Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lifetime. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lifetime. Pokaż wszystkie posty
You - Sezon 1

stycznia 04, 2020

You - Sezon 1


Joe wydaje się być zwyczajnym facetem - jest właścicielem księgarni, uwielbia książki i całymi dniami przebywa w ich towarzystwie. Pewnego dnia do sklepu przychodzi młoda studentka - Beck. Zafascynowany Joe zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Dowiaduje się też, że dziewczyna chciałaby zostać pisarką. Zaczyna ją śledzić, chcąc dowiedzieć się o niej jak najwięcej, jednocześnie wtapiając się w jej życie, stając się jego częścią. Do czego jednak doprowadzi jego obsesja?

Wahałam się bardzo przed tym serialem i chciałam go rzucić chyba po trzecim odcinku (dzięki bogu było tylko 10). Całkiem fajny opis został zmiażdżony przez wewnętrzny monolog Joe. No bez jaj, facet gada i gada, i gada... 60 minut pierdolenia i tak x3, bo tyle wytrzymałam za pierwszym podejściem i chyba zrobiłam sobie tydzień przerwy. Nie wiem właściwie, dlaczego wytrwałam przy tym serialu, bo tak wkurzającego show to ja już dawno nie widziałam.

Joe sam w sobie jest postacią bardzo fajną - nauczony żyć wśród innych psychopata, bo inaczej tego nie nazwę. Jego obsesja wzięła się znikąd - no bo skąd, trzydziestosekundowej rozmowie w księgarni? No proszę was. Może nie miałabym do niego żadnych zastrzeżeń, gdyby tyle nie nawijał i nie wywnętrzał się przez cały czas trwania serialu. Dobra, gdzieś w 7 odcinku nagle przestali... ale do tego czasu można było oszaleć.


Beck to jest w ogóle temat rzeka - bo może i ładna, ale mam wrażenie, że przynajmniej na początku jest cholerną mimozą. Jej ruchy, ton głosu i w ogóle sposób wypowiedzi strasznie działały mi na nerwy. Także mimika, która była co najmniej... dziwna. Naprawdę beznadziejny dobór aktorki, która, mam wrażenie, że nie udźwignęła tej roli. W ostatnim odcinku dała czadu i naprawiła błędy, ale pierwszego wrażenia niestety nie zatarła. O jej niesamowicie irytujących przyjaciółkach nie wspomnę.

Sam serial, kiedy już przebrniemy przez pierwsze parę odcinków i poznamy bohaterów, staje się wręcz do bólu przewidywalny. Nie jestem jakimś mega spostrzegawczym człowiekiem i nie dążę do rozwiązania zagadki, ale nawet ja wiedziałam, jak to wszystko się skończy... Zaskakujące były dopiero ostatnie sekundy, kiedy na plan wskoczyła postać, której widoku się nie spodziewałam.

Ponoć dali zielone światło na drugi sezon. Ale o czym on niby ma być? No nie mam pojęcia...

Tytuł: Ty
Tytuł oryginału: You
Odcinków: 10
Sezon: 1
Czas trwania odcinka: 60 min
Stacja: Lifetime
Platforma: Netflix

Drop Dead Diva (2009-2014)

października 26, 2018

Drop Dead Diva (2009-2014)


Drop Dead Diva został mi polecony przez koleżankę z pracy, po czym się okazało, że kiedyś już miałam go na oku, ale zapamiętałam polski tytuł - Jej Szerokość Afrodyta. Kompletnie nie wiem, co oba tytuły mają wspólnego z fabułą serialu, ale cóż...

Deb jest obiecującą modelką (a przynajmniej tak sobie wmawia), mieszka ze swoim chłopakiem, Greysonem, chodzi na przesłuchania, widuje się ze swoją najlepszą przyjaciółką Stacy. Jest typową, wręcz stereotypową blondynką, ale o tym za chwilę. Deb ginie w wypadku samochodowym, zostawiając pogrążonego w żałobie Graysona. W niebie przyjmuje ją Fred i wyjaśnia, co się stało. Pokazuje jej także sumę dobrych i złych uczynków (która okazuje się płaska jak u nieboszczyka). 

Nasza Deb bowiem okazuje się wręcz stereotypową blondynką, pustą, skoncentrowaną na swoim życiu o swoich celach, głównie ubraniach, butach, castingach. Nie stała się moją ulubioną postacią. Jej śmierć, za którą powinna dostać Nagrodę Darwina, jest chyba najbardziej komiczną sceną w serialu. No bo, powiedzcie mi, kto poprawia makijaż JADĄC i gdy zorientuje się, że zaraz wjedzie w ciężarówkę ZAMYKA OCZY WCIĄŻ Z NOGĄ NA GAZIE! Ta skończona kretynka zginęła wjeżdżając w ciężarówkę z pomarańczami. No boże...

Nie chcąc zostawać w niebie, Deb za wszelką cenę chce wrócić do swojego życia. I nie wiem, czy bardziej chce swoje życie, czy chłopaka. Może poniekąd oba, ale z pierwszym się pogodziła. Wynajduje sposób, ściągając ze sobą Freda, który zostaje jej aniołem stróżem (I to najlepszym i ulubionym!). Jednak okazuje się, że powrót na ziemię nie jest taki łatwy i Deb budzi się w ciele puszystej prawniczki Jane, która umiera podczas operacji. Jane tego samego dnia została postrzelona w swojej kancelarii (ta śmierć ma już sens).

Od tego momentu rozpoczyna się zabawna historia Deb, będącej Jane, ale w postaci prawniczki jest cholernie bardziej zabawna i naprawdę ją polubiłam. Chociaż zrobienie z ponurej szarej osóbki, pseudo modelkę, która na sali sądowej zachowuje się jak na wybiegu i naprawdę ma sporo z divy (przynajmniej ta część tytułu ma sens). Fakt, że w środku wciąż jest Deb, zna osoby i wie rzeczy, których Jane nie powinna wytwarza wiele zabawnych sytuacji. Jej pogoń za Greysonem jest wręcz śmieszna, czasami smutna, a czasami zastanawiałam się, dlaczego ona sobie nie odpuści, skoro on jej nie zna i co chwilę ma inną. 

Osobiście najlepiej się bawiłam przez pierwsze sezony, kiedy forma trzymała wysoki poziom, był Fred, a akcja nie zdążyła się za bardzo zepsuć. Pojawienie się drugiego anioła stróża troszkę mnie rozczarowało, a gdy już zaczęłam go lubić, odwołali go... Ostatnie dwa sezony... No cóż. O ile piąty jeszcze trzymał poziom, chociaż anioł stróż Paul wydawał się bezmózgiem z mięśniami, wciąż bawił. Ale szósty? Niestety nie powiem nic, żeby nie zdradzić fabułę, ale mogłoby go nie być i świat obszedłby się bez niego. Zakończenie serialu także pozostawia wiele do życzenia, bo właściwie nic nie wyjaśnia, nie ma jakiegoś konkretnego i jasnego zakończenia, jakby serial został skasowany. A tego strasznie nie lubię. Jak już zakańczają, to z petardą!

Serial mogłabym polecić osobom, które szukają prostej rozrywki, mają beznadziejne poczucie humoru (mnie mało rzeczy śmieszy, ale przy serialu jednak się dobrze bawiłam), która lubią romanse, wątki miłosne (jest dużo!), wierzą w ideę bratniej duszy, lubią wątki prawnicze i nie mają dużych wymagań odnośnie seriali :) Bo gdyby wymazać ostatni sezon, byłoby naprawdę fajnie!

Tytuł: Jej Szerokość Afrodyta
Tytuł oryginału: Drop Dead Diva
Sezonów: 6
Odcinków: 76
Lata emisji: 2009-2014
Czas trwania odcinka: 45 min
Stacja: Lifetime
Czarownice z East Endu (2013-2014)

września 12, 2018

Czarownice z East Endu (2013-2014)

Od góry od lewej: Killian/Joanna z Wendy na ramieniu, Wendy, na dole Freya, Ingrid, Dash / ecumenicalnews.com

Okay, właśnie się dowiedziałam, że serial ten jest na podstawie powieści Melissy De La Cruz o tym samym tytule. Kocham De La Cruz za jej serię o błękitnokrwistych, ale o tej książce nie słyszałam ;c
Okok pierwszy tom zwie się "Zapach Spalonych Kwiatów" i to wyjaśnia, dlaczego Ród Beauchamp brzmiał tak znajomo... No ale do rzeczy.

Serial opowiada nam historię czarownic z rodu Beauchamp, Joanny oraz jej dwóch córek Freyi i Ingrid. Są one zaklęte, gdy umiera jedna, umiera także druga, jeśli umrze matka, żadna z nich się nie odrodzi. Przeżywają swój żywot wciąż na nowo, nie pamiętając poprzednich wcieleń. tym razem Joanna powzięła decyzję i wychowuje swoje córki bez magii, pragnąc dać im normalne życie. Nie udaje się to jednak, gdyż jedna z nich ma kłopoty i Joanna zmuszona jest powiedzieć im prawdę.

Początki, kiedy Freya i Ingrid dowiadują się o swoich mocach, są zabawne, bo obserwujemy, jak uczą się swoich mocy, poznają je, zupełnie jak dzieci, chociaż obie kobiety dobiegają trzydziestki. Ingrid jest zapaloną bibliotekarką, robiącą doktorat z magii i okultyzmu (przypadek), jest zafascynowana tą tematyką, chociaż nie zdaje sobie sprawy, że jest to jej druga natura. Jej specjalnością są zaklęcia, także ich modyfikowanie.

Freya jest tą bardziej zbuntowaną. Czarnowłosa piękność, zaręczona z Dashem (który też okazuje się później czarownikiem i wynika z tego niezła historia), pracuje jako barmanka, ale jej magicznym talentem są mikstury i odtrutki. Gdy na horyzoncie pojawia się tajemnicy brak Dasha, o którym nigdy nie wspominał, serce Frei wariuje, a ona sama rozdarta jest pomiędzy dwoma mężczyznami
 - jednym, który jest jej bratnią duszą, drugim, który ją zniszczy. Ale jak dokonać wyboru?

Dostaliśmy całkiem sensowną bajkę, pełną magii i czarów, więzi rodzinnych i miłości. Historia pokazuje nam, jak ważna jest rodzina i że czasami rodzina jest ważniejsza niż wszystko inne, bo koniec końców tylko ona nam pozostaje. Jak mawiał wujek Bez Z wielką mocą wiążę się wilka odpowiedzialność, tak siiosty Beauchamp dowiadują się w bolesny sposób, że magia zawsze ma swoją cenę.

W drugim sezonie akcja gwałtownie nabiera tempa i mógłby być z tego naprawdę fajny serial, ale niestety go anulowali. Co nie zmienia faktu, że cały czas mam wrażenie, jakbym oglądała mix Pamiętników Wampirów i Tajemnego Kręgi, tylko na jakimś wyższym, bardziej mrocznym poziomie i trochę starszymi bohaterami, a Killian to tak naprawdę reinkarnacja Daimona Salvatore. Mimo wszystko podczas seansu bawiłam się dobrze, kibicowałam Frei i żałuję, że nie ma dalszych sezonów.

Tytuł: Czarownice z East Endu.
Tytuł oryginału: Witches of East End.
Sezonów: 2
Lata emisji: 2013-2014
Status: Anulowany
Odcinków: 23
Stacja: Lifetime
Czas trwania: 43 minuty.
Copyright © Kasikowykurz , Blogger