Przegląd seriali #74

lipca 25, 2021

Przegląd seriali #74

 

VOLTRON: LEGENDARY DEFENDER (Sezony 1-8)


Włączyłam w sumie trochę z nudów, trochę dlatego, że potrzebowałam animacji, a trochę dlatego, że Netflix kłamał, że jest to podobne do Legend Korry, które uwielbiam. Gdzie tu jest podobieństwo, to ja w sumie nie wiem, nie dopatrzyłam się, bo prędzej przyrównałabym to Power Rangers, ale cóż. Na szczęście jedyne, co jest podobne, to fakt tworzenia wielkiego robota (tu: Voltron), bo poza tym to naprawdę fajna animacja, z ładną kreską, świetnym dubbingiem (oryginalnym, polski jest słaby) i sensowną fabułą.

Minus taki, że po czwartym sezonie robi się to trochę monotonne i rozwleczone, mimo, że odcinków jest niewiele i są krótkie, jakby zabrakło im pomysłów na fabułę. Z tego, co widziałam swego czasu Voltron był ogromne popularny i powstało wiele seriali z nim związanych, choć ja osobiście do tego roku nigdy się z nim nie spotkałam. Nie mam wrażenia, że coś mnie ominęło, bo nigdy nie byłam wielką fanką tego typu produkcji, ale ogląda się to po prostu dobrze.

Tytuł: Voltron: Legendary Defender
Tytuł oryginału: Voltron: Legendary Defender
Sezon: 1-8
Odcinków: 78
Czas trwania odcinka: 24 minuty
Status: zakończony
Stacja: Netflix

DOTA: DRAGON'S BLOOD (Sezon 1)

Pamiętacie Dota, o której ponad dekadę temu śpiewał Basshunter? To internetowa gra RPG, która doczekała się kontynuacji, milionów fanów i... serialu animowanego na podstawie! Samej gry nie znam kompletnie, choć z tego, co widziałam, przypomina trochę Diablo (mi przynajmniej), ale nigdy nie grałam. Za to obejrzałam animację!

Początkowo nie wiedziałam nawet, że jest na podstawie gry, od zobaczyłam, że to coś o smokach i wzięłam w ciemno. Nawet słusznie, bo okazało się zaskakująco fajne. Szybko wciągnęłam się w historię smoczego rycerza, który przypadkowo zostaje zamieniony w bestię. Mamy u elfy, magiczne przedmioty, przygodę i... to dopiero początek. Netflix póki co udostępnił księgę pierwszą, z której niewiele się dowiadujemy, ale która bardzo fajnie wprowadza nas w ten świat. Z chęcią obejrzę kolejne sezony!

Tytuł: Dota: Dragon's Blood
Tytuł oryginału: Dota: Dragon's Blood
Sezon: 1
Odcinków: 8
Czas trwania odcinka: około 25 minut
Status: w trakcie
Na podstawie: gry Dota 2 studia Valve
Stacja: Netflix

9-1-1 (Sezon 4)


Och, jak ja czekałam na ten sezon! 9-1-1 bardzo szybko stało się jednym z moich ulubionych seriali, a losy ekipy śledzę z całą gamą emocji! Początek był o prawda trochę powolny, co mnie trochę zdziwiło, ale szczerze? Była to tylko i wyłącznie cisza przed burzą, bo całe napięcie zostawili sobie na koniec. Odcinek 13? Szczęka przy ziemi i naprawdę bolało mnie, że musiałam czekać na nowy odcinek! Finał moim zdaniem troszkę rozczarowujący, ale to może być moja wina, bo obejrzałam trailer finałowego odcinka, który niepotrzebnie mnie nakręcił. Ale! Zakończył się naprawdę cudownie i zostawił furtkę na nowe przygody. Co lepsze - piąty sezon już został zapowiedziany, a ja jestem ogromnie ciekawa, do czego to doprowadzi!

9-1-1 jest serialem trochę wyjątkowym. Nie tylko praktycznie każdy odcinek zostawia mnie z sercem w tysiącach kawałków, nierzadko we łzach, w szoku albo w złości. Jestem nim zachwycona, oczarowana i nie spodziewałam się, że tak mocno go pokocham. Porusza też ważne tematy - w tym sezonie problemy w małżeństwie, śmierć w rodzinie, opieka nad dzieckiem po śmierci i depresja poporodowa, ale robi to w taki naturalny, niewymuszony sposób, że mimowolnie sami przejmujemy się tymi problemami, kibicujemy postaciom i cieszymy się, że nie boją się one sięgać po pomoc. No ja polecam!

Tytuł: 9-1-1
Tytuł oryginału: 9-1-1
Sezon: 4
Odcinków: 14
Czas trwania odcinka: 45 minut
Status: będzie piąty sezon! <3
Stacja: Fox

9-1-1: LONE STAR (Sezon 2)


Po niespodziewanym odejściu Liv Tyler nie bardzo wiedziałam, na co się nastawiać i do nowej szefowej ratowników podeszłam dość sceptycznie, ale ostatecznie była to zmiana na dobre i taka ekipa podobała mi się o wiele bardziej! 9-1-1: Teksas od samego początku był odrobinę spokojniejszy, niż jego starszy brat, ale finał sezonu wszystko zmienia! Same wydarzenia sezonu, jak chociażby świetny wątek z podpalaczem pokazuje, że Tekasańczycy dopiero się rozkręcają!

Podobnie jak jego starszy brat, także tutaj poruszamy wiele ważnych tematów, chociaż większość z nich póki co dotyczy śmierci, ale mamy też bardzo ważny wątek TK, który przyznaje się ojcu, że jest gejem, a my z radością obserwujemy rozwijający się związek i ujawienie się Carlosa przed rodzicami. Ich relacja to zdecydowanie jeden z moich ulubionych wątków! Będę czekać niecierpliwie na nowy sezon i po drodze popłakiwać, że tak długo to zajmuje!

Tytuł: 9-1-1: Teksas
Tytuł oryginału: 9-1-1: Lone Star
Sezon: 2
Odcinków: 14
Czas trwania odcinka: 45 minut
Status: będzie trzeci sezon! <3
Stacja: Fox

GOOD DOCTOR (Sezon 4)


Nie podobał mi się ten sezon. W historii Shauna zakochałam się od pierwszego odcinka pierwszego sezonu, ale mam wrażenie, że im dalej idziemy, tym jednak jest gorzej, Poprzedni sezon wkurzył mnie przeokrutnie, głównie za sprawą straty jakiej doświadczyliśmy i szczerze? Troche nie jest już tak samo i bardzo mi tej konkretnej osoby tu brakuje. Dodatkowo przeokropnie denerwuje mnie Leah. Naprawdę, ale ta dziewczyna tak działa mi nerwy swoją taką... ślamazarnością, kompletnie nie pasuje do Shauna  i nie podobał mi się ich wątek w tym sezonie. 

Niby oglądałam na bieżąco, czasem z lekkim poślizgiem, ale nie wciągnęłam się nie wiadomo jak. Za to dwuodcinkowy finał? Kurde, wynagrodził mi wszystkie frustracje, był świetny! Mimo wszystko wrócę w piątym sezonie, ale liczę na trochę więcej tego, co dostałam na samym początku, a mniej łóżkowych dram.

Tytuł: Good Doctor
Tytuł oryginału: Good Doctor
Sezon: 4
Odcinków: 20
Czas trwania odcinka: 45 minut
Status: w trakcie
Stacja: ABC

CRUEL SUMMER (Sezon 1)



Popularna nastolatka z małego miasteczka zostaje porwana i oskarża inną, że o wszystkim wiedziała i zataiła prawdę, o tym w skrócie jest ten serial. Jeanette nigdy nie była popularna, ale po zniknięciu Kate, stopniowo kradnie jej życie - upodabnia się do niej, całkowicie zmienia swój wygląd, zaprzyjaźnia się z jej przyjaciółmi i przez chwilę kręci z jej chłopakiem. Powrót Kate burzy ten obraz i zaczyna się wzajemne przerzucanie się oskarżeniami.

Z jednej strony jest to świetny obraz, jak pozew sądowy, oskarżenia, porwanie dziecka... jak t wszystko wpływa na same nastolatki, ale także ich rodziców, rodzeństwo i otoczenie. I to jest ta lepsza część. Plus też za wykonanie, bo czasy przed porwaniem są utrzymane w takich wesołych, żywych kolorach, a czas po porwaniu to ciemne, mroczne barwy, co pozwala też bez problemu odróżnić obie daty i nie pozwala pogubić się w czasach. Tylko problem polega na tym, że serial kompletnie mnie nie wciągnął. Początek oglądałam z zaangażowaniem i ciekawością, ale im bliżej końca, tym moje chęci spadały. Zdecydowanie nie jestem targetem.

Tytuł: Cruel Summer
Tytuł oryginału: Cruel Summer
Sezon: 1
Odcinków: 10
Czas trwania odcinka: 45 minut
Status: w trakcie
Stacja: Freeform

UNBREKABLE KIMMY SCHMIDT (Sezony 1-4)


Kimmy, moja Kimmy! Kompletnie nie miałam w planach tego serialu, wyszło w sumie przypadkiem, ale dwa pierwsze sezony to jest złoto! Kimmy to kobueta, która piętnaście lat życia spędziła w bunkrze, porwana przez szalonego wielebnego, który wmówił jej i pozostałym trzem kobietom, że nastąpił koniec świata i zostały tylko one. po wydostaniu się, Kimmy musi nauczyć się na nowo żyć we współczesnym świecie i odkryć, kim właściwie jest. A robi to w naprawdę humorystyczny sposób!

Jej niezachwiana wiara w siebie, optymizm i taka trochę dziecinność - Elle Kemper zdecydowanie w tej roli błyszczy! Naprawdę świetnie się bawiłam podczas oglądania i nie raz porządnie się uśmiałam. gdzieś tak od połowy trzeciego sezonu pojawiły się zgrzyty, ale to bardziej w kierunku postaci Tytusa, która jest tak ogromnie przerysowana, że choć na początku było to nawet spoko, to pod koniec zwyczajnie zaczęło mi działać na nerwy i nie mogłam go zdzierżyć na ekranie. 

Generalnie - Ja polecam!

Tytuł: Unbreklable Kimmy Schmidt
Tytuł oryginału: Unbreklable Kimmy Schmidt
Sezon: 1-4
Odcinków: 51
Czas trwania odcinka: około 25 minut
Status: zakończony
Stacja: Netflix

Weronika Łodyga - Angst with happy ending

lipca 22, 2021

Weronika Łodyga - Angst with happy ending

Pierwsza książka Weroniki Łodygi w ogóle nie znajdowała się w zakresie moich zainteresowań, ale ogromnie się cieszę, że jednak po nią sięgnęłam. Podobała mi się ogromnie, dlatego wieść o kolejnej przyjęłam z uśmiechem i byłam pewna, że ją przeczytam. Ostatecznie przesłuchałam, bo choć nie miałam tego w planach, totalnie kupił mnie lektor!

Zacznijmy jednak od początku. Angst with happy ending skupia się na postaci Aleksa - siedemnastolatka, który idealny nie jest, ma problemy z akceptacją samego siebie i biernie przygląda się temu, co dzieje się dookoła niego. W intrenecie poznaje Yuki, z którą doskonale się dogaduje, ale gdy dochodzi do spotkania, okazuje się, że Yuki to niziutki, bardzo niepewny siebie i cichutki Benjamim. Mimo początkowych niechęci, miedzy chłopakami wyrasta jakaś niewypowiedziana więź i oboje ogromnie dużo uczą się od siebie.

I mam wrażenie, że właśnie o tym jest ta książka. Aleks to przeciętny, typowy nastolatek - nie umie dogadać się z rodzicami, ciężko zyskać mu przyjaciół, a problemy innych go nie dotyczą. Owszem, próbowałam, reagował, ale nie dało to żadnych efektów, więc odpuścił. To absolutnie nie jest romans, więc jeśli takowego się spodziewaliście - jesteście w złym miejscu.

Trochę nie rozumiem zarzutów kierowanych w stronę tej książki. Nie odczułam, aby w którymś momencie Aleks był homofobiczny - jest normalnym człowiekiem, który totalnie nie orientuje się w tym temacie, czasem rzuci jakimś głupim tekstem i wyśmiewa różowe puchate sweterki (no to JEST śmieszne) i czy to czyni z niego homofoba? No nie, to tylko ukazuje go jako człowieka i pewnie nie minę się z prawdą, jeśli powiem, że taka jest większość z nas. Każdy z nas skomentuje głupi ubiór, laskę z pośladkami na wierzchu i faceta w za krótkich, obcisłych spodniach, wyhaczy kontem oka inny kolor skóry czy odwróci się słysząc obcy język. To normalne. 

Ja osobiście kompletnie nie orientuje się w tych wszystkich LGBT i milionie innych literek, nie śledzę (nawet nie próbuję) i nie lubię, wręcz denerwuje mnie, gdy w każdym serialu/filmu widzę wciskany na siłę wątek różnych orientacji. Lubię, gdy są one naturalnie, niewymuszone i uwierzcie mi, że to widać, gdy starają się to robić na siłę, czuję się momentami atakowana, a od jakiegoś czasu mam wrażenie, że to podpada wręcz pod jakąś modę. I nie, nie czyni to ze mnie homofoba (raczej jest to kwestia obrazu kreowanego przed media). Nie obchodzi mnie, kim jesteś, albo za kogo się uważasz, dopóki nie wchodzisz z butami w moje życie. Drażni mnie po prostu takie przerysowanie, czy to w filmach czy w prawdziwym życiu. Takie wymachiwanie rączkami, przerysowane gesty, takie bycie nad wyraz. Po co?

Wracając do książki. Osobiście nie lubię Benjamina. Wydaje mi się taki mega nijaki, ginie w historii, przez większość czasu niby jest, ale jednak go nie ma. Wątek ze skarpetkami świetny, momentami idealnie rozładowuje napięcie. Relacja Aleksa i Benjamina jest urocza, podoba mi się, że nie zostali przyjaciółmi od pierwszego wejrzenia, tylko musiało to chwilę potrwać, musieli przetrawić, że ich wyobrażenie internetowe nie równają się z tym, co zobaczyli na żywo. Wypada to naturalnie i prawdziwie. 

Ciężko mi powiedzieć, czy ta historia podoba mi się bardziej niż poprzednia - na pewno jest zupełnie inna. Tu również wiele razy się śmiałam, uśmiechałam pod nosem, czasami było mi przykro, ale też ogromną robotę robił lektor - czytał Marcin Franc (możecie go kojarzyć, polski dubbing Jaska z Wiedźmina chociażby!), młody chłopak  mężczyzna, (ło, jest w moim wieku, nie taki młody :D) który dobrze wczuł się w historię i ją oddał. Dzięki temu faktycznie miałam wrażenie, że historię opowiada nastolatek. Kompletnie się tego nie spodziewałam (nie sprawdzałam), a było to mega pozytywne zaskoczenie!

Tytuł: Angst with happy ending
Autor: Weronika Łodyga
Stron: 296
Format: audiobook (czyta Marcin Franc)
Wydawnictwo: Young


Chris Carter - Dziennik śmierci

lipca 20, 2021

Chris Carter - Dziennik śmierci

Jeśli dotarliście tak daleko, jesteście po prostu fanami Cartera, bo to już jedenasta książka o przygodach detektywów Huntera i Garcii. Ja poznałam ich zaledwie dwa lata temu, ale bardzo szybko nadrobiłam wszystkie tomy i z niecierpliwością czekałam na następne. Jedyne, co mi się nie podobało, to lektor czytający książkę, który swoja narracją sprawiał, że były takie momenty, że chciałam rzucić to w cholerę.

Los Angeles, 5 grudnia – trzy tygodnie do Bożego Narodzenia. Angela Wood, mistrzyni sztuki złodziejstwa kieszonkowego, właśnie podlicza swój łup. Sześćset osiemdziesiąt siedem dolarów – całkiem niezły wynik jak na niecałe piętnaście minut pracy. Kiedy świętuje przy drinku zakończenie pomyślnej dniówki, przypadkiem zauważa, jak jeden z klientów baru traktuje opryskliwie starszego człowieka. Postanawia dać mu nauczkę i kradnie jego elegancką skórzaną aktówkę. W środku nie ma pieniędzy ani laptopa… niczego wartościowego, w każdym razie dla Angeli. Tylko oprawiony w czarną skórę notatnik, zaskakująco ciężki. Ciekawość zwycięża i w zaciszu swojego mieszkania Angela szybko kartkuje nową zdobycz. Wtedy zaczyna się najgorszy koszmar jej życia.

Angela jest fajna bohaterką i powiewem świeżości, bo dużą część historii poznajemy z jej perspektywy. Jest młoda, inteligentna, nie daje się zastraszyć i ma łeb na karku. To taka łebska babka, którą zdecydowanie chcielibyście mieć po swojej stronie. Ma też ciekawy "zawód", bo jest kieszonkowcem, ale z kompasem moralnym. Wypada ciekawie, a ja bardzo lubię jej momenty z Hunterem, bo miałam wrażenie, że mogłabym stanowić ciekawe uzupełnienie detektywa, ale w sensie zawodowym, absolutnie nie romantycznym. 

Już od paru tomów jest taka śmieszna sytuacja, że Garcia mocno schodzi na dalszy plan i trochę za nim tęsknię. Nie wiem, z czego to wynika, ale brakuje mi go, jest jakby tłem historii. Niby wiemy, że towarzyszy Hunterowi, ale jednak jakby go nie było. No nic, zobaczymy jak to się rozwinie.

Co do lektora - niestety kompletnie nie przypadł mi do gustu. Jego tonacja sprawiała, że wypowiedzi bohaterów brzmiały źle, jak typowe chłopaki spod blokowiska. Odczuwało się to tak, jakby jeden był super poważny i rozmawiał z debilem, co niesamowicie ciężko się słuchało. Zwłaszcza miałam takie wrażenie w odniesieniu do Carlosa i Angeli. Coś okropnego... Ostatnio trafiłam na kilka naprawdę świetnych audiobooków, dlatego przy tym boli to jakoś bardziej...

Generalnie co mogę Wam powiedzieć - ja Cartera uwielbiam, choć nie mogę powiedzieć, żeby ta książka była jakoś wybitnie odkrywcza. Carter nie zawodzi i daje nam to, czego oczekujemy. Może nie jest tak krwawo, jak zwykle (może tu tkwi problem), może jest jakoś spokojniej (może to i dobrze), ale za to ogromnie podoba mi się postać mordercy, jest świetnie napisana i motyw z darknetem - tego akurat mogłoby być więcej!

No ja tam polecam!

Tytuł: Dziennik śmierci
Tytuł oryginału: Written in Blood
Seria: Robert Hunter (tom 11)
Autor: Chris Carter
Stron: 376
Format: audiobook (czyta Adam Bauman)
Wydawnictwo: Sonia Draga
Przegląd seriali #73

lipca 17, 2021

Przegląd seriali #73

WALKER (Sezon 1)


Nigdy nie oglądałam oryginalnego Strażnika Teksasu. Owszem, widziałam jakieś urywki, ale tak naprawdę nie miałam pojęcia o czym jest, za to doskonale znalazłam żarty z półobrotu Chucka Norrisa. Dlatego do rebootu podeszłam bez oczekiwań, za to z niejaką ciekawością - i do samego serialu, i do roli Jareda po 15 latach grania Sama Winchestera.

Jak wyszło? Ano ja jestem zadowolona! Nie wiem czego się spodziewałam, ale nie tego i dostałam niezły serial. Podobał mi się już sam początek, wniósł do fabuły ogrom dramatyzmu, a późniejsze rozwiązania zostawiały mnie z uśmiechem na ustach i przyznam, że naprawdę czekałam na nowy odcinek, co zdarza mi się raczej rzadko. Trochę western, trochę kryminał, takie nietuzinkowe połączenie.

Muszę Wam powiedzieć, że w sumie ten serial trochę mnie zaskoczył - spodziewałam się sześciu, a dostałam trzynaście odcinków i wyszło to na dobre, bo naprawdę z czasem wkręciłam się w ten serial i bardzo dobrze mi się go oglądało! Niesamowicie podobał mi się wątek córki, zdecydowanie w pewnym momencie skradła show! Czekam na drugi sezon!

Tytuł: Walker
Tytuł oryginału: Walker
Sezon: 1
Odcinków: 13
Czas trwania odcinka: 45 minut
Status: w trakcie
Na podstawie: serialu "Strażnik Teksasu", emitowanego w latach 1993-2001
Stacja: The CW

DICKINSON (Sezon 2)


Na samym początku miałam problem z tym serialem, nie do końca pasowała mi forma, nie wiedziałam zbytnio, z czym mam do czynienia, ale w połowie sezonu udało mi się wkręcić i musze przyznać, że na drugi czekałam o wiele bardziej! Niecierpliwie wyczekiwałam nowych odcinków i oglądałam praktycznie zaraz po premierze. Drugi sezon to więcej wszystkiego: więcej emocji, więcej poezji, więcej problemów, więcej Emily, a ja totalnie to wszystko uwielbiam. Finał sezonu? W punkt! Czekam na trzeci!

To wciąż dość specyficzny serial, bo z jednej strony mamy czasy, kiedy Central Park jeszcze nie istniał, a kobiety nie miały głosu, a z drugiej strony jest to zaskakująco nowoczesne, zostało przemycone bardzo dużo współczesności i zapewne nie każdego to się spodoba (podobny zabieg był chociażby w Bridgertonach). Początkowo podeszłam do tego dość niechętnie, ale po dwóch sezonach stwierdzam, że jest to bardzo ciekawe i zdecydowanie wyróżnia serial na tle innych.

Tytuł: Dickinson
Tytuł oryginału: Dickinson
Sezon: 2
Odcinków: 10
Czas trwania odcinka: 25 minut
Na podstawie: inspirowany życiem Emily Dickinson
Status: w trakcie
Stacja: Apple TV+

SERVANT (Sezon 2)


Jeśli gdzieś natknęliście się na moje narzekania na pierwszy sezon, bo fakt faktem miałam problem, żeby się wciągnąć - zapomnijcie, co mówiłam! Ten serial jest genialny. Ogólnie ja i horrory się nie lubimy, bo zazwyczaj są nudne, w większości chodzi o to samo, a z atmosferą grozy mają one niewiele wspólnego. Ale w tym serialu klimat jest wyczuwalny już od samego początku. Jest ciężki, jest mrocznie, czuć zagrożenie, choć nie umiemy stwierdzić z której strony, a bohaterowie co chwile zaskakują nas swoim zachowaniem.

W porównaniu do pierwszego sezonu jest wszystkiego więcej. Więcej szaleństwa, więcej sekretów, trochę prawdy, ale zdecydowanie więcej pytań. Z radością czekam na nowe odcinki, żeby dowiedzieć się czegoś więcej i mimo, że tak naprawdę wciąż nic nie wyjaśniają, mi to kompletnie nie przeszkadza, bo ciągle chcę więcej. Do tego widać, że przyłożono ogromną wagę do szczegółów i mimo że całość utrzymana jest w ponurych barwach, są one jednocześnie ciepłe i w domu Turnerów, mimo, że dzieje się tam coś złego, jest po prostu przytulnie.

Tytuł: Servant
Tytuł oryginału: Servant
Sezon: 2
Odcinków: 10
Czas trwania odcinka: 34 minuty
Status: w trakcie
Stacja: Apple TV

TOWER PREP (Sezon 1)


Nie mam najmniejszego pojęcia, jak podsumować ten serial! Jest dziwny, zdecydowanie źle się zestarzał i mimo, że jest to w sumie pierwszy taki aktorki serial od Cartoon network, który widziałam (chyba), to totalnie nie żałuję, że mnie to ominęło. Przytoczę wam opis: Serial opisuje perypetie Iana Archera oraz jego przyjaciół – Gabriela "Gabe'a" Lexingtona Forresta, Candice "CJ" Ward i Suki Sato, którzy uczęszczają do ekskluzywnej szkoły o nazwie Wieża Prep. Wieża Prep to szkoła dla uczniów ze specjalnymi zdolnościami, a wychowankowie nie wiedzą, w jaki sposób tam się znaleźli i jak mogą ją opuścić. Ian wraz z przyjaciółmi postanawiają przeżyć niesamowite przygody, rozwiązując tajemnicze zagadki kryjące się za Wieżą Prep oraz odnaleźć drogę na powrót do normalnego życia. I cóż, no ja nie wiem. Pierwszy odcinek bardzo mi się spodobał, zapowiadał coś całkiem niezłego, ale bardzo szybko straciłam serce do tego serialu i mimo, że był taki króciutki, to kompletnie nie miałam ochoty go oglądać.

Nie był zły, ale to chyba po prostu nie moje klimaty.

Tytuł: Tower Prep
Tytuł oryginału: Tower Prep
Sezon: 1
Odcinków: 13
Czas trwania odcinka: 45 minut
Status: anulowany
Stacja: Cartoon Network

GHOST WRITER (Sezon 2)


Drugi sezon szczerze powiedziawszy trochę mnie zaskoczył, gdyż pierwsza połowa wyszła w październiku, trochę niespodziewanie, obejrzałam i zdążyłam już zupełnie o tym zapomnieć, gdy znienacka pojawił się na początku maja. Minus Apple TV jest taki, że o ich produkcjach praktycznie się nie słyszy, nie ma żadnej promocji, więc nawet, jeśli na jakiś sezon czekamy - łatwo go przeoczyć. Pierwsze półtorej odcinka zleciało mi bardziej na przypomnieniu sobie, co działo się wcześniej, ale szczerze powiem, że nie nastręcza to nie wiadomo jakich trudności i łatwo z powrotem wgryźć się w przygody dzieciaków.

I muszę śmiało przyznać, że druga połowa drugiego sezonu to póki co moja ulubiona część! Dlaczego? Bo w końcu dowiedzieliśmy się, kim jest tajemniczy Ghost Writer i większego zaskoczenia byście nie doznali! Fantastycznie zostało to rozwiązanie i nie wiem, jak bawią się na tym dzieciaki, bo to do nich skierowany jest serial, bo ja jako dorosły człowiek bawiłam się świetnie! Z uśmiechem na twarzy obserwowałam poczynania tych cudownych dzieciaków. Nie wiem, czy pojawi się trzeci sezon, nie ma póki co żadnych informacji, ale jeśli tak się nie stanie, to mimo wszystko uważam, że dostaliśmy zakończenie idealne! Ale po cichu będę liczyć na to, że jednak jeszcze ich zobaczę...

Tytuł: Autor widmo
Tytuł oryginału: Ghostwriter
Sezon: 2
Odcinków: 13
Czas trwania odcinka: 25 minut
Status: w trakcie
Stacja: Apple TV+
Jennifer Bosworth - Dziewczyna, którą kochały pioruny

lipca 10, 2021

Jennifer Bosworth - Dziewczyna, którą kochały pioruny

To jedna z tych książek, które na moich TBR są chyba od zawsze, ale równie długo zwyczajnie się mijaliśmy i nie dane nam było się zapoznać. W końcu nadszedł ten czas i szczerze mówiąc mam dosyć mieszane uczucia...

Łapcie opis: Mia Price to dziewczyna, którą kochają pioruny. Los Angeles jest jednym z niewielu miejsc, gdzie czuje się bezpieczna. Do czasu gdy trzęsienie ziemi niszczy miasto. Wokół panuje chaos. Plaże zmieniają się w gigantyczne wioski namiotów. Śródmieście jest rumowiskiem. Nocami w opuszczonych budynkach odbywają się dzikie imprezy. Ich uczestników przyciąga w ruiny moc, której nie potrafią się oprzeć. Dwie walczące ze sobą sekty gromadzą coraz więcej wyznawców. I obie widzą w Mii klucz do wypełnienia dwóch apokaliptycznych proroctw… Tajemniczy Jeremy obiecuje ją chronić, lecz czy jest tym, za kogo się podaje? Mia nie jest tego pewna. Wie tylko, że jego dotyk jest bardziej elektryzujący niż uderzenie pioruna…

Zaczęło się naprawdę dobrze i przez większość czasu książka naprawdę mi się podobała. Wróć. Podobała mi się praktycznie cała oprócz jednego wątku, ale o tym za chwile. Mia to bohaterka, którą łatwo jest polubić. Jest dobrze napisana, ma swoje demony, tutaj pioruny, których motyw jest świetny! Rzadko trafiam na powieści, w których piorun stanowi ważną część historii, a szkoda, bo to naprawdę wdzięczny temat, który łatwo może usprawnić fabułę. Mia i jej motyw przyciągania burzy jest zdecydowanie niesztampowy i rozumiem, dlaczego kiedyś o tej książce było tak głośno! To takie trochę post-apo, tyle że świat nie zawalił się na skutek katastrofy, nie chodzi nawet o cały świat, ale o samo Los Angeles, ale ma tai mocny vibe post apo i tak cały czas tą książkę odbierałam ;)

Na pewno nie jest to typowa książka dla nastolatków, bo problemy Mii do typowych nie należą, ale jej losy śledzi się wręcz z wypiekami. Strasznie dobrze się jej słuchało i strasznie bardzo chciałam poznać ciąg dalszy! Nawet wątek romantyczny ma tu sens i nie jest taki totalnie z kosmosu, a do tego dostaliśmy naprawdę fajne zakończenie!

Jedyne, co mi tu mocno nie zgrzyta i wręcz wywoływało u mnie cringe to... cały ten motyw z sektą i pastorem. To było tak dziwne, tak bardzo... nie na miejscu, że nawet opowiadając o tej książce czułam się źle i wzdrygałam się na samą myśl o tym wątku. nadal mam ochotę wyrzucić go z głowy, bo totalnie mi nie pasował do całości i zdecydowanie jest najsłabszą częścią historii... 

Generalnie ja tam nie żałuję, że ją znam i zapewne te parę lat temu spodobałaby mi się bardziej, ale nie zostanie moim ulubieńcem.

Tytuł: Dziewczyna, którą kochały pioruny
Tytuł oryginału: Struck
Autor: Jennifer Bosworth 
Stron: 320 
Format: TTS
Wydawnictwo: Amber
Copyright © Kasikowykurz , Blogger