek o bohaterów, bo słabo ich pamiętam, ale sama akcja była zbudowana w sensowny sposób, miała ręce i nogi i nie miałam wrażenia, że jest nielogiczna. Ale po prostu nie lubię horrorów, nigdy nie byłam fanem, choć nie jest to moje pierwsze spotkanie z Mastertonem. I mimo, że czytałam od niego sporo, to myślę, że ta seria nie znajdzie się w gronie moich ulubionych.

Tytuł: Manitou
Tytuł oryginału: Manitou
Autor: Graham Masterton
Seria: Manitou (tom 1)
Stron: 272
Format: TTS
Wydawnictwo: Albatros
Copyright © Kasikowykurz , Blogger