Eva García Sáenz de Urturi - Cisza białego miasta

kwietnia 21, 2021

Eva García Sáenz de Urturi - Cisza białego miasta

Baskijska kultura, tajemnicze morderstwa, jednojajowe bliźniaki i tajemnica sprzed czterdziestu lat - to wszystko łączy w sobie historia hiszpańskiej pisarki.

Muszę przyznać, że nazwy miejsc i nazwiska bohaterów sprawiły mi ogromne trudności i poza imionami niewiele pamiętam, ale tak długich nazwisk już dawno nie widziałam! Dla osób osłuchanych z językiem będzie to przyjemne, dla reszty każdorazowe przeczytanie nazwiska głównego bohatera będzie katorgą.

Przez większą część książki trochę burczałam pod nosem, momentami strasznie się nudziłam, bo książka była strasznie przegadana i skakałam pomiędzy ebookiem a audio (głos lektora cudo! Bardzo przyjemny dla ucha). Chwilami miałam jej dość i nie mogłam za dużo czasu spędzać na raz.

Ale ostatnie sto stron... zapomniałam o wszystkim, co mi działało na nerwy. Ostatnie sto stron to jest akcja, akcja i jeszcze raz akcja, tam się wszystko rozgrywa i sposób, w jaki autorka wodziła nas cały czas przez nos... wow! Fakt, dała nam po drodze kilka wskazówek, część wniosków można było wysnuć samego, ale takiego rozwiązania zdecydowanie się nie spodziewałam i dla takich zakończeń żyję. Świadomie prawdopodobnie nigdy bym po nią nie sięgnęła, dlatego cieszę się, że znalazła się na mojej liście i się z nią zapoznałam.

Zdecydowanie nigdy się z czymś takim nie zetknęłam i było to także moje pierwsze spotkanie z baskijską kulturą. Powiem jedno - planuję wrócić.

Tytuł: Cisza białego miasta
Tytuł oryginału: El silencio de la ciudad blanca
Autor: Eva García Sáenz de Urturi
Seria: Trylogia Białego Miasta
Stron: 576
Format: mobi / TTS
Wydawnictwo: Muza
Fairy Tail 46-53 | Koniec coraz bliżej :(

kwietnia 20, 2021

Fairy Tail 46-53 | Koniec coraz bliżej :(

Fairy Tail czyta się tak szybko, że ja się już gubię, gdzie skończyłam! Ostatnio tak dobrze czytało mi się końcowe tomy Naruto. Nie wiem dlaczego, ale o ile ebooki czytam dużo wolniej niż książki, tak mangi o niebo lepiej czyta mi się w wersji komputerowej, aniżeli papierowej. Nie pytajcie mnie czemu tak jest, nie wiem, ale możliwe, że ma to związek z tym, że mangi jako tomiki trzyma mi się tak cholernie niewygodnie, że totalnie nie umiem się skupić podczas czytania i bolą mnie ręce. Tak na pewno było z FT, gdzie pierwsze dwadzieścia tomów miałam pożyczone i naprawdę były wydane w taki sposób, że od trzymania bolały łapki.

Nie mogę za wiele powiedzieć wam o fabule, bo na tym etapie naprawdę ciężko o nie spoilerowanie. Właściwie nieważne co powiem, okaże się to spoilerem! Te tomy zdecydowanie szły mi wolniej i trochę oporniej, zwłaszcza te trzy ostatnie. Nie tyle dlatego, że były gorsze, ale zaczęła się nowa saga, która niekoniecznie przypadła mi do gustu i muszę się w nią wgryźć. Ale jedno trzeba przyznać - bohaterowie dostają coraz większego powera i gdy już myślę, że nigdy nie nauczą się żadnych nowych technik, zostaję zaskakiwana i powalona na łopatki. 

Moim ulubieńcem tu zdecydowanie jest historia Zerefa. O jejka, tego to ja się totalnie nie spodziewałam i choć wątek dopiero się zaczął, to ja już nie mogę się doczekać ciągu dalszego!! Mam cichą nadzieję, że zostanie to trochę bardziej rozwinięte i nie zostawią mnie z takim krótkim wątkiem. Jestem też generalnie w szoku, jak niewiele jest tu wątków miłosnych, w sumie prawie wcale, są krótkie momenty, w których wydaje się, że nasi bohaterowie będą razem, ale praktycznie żaden nie został rozwinięty. Z jednej strony spoko, bo to przecież nie jest historia miłosna, ale z drugiej są to pary, które ja totalnie widzę i jednak chciałabym trochę więcej!

Przede mną już tylko ostatnie tomy, historia zbliża się ku końcowi, a ja nie wiem, czy chcę już teraz dowiedzieć się, co będzie dalej, a z drugiej totalnie nie chcę kończyć tej historii.

Tytuł: Fairy Tail
Tytuł oryginału: Fearī teiru
Seria: Fairy Tail, tomy 46-53
Autor: Hiro Mashima
Stron: 1664
Format: mobi
Wydawnictwo: Kodashana
Sarah J. Maas - Korona w mroku

kwietnia 19, 2021

Sarah J. Maas - Korona w mroku

Chwaliłam się w zeszłym roku, że w 2021 chciałabym przeczytać wszystkie książki wydane przez Maas w Polsce! Kiedy to piszę mamy kwiecień, a ja przeczytałam, uwaga, dwie! Wróżę sukces! Pierwszy tom wciągnął mnie tak mocno, że chodziłam z nim wszędzie i nie potrafiłam odłożyć. Z drugim miałam już problem, bo nie mogłam skończyć, ale to raczej wina mojego lenistwa i braku chęci, bo jak już brałam książkę to strony same leciały. Nie wiem, co tu się zadziało, ale przez tą książkę się płynie!

Nie lubię tak długo czytać książek, bo zaciera mi się wówczas fabuła. Ale właśnie w fabule tu był największy problem, bo mimo, iż książka ma prawie 500 stron, to przez jej pierwszą połowę miałam wrażenie, że nic się tam kompletnie nie dzieje... I owszem, może objętość jest, ale treści było to stosunkowo niewiele i mimo, że jestem na świeżo, praktycznie nie pamiętam początku, a całość mogłabym streścić... w dwóch, może trzech zdaniach?

Podobała mi się relacja Celeany z innymi postaciami - z Chaolem, z Dorianem, a zwłaszcza z Nahemią, no i uwielbiam Strzałę! Ale jako zadeklarowana psiara nie mogłabym powiedzieć nic innego. Nie do końca podoba mi się, jak niektóre z tych relacji się zakończyły, ale jestem ciekawa, co spotka mnie w następnym tomie. 

Zakończenie - no przepraszam, ale co tu się zadziało?! Trochę sie czuję tak, jakby całe napięcie zostało upchnięte w te ostatnie... 50? stron. Ja żyję dla takich zakończeń, moi drodzy i teraz nie wiem, czy zrobić sobie kilka książek przerwy, pobyć wśród innych gatunków, czy od razu rzucić się w wir kolejnej przygody z Celeaną? No tak się nie robi. Mam o tyle fajnie, że czytam serię w momencie, w którym wszystkie tomy są dostępne, bo jakbym miała czekać w takim napięciu rok na kolejny? No nieeeee...

Tytuł: Korona w mroku
Tytuł oryginalny: Crown of Midnight
Seria: Szklany Tron (tom 2)
Autor: Sarah J. Maas
Stron: 495
Format: mobi
Wydawnictwo: Urobos
Przegląd seriali #65

kwietnia 18, 2021

Przegląd seriali #65

SUKCESJA (Sezon 2)


O mój boże, no myślałam, że nigdy nie skończę tego sezonu! Tak, jak w pierwszym podobała mi się całość poza finałem, na którym totalnie straciłam serce, tak tutaj w ogóle nie mogłam się wgryźć w ten sezon, męczył mnie strasznie i zupełnie nie mogłam sobie przypomnieć, co mi się tak podobało w tym serialu. Paradoksalnie podobał mi się finał ;).

Nie umiem polubić żadnej postaci. Naprawdę żadnej, są mi kompletnie obojętni. No może nie do końca, bo strasznie mnie denerwują + działa mi na nerwy ilość przekleństw. Czy naprawdę nie potrafią wypowiedzieć jednego zdania nie używając słowa "fuck"? Najgorsze jest to, że mimo wszystko jestem ciekawa, jak to się potoczy, ale nie będę płakać, jeśli go skasują.

Tytuł: Sukcesja
Tytuł oryginału: Succession
Sezon: 2
Odcinków: 10
Czas trwania odcinka: 60 minut i więcej
Status: w trakcie
Stacja: HBO

CONDOR (Sezon 2)


Mam dosyć mieszane uczucia odnośnie tego serialu. Początek pierwszego sezonu mi się podobał, ale potem nastąpiło takie zawirowanie, że jak doszłam do ostatniego odcinka to już zapomniałam, o czym serial właściwie był i jaki był jego główny wątek :D. Tutaj w teorii kontynuujemy to, czego dowiedzieliśmy się w pierwszym sezonie - nasz główny bohater ukrywa się przed CIA i próbuje dojść do tego, kto wymordował cały jego zespół. 

Jakoś tak przyjemniej mi się oglądało ten sezon, choć wziąć nie jest to serial, który bezgranicznie wciąga. Pominę też kwestię, że walnęłam się przy wyborze odcinka i najpierw obejrzałam finał sezonu. Nie pomogło! :)

Tytuł: Trzy dni Kondora
Tytuł oryginału: Condor
Sezon: 2
Odcinków: 10
Czas trwania odcinka: 45 minut
Na podstawie: "Sześć dni Kondora" James Grady i filmu "Trzy dni Kondora" z 1975 roku.
Status: w trakcie
Stacja: Audience TV

VIRGIN RIVER (Sezon 2)


Co to był za sezon! Pierwsze obejrzałam późno, bo nie mogłam się zdecydować i szybko przepadłam. Wieść o drugim sezonie uradowała moje serduszko. To był sezon pełen bólu, ale i pełen szczęścia i nadziei, a ja uświadomiłam sobie, jak bardzo lubię takie obyczajowe seriale i jak bardzo ich potrzebuję. Mel to postać, którą mogę oglądać godzinami i zdecydowanie jest jasną perełką serialu i nie potrafię sobie wyobrazić, aby w jej roli występował ktokolwiek inny!

Podoba mi się też ten element dreszczyku, który jest gdzieś tam w tle, ale nie przyćmiewa. Co tu dużo mówić no, oglądajcie!

Tytuł: Virgin River
Tytuł oryginału: Virgin River
Sezon: 2
Odcinków: 10
Czas trwania odcinka: 45 minut
Na podstawie: Virgin River novels by Robyn Carr
Stacja: Netflix

SHAMAN KING (Sezon 1)


Idea oglądania tego anime była taka, że za cholerę nie byłam pewna, czy ja kiedykolwiek oglądałam całość (jak jeszcze leciało na Jetix) i nie mam pojęcia, jak to się kończy. Co mogę powiedzieć? KRÓL SZAMANÓW SSIE. No przykro mi jest bardzo, bo materiał to jest na zajebistą historię, a ja tak bardzo mam jej dosyć! Nie zmienia to faktu, że czekam na ten z 2021 roku i liczę na to, że się jednak zakocham! Ale niestety ta starsza wersja w ogóle do mnie nie trafiła. Dubbing niezły, ale kurde, ja ciągle słyszałam tam Odlotowe Agentki.

Poza tym nie wiem na ile jest to wina mangi, a na ile realizacji anime, ale matko boska, jakie tam są irytujące postaci i czy tylko ja mam wrażenie, że brakuje w tym wszystkim emocji? Jakbym patrzyła na wiecznie naćpane istoty, które w ogóle nie przejmują się swoim losem i gdyby nie głos dubbingujących osób to chyba bym w życiu nie domyśliła się, jakie uczucia targają bohaterami. No nie. Bardzo nie.

Tytuł: Król Szamanów
Tytuł oryginału: Shāman kingu
Sezon: 1
Odcinków: 64
Czas trwania odcinka: 22 minuty
Na podstawie: "Shaman King" Hiroyuki Takei
Studio: XEBEC
Laura Kneidl - Jednak mnie kochaj, Tylko bądź przy mnie

kwietnia 17, 2021

Laura Kneidl - Jednak mnie kochaj, Tylko bądź przy mnie

Słyszałam dużo dobrego o tych książkach, już od dobrego roku miałam je na półce Legimi, ale do tej pory nie mieliśmy okazji się zapoznać bliżej. O matko, czy ktoś mi wyjaśni, dlaczego? Nie wiem, czy autorka wskoczy automatycznie do grona moich ulubieńców, ale to zdecydowanie nie będą ostatnie jej książki, które przeczytam (czaję się na serię Someone teraz :D).

Sage ucieka na uczelnię oddaloną przeszło trzy tysiące kilometrów od swojego domu, zostawiając młodszą siostrę i mamę, za którymi ogromnie tęskni. Boi się każdego dnia, w każdej sekundzie życia. Panika ją paraliżuje, sprawia, że czasami robi idiotyczne rzeczy, ale nie jest w stanie nad tym zapanować. Sage boi się mężczyzn. Boi się jego. Alana. Mimo, że przez niego wyprowadziła się na drugi koniec kraju, przeraża ją myśl, że mógłby w jakiś sposób wkroczyć do jej nowego życia. 

Już kończąc Tylko mnie kochaj wiedziałam, że nie ma sensu ich rozdzielać, bo one bez siebie nie istnieją. To, w jaki sposób kończy się pierwsza część i w jakim osłupieniu zostawia, aż się prosi, żeby zacząć kolejną! Ta książka złamała mi serce na wszystkie możliwe sposoby, zostawiła mnie w osłupieniu, bólu i smutku, że jak to tak, dlaczego, to nie może się tak skończyć! Dla tej historii kompletnie przestałam patrzeć na zegarek, zasypiając grubo po północy, bo po prostu musiałam wiedzieć, jak to się kończy! Wniosek: przez kilka dni po jej zakończeniu dalej odczuwam niewyspanie, ale było warto! Wniosek 2: Dla drugiej części zrobiłam to samo! Nie zaczynajcie czytać pierwszej, jeśli nie macie pod ręką drugiej, bo tylko będziecie się frustrować. 

Kończąc Tylko mnie kochaj, jeszcze nigdy tak bardzo nie miałam ochoty przytulić fikcyjnej bohaterki i powiedzieć jej, że wszystko będzie dobrze. Jednocześnie miałam ochotę kopnąć ją w dupę za to, że tak schrzaniła sprawę, ale ta myśl pojawiła się dużo później. I tak bym tego nie zrobiła, bo doskonale ją rozumiem. Wiem, jak to jest, kiedy panika odbiera ci rozum i robisz wtedy idiotyczne rzeczy. I chyba w gruncie rzeczy, właśnie dlatego tak bardzo mocno się z nią zżyłam, bo w pewnych aspektach jesteśmy do siebie bardzo podobne, a jej reakcje bardzo przypominają moje, choć z zupełnie innych powodów. Dlatego z pełną mocą mogę stwierdzić, ż to naprawdę dobrze zrobiona postać, prawdziwa, która wdarła się do mojego serducha z przytupem. Jest wielowymiarowa i choć ma za sobą naprawdę trudne przejścia, zawsze stara się  radzić sobie z przeciwnościami losu i nigdy się nie poddaje. 

Relacja Sage, Luci i April to coś, co stanowi jasny punkt tej historii - zakręcona, pełna ciepła April i Luca, który z jednej strony jest podrywaczem, któremu kompletnie na niczym nie zależy, a z drugiej strony dla swoich najbliższych jest w stanie skończyć w ogień. Moją ulubioną częścią zdecydowanie jest to, jak Luca reaguje na ataki paniki Sage, jak stara się jej pomagać, nie mając pojęcia, gdzie leży ich źródło i dając jej potrzebną przestrzeń, gdy wszystko ją przerasta. Bardzo mądrze poprowdzony wątek!

Za to Tylko przy mnie bądź... O matko, jak mówiłam, że pierwsza część była emocjonująca, to co mam powiedzieć o drugiej? Byłam jednocześnie zszokowana, gdy Sage musiała skonfrontować się ze swoim największym lękiem, pełna dumy z postawy Luci, pełna nadziei, że April ułoży swoje życie, ale przede wszystkim pełna nadziei, że dostanę swój wyczekiwany happy end. Kurde, czy to będzie spoiler, jeśli powiem, że dostałam? Oczywiście nie powiem wam, jak to wszystko się skończyło, ale ja byłam przeszczęśliwa, ocierałam łzy wzruszenia i kończyłam historię w pełni usatysfakcjonowana. Przede wszystkim dumna, jak bardzo Sage wydoroślała i jak ogromną przeżyła przemianę. 

Tytuł: Jednak mnie kochaj, Tylko bądź przy mnie
Tytuł oryginału: Berühre mich. Nicht / Verliere mich. Nicht.
Seria: Tylko mnie kochaj (tomy 1-2)
Autor: Laura Kneidl
Stron: 920
Format: mobi
Wydawnictwo: Kobiece
Copyright © Kasikowykurz , Blogger