Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Mag. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Mag. Pokaż wszystkie posty
Książki, które rozczarowały mnie... w styczniu!

maja 10, 2022

Książki, które rozczarowały mnie... w styczniu!

Powiedzmy sobie szczerze, że w tym roku tych rozczarowań jest całkiem sporo, ale zbiorowo wrzucam te, o których po prostu nie mam siły pisać i nieważne, ile będę myśleć, dłuższy tekst nigdy nie powstanie. Najchętniej podsumowałabym je jednym słowem: uciekaj!

Powiedzmy sobie szczerze, że im więcej człowiek czyta, tym łatwiej trafić mu na książki, które zwyczajnie nie wpasowują się w upodobania, od których się odbijamy albo po prostu mają w sobie schematy, których nie cierpimy. Przedstawiam te, z którymi nie polubiliśmy się w styczniu (tak wiem, że jest maj :D, ale nie wiedziałam jak to ugryźć).

Arno Strobel - Offline

Grupa uczestników, 2000 metrów nad poziomem morze, zamknięty hotel i kompletny brak zasięgu. To nie może się skończyć dobrze, prawda? Najnowsza książka Arno jest moja pierwszą i o matko, zaczęłam źle. 

I o matko, jakie to było słabe. 

Powinnam się już dawno temu nauczyć, grupa ludzi, która gdzieś wyrusza i ja nie powinnam iść tą drogą. Bo nienawidzę takich schematów. Bo tu już od samego początku wiadomo, że wszystko się schrzani, a gdy dodatkowo są odcięci od świata, to już w ogóle musi się coś spierniczyć. I oczywiście, że będą sobie skakali do gardeł i oczywistym jest, że morderca jest wśród nich. A cały wątek, dookoła którego było to budowane? Boże. Nie. Tragedia.

Ugh.

Tytuł: Offline
Tytuł oryginału: Offline
Autor: Arno Strobel
Stron: 352
Format: TTS
Wydawnictwo: Feeria

Katie Cotugno - 99 dni lata

Największy problem tej książki polega na tym, że zmierza donikąd. Łudziłam się, że te magiczne 99 dni będą stanowiły jakiś punkt zwrotny dla historii, ale nie. Bohaterka wciąż i wciąż popełnia te same idiotyczne błędy, przez co, ani ona się nie rozwija, nie szanuje siebie, a przez to też kompletnie nie szanuje mojego czasu. Bardzo, ale to bardzo bym chciała powiedzieć, że ta historia niesie jakieś przesłanie, ale jedyne, co mi przychodzi na myśl, to nie bądź jak Molly. Ani tym bardziej jak jej mama, bo jej zachowanie to już materiał na osobną historię. 

Tytuł: 99 dni lata
Tytuł oryginału: 99 days
Autor: Katie Cotugno
Seria: 99 dni (tom 1)
Stron: 420
Format: TTS
Wydawnictwo: Feeria Young

Praca zbiorowa - O psach


Miałam takie mocne WTF w trakcie tej książki, mam wrażenie, że zdecydowanie nie jestem targetem albo nastawiałam się na coś zupełnie innego, bo poza pierwszym opowiadaniem (do pewnego momentu), żadne mi się nie podobało. Nie odnalazłam się w tej pozycji, nie wiem, o czym do końca miała być, brakuje mi jasnego zarysu, czego się spodziewać.

Tytuł: O psach
Autor: Andrzej Stasiuk, Michał Cichy, Wioletta Grzegorzewska, Weronika Murek, Patrycja Pustkowiak, Krzysztof Varga
Stron: 112
Format: TTS
Wydawnictwo: Czarne

Praca zbiorowa - O kotach

Brak motywu przewodniego sprawia, że ciężko się tu odnaleźć. Bardzo nierówna pozycja, nie mam pojęcia, czy historie są prawdziwe, czy to tylko fantazja autorów. Nie dla mnie.

Tytuł: O kotach
Autor: Stefan Chwin, Olga Drenda, Piotr Paziński, Małgorzata Rejmer, Piotr Siemion, Paweł Sołtys,
Stron: 120
Format: TTS
Wydawnictwo: Czarne

Neil Gaiman - Mitologia Nordycka

Słucha się tego jak powieści, aczkolwiek odrobine nudzi. Dla kogoś, kto w ogóle nie jest zaznajomiony z mitologia nordycką będzie to nie lada gratka, ale dla kogoś w temacie - właściwie nie ma nic nowego, tylko powtarzane są fakty, które już się zna. Plus za lektora - Zbigniew Zamachowski robi niesamowita robotę i gdyby nie on, raczej bym rzuciła to w cholerę.

Tytuł: Mitologia nordycka
Tytuł oryginału: Norse Mythology
Autor: Neil Gaiman
Stron: 208
Format: audiobook (czyta Zbigniew Zamachowski)
Wydawnictwo: Mag

Natalio Grueso - Przemytnik słów

Nie do końca wiem, co mam myśleć o tej książce, jest... dziwna. Początek kompletnie mnie nie urzekł i zostawiłam ją na dobre pół roku. Ostatecznie wyszło mi to na dobre, bo podeszłam z czystą głową i udało mi się ją skończyć, ale bardzo długo zastanawiałam się, co właściwie łączy te historie (to mi umknęło przy tak długiej przerwie). 

Pomysł na świat jest niezły - tu każde słowo kosztuje, fakturowane jest od razu po wypowiedzeniu i tylko najbogatszych stać na to, aby je marnotrawić. Tylko mam wrażenie, że ta idea gdzieś ucieka w międzyczasie albo przeskoczyliśmy do zupełnie innego świata albo coś... nie wiem, ale pogubiłam się kompletnie gdzieś w połowie książki i o ile sama historia całkiem mi się podobała, to jednak mam wrażenie, że po prostu jej nie zrozumiałam.

Tytuł: Przemytnik słów
Tytuł oryginału: La Soledad
Autor: Natalio Grueso
Stron: 288
Format: TTS
Wydawnictwo: Muza
Brandon Sanderson - Elantris

grudnia 20, 2021

Brandon Sanderson - Elantris

Elantris - gigantyczne, piękne, dosłownie promienne miasto, zamieszkane przez istoty wykorzystujące swoje potężne zdolności magiczne, by pomagać ludowi Arelonu. Każda z tych boskich istot była jednak kiedyś zwykłym człowiekiem, dopóki nie dotknęła jej tajemnicza, odmieniająca moc Shaod. A potem, dziesięć lat temu, magia zawiodła. Elantryjczycy stali się zniszczonymi, słabymi, podobnymi do trędowatych istotami, a samo Elantris okryło się mrokiem, brudem i popadło w ruinę. Shaod stał się przekleństwem. Nowa stolica Arelonu, Kae, przycupnęła w cieniu Elantris, a jej mieszkańcy ze wszystkich sił ją ignorowali. Księżniczka Sarene z Ted przybywa do Kae, by zawrzeć polityczne małżeństwo z księciem korony Raodenem. Sądząc z korespondencji, mogła się spodziewać, że odnajdzie miłość. Dowiaduje się jednak, że Raoden nie żyje, a ona uważana jest za wdowę po nim...

Nie wierzę, że w końcu udało mi się zacząć przygodę z Sandersonem! Ileż czasu ja się zapierałam, to wiem tylko ja i w sumie cieszę się, że zdecydowałam się zacząć od początku. Co więcej mam ogromną ochotę, żeby zabrać się za kolejną część z uniwersum Cosmere i jak najszybciej kontynuować tą przygodę. I sama jestem zaskoczona takim obrotem spraw. 

Żeby nie było tak idealnie, to uważam, że jednak ta książka jest trochę przegadana. Przynajmniej dla mnie i rozumiem już, dlaczego tak wielu ludzi Sandersona nie lubi - choć doceniam poziom rozbudowania, bardzo dokładny opis religii, ustroju państwa i tak dalej, to dla mnie osobiście były to fragmenty najnudniejsze. Nie polecam ich jednak omijać, bo mimo wszystko jest to ważne dla fabuły i pomaga lepiej zrozumieć motywację bohaterów. Nie zmienia to faktu, że się pogubiłam w tych wszystkich nazwach. Próbowałam mocno się skupić, słuchałam bardzo niewiele naraz i w wielkim skupieniu, ale gdy już przyjęłam na klatę porażkę i niemożność zapamiętania tych drobnostek odpuściłam i nie zauważyłam, żeby jakoś mocno to na mnie wpłynęło. Bardziej odczułam problem przy bohaterach, bo był jeden taki moment, że pomyliły mi się imiona i byłam bardzo zmieszana, bo nie wiedziałam dokładnie o którego bohatera chodzi, ale to takie drobnostki.

Sanderson stworzył naprawdę ciekawy świat i mimo wszystko moimi ulubionymi fragmentami były te, które dotyczyły samego Elantris i tego, co działo się za bramami miasta. Zwłaszcza na początku męczyłam się, kiedy skupialiśmy się na księżniczce Serene, bo absurdalnie dużo czasu zajęło mi polubienie jej i wydarzenia skupiające się na niej? No nie, trochę zaciskałam zęby i czekałam aż wrócimy do Rhaodena! Moją sympatię zyskała gdzieś w drugiej połowie książki, a wtedy to już z górki.

Ale, ale, nie zapominajmy też o systemie magicznym! Shaod, Eony, magia Elantris? Cudowne! Eony na jakimś poziomie przypominały mi daimony z Mrocznych Materii, a ja jestem ogromną fanką takich rozwiązań, dlatego z miejsca się polubiliśmy. Magia zniszczonego miasta... No cudo, cudo. Choć początkowo nie wiadomo, w jakim kierunku to wszystko pójdzie, ale im dalej w las, tym szerszy uśmiech pojawiał się na mojej twarzy, a ja naprawdę jestem pod wrażeniem wyobraźni autora. Poza tym z tego, co zrozumiałam ,to był debiut autora. Ja poproszę więcej takich debiutów!

Słuchanie w niczym nie przeszkadzało, nie sprawiło, że inaczej odebrałam książkę, choć raczej nie polecam niewprawionemu słuchaczowi. Niektóre fragmenty podczytałam i nieważne w jakiej formie, robiłam to z równie dużym zaangażowaniem. 

Także naprawdę porządny start z autorem! I nie, naprawdę nie było się czego bać :D

Tytuł: Elantris
Tytuł oryginału: Elantris
Seria: Elantris (tom 1), Cosmere (tom 1)
Autor: Brandon Sanderson
Stron: 660
Format: audiobook (czyta Roch Siemianowski)
Wydawnictwo: MAG
Christopher Paolini - Najstarszy

listopada 06, 2021

Christopher Paolini - Najstarszy

Reready to śmieszna sprawa. Przy niektórych uświadamiasz sobie, jak bardzo uwielbiasz daną książkę i odkrywasz ją na nowo, a przy innych stwierdzasz, że to nie był dobry pomysł i trzeba było zostawić to w spokoju. Najstarszy łapie się bardziej na tą drugą kategorię, ale prawda jest taka, że reread w tym wypadku robię tylko dlatego, że chcę się w końcu zabrać za dwa ostatnie tomy, ale z drugiego pamiętałam tylko tyle, że na zakończeniu zbierałam szczękę z ziemi. No i dupa blada, bo w trakcie czytania okazuje się, że mój mózg pamięta o wiele więcej wydarzeń, niż myślałam i przez większość czasu zwyczajnie się nudzę. Ale ustalmy jedno: to nie jest wina książki.

Kiedy Eragon został wydany, zakochałam się w tej historii. No bo nastoletni chłopak, który pewnego dnia znajduje tajemniczy kamień, który nie jest kamieniem, tylko smoczym jajem, z którego wykluwa się smok i nawiązuje więź z tymże chłopcem. Wiem, jak niewiele sensu ma to zdanie, ale mam nadzieję, że ukazuje ogrom mojej fascynacji. Bo może nie wiecie, ale ja kocham smoki, a wizja przedstawiona przez Paoliniego brzmi jak ziszczenie moich największych marzeń. No morze poza faktem, że cała kraina próbuje cię zabić - tego byśmy nie chcieli. Tylko no właśnie problem jest taki, że ja to wszystko pamiętam, a prawda jest taka, że Eragona czytałam chyba trzy razy, Najstarszego chyba też (szok, bo ja reredaów prawie nie robię) i chcąc nie chcąc okazuje się, że za tym trzecim razem to już żadna frajda, bo nie ma tu elementu zaskoczenia. W większości przypadków, bo są szczegóły, które wciąż mnie zaskakują. Tylko jest ich za mało.

Po tylu latach i tylu rereadach wciąż twierdzę, że to dobra historia, porządnie skonstruowana z nieźle rozwiniętym światem jak na młodzieżówkę. I pamiętam, że za czasów bycia nastolatką otwierałam mapę na początku książki i śledziłam paluchem, gdzie znajdowali się bohaterowie i z zapartym tchem śledziłam kolejne rozdziały i kolejne przygody. Teraz raczej zastanawiam się, dlaczego niektórzy dostają więcej czasu niż inni i patrzę na to z perspektywy dorosłego i po prostu widzę co innego. Za młodu byłam raczej team Eragon, zapewne dlatego, że a) jest jeźdźcem i b) byliśmy w podobnym wieku. Teraz sam Eragon irytuje mnie swoim dziecinnym zachowaniem i brakiem logiki, ale za to o wiele bardziej doceniam mądrość Saphiry (no i jest SMOKIEM) i - to dla mnie niespodzianka - brakuje mi Rorana i to ona jest najbliższy mojemu sercu i to jemu kibicuje i mam wrażenie, że dostał najmniej czasu. A chciałam więcej.

No i kurde mole, jakie ta seria ma absurdalnie brzydkie okładki! Nie jestem w stanie patrzeć na smoka na okładce, na te rozjechane, dziwnie szeroko rozstawione oczy i pysk jak z koszmaru. Moje serce płacze, bo zobaczyć dobrze zrobione smoki to sztuka i chyba zaczynam rozumieć, dlaczego filmowa adaptacja Eragona jest taka kijowa. No bo jeśli mieli taki pierwowzór... Strach myśleć.

Ale już się cieszę na trzecią część, bo tam jeszcze nigdy nie byłam i nie będę jej porównywać z moimi odczuciami sprzed lat, tylko podejdę na świeżo i jestem ogromnie ciekawa, czy utrzyma się tendencja, że każdy kolejny tom jest lepszy, bo Najstarszy zdecydowanie jest o wiele lepszy niż Eragon. Trzymam mocno kciuki! I zdecydowanie mówię, że warto czytać, ale raczej jeśli nie wsiąkliście jeszcze w dorosłą fantastykę. Bo ta, choć do cienkich nie należy, to myślę, że raczej skierowana jest do młodszych, czy też raczej niewprawionych i stanowi takie fajny start przed bardziej rozbudowaną. Bo świat jest ogromny, ale bardzo łatwo się połapać i wyraźnie zaznaczone są granice między rasami i łatwo wszystko przypasować. 

Tytuł: Najstarszy
Tytuł oryginału: The Eldest
Seria: Dziedzictwo (tom 2)
Autor: Christopher Paolini
Stron: 692
Format: TTS
Wydawnictwo: Mag
Cassandra Clare - Miasto Kości. Miasto Popiołów. Miasto Szkła.

sierpnia 25, 2021

Cassandra Clare - Miasto Kości. Miasto Popiołów. Miasto Szkła.

Pierwsze podejście do Darów Anioła miałam w 2014 roku, ale wówczas poddałam się po trzecim tomie, kompletnie nie rozumiejąc zachwytów nad tą serią. A jednak obejrzałam film, przeczytałam Kroniki Bane'a, obejrzałam serial, który rozbudził moją miłość do tej serii i postanowiłam wrócić, przeczytać od nowa i wreszcie dokończyć. I powiem szczerze, że zupełnie inaczej odbieram dziś tą historię. I nie mogę uwierzyć, jak bardzo serial ją zmienił!

Mimo wszystko do Nocnych Łowców zawsze miałam słabość do tego świata i wydaje mi się, że gdy czytałam to za pierwszym razem to po prostu nie był nasz czas. Dlaczego tak twierdzę? Bo jestem totalnie zakochana w tej serii, dostarcza mi ona mnóstwo rozrywki i świetnie się bawię podczas czytania. O dziwo nawet całkiem sporo pamiętam, mimo iż byłam przekonana, że nic mi w głowie nie zostało, bo ciągle mylą mi się fabuły książek i serialu.

Pierwszą część przesłuchałam, bardziej w ramach przypomnienia, drugą pochłonęłam błyskawicznie w trasie, trzecią już trochę dawkowałam, ale Miasto Szkła chyba póki co jest moim ulubionym tomem i to wcale nie ze względu na wątek Sebastiana, który uwielbiam, choć muszę przyznać, że w serialu podobał mi się o wiele bardziej. Trzeci tom w pewnym sensie kończy pewną erę, zakańcza wątek Valentine'a (mam taką nadzieję przynamniej), a ja od trzech tomów zastanawiam się, jak to posumować i w sumie nie mam ochoty pisać o każdym z nich po kolei, bo mam wrażenie, że ciągle mówiłabym to samo. 

Jestem w szoku, jak bardzo zabawne są te książki! Moja pamięć w tej kwestii jest chyba jak ser szwajcarski, a może nie doceniłam na początku Cassandry Clare. Nie wiem, ale naprawdę cieszę się, że dałam im drugą szansę, bo przez większość czasu uśmiecham się głupkowato pod nosem. O dziwo, totalnie uwielbiam Simona i jego humor i parokrotnie cofałam się, czytając jeszcze raz jakieś kwestie.

Jestem ciekawa, jak podejdą mi kolejne tomy i czy w końcu zdecyduję się przeczytać inne książki Clare, które od lat za mną chodzą. A wszystko wskazuje na to, że czeka nas dłuższa znajomość!

Jedyne, co mi przeszkadzało, to wydanie - przepiękne, ale ile literówek i błędów ja tam znalazłam!

Tytuł: Miasto Kości. Miasto Popiołów. Miasto Szkła
Tytuł oryginału: City Of Bones. City Of Ashes. City of Glass
Seria: Dary Anioła (tomy 1-3)
Autor: Cassandra Clare
Stron: 528, 464, 544
Format: TTS, papier
Wydawnictwo: Mag
Leigh Bardugo - Szóstka Wron | Cudo!

kwietnia 29, 2021

Leigh Bardugo - Szóstka Wron | Cudo!

Nie miałam w planach czytać w tym momencie Szóstki Wron, ale byłam jej ogromnie ciekawa i koniec końców pochłonęłam ją w dwa dni. I jeśli mówiłam, że Trylogia Griszy podobała mi się tak sobie, to Szóstkę pokochałam całym serduchem. Boże, jakie to było dobre! W końcu też zaczęłam dostrzegać te wszystkie połączenie między książkami Bardugo i jestem ogromnie ciekawa, co będzie czekało mnie w kolejnych pozycjach. Ale póki co, skupmy sie na tej.

Daje opis, bo jest genialny: Sześcioro niebezpiecznych wyrzutków. Jeden niewykonalny skok. Przestępczy geniusz Kaz Brekker otrzymuje ofertę wzbogacenia się ponad wszelkie wyobrażenie – wystarczy w tym celu wykonać zadanie, która z pozoru wydaje się niewykonalne: – włamać się do niesławnego Lodowego Dworu (niezdobytej wojskowej twierdzy) – uwolnić zakładnika (a ten może rozpętać magiczne piekło, które pochłonie cały świat) – przeżyć dostatecznie długo, żeby odebrać nagrodę (i ją wydać) Kaz potrzebuje ludzi wystarczająco zdesperowanych, żeby wraz z nim podjęli się tej samobójczej misji, oraz dostatecznie niebezpiecznych, żeby ją wypełnili. Wie, gdzie ich szukać. Szóstka najbardziej niebezpiecznych wyrzutków w mieście – razem mogą być nie do zatrzymania. O ile wcześniej nie pozabijają się nawzajem. Nie brzmi to trochę znajomo? Początkowo pomyślałam sobie: Dom z papieru! Mimo, że nigdy tego serialu nie widziałam i nie ciągnie mnie do niego, to muszę przyznać, że pomysł ogromnie mi się spodobał!

Na początku warto też powiedzieć, jak bardzo pod wrażeniem jestem rozwoju pióra Bardugo i jak rozbudowana wydaje się ta historia, w porównaniu z Trylogią Griszy. Tam nieodmiennie towarzyszyły mi wrażenie, że czegoś mi brakuje, że jest za mało, że ten świat jest taki trochę niedorobiony. Tutaj? Tu wszystko miało sens, postacie były rozbudowane, miały duszę, swój rozum i każda była zupełnie inna. Co prawda standardowo nie pamiętam połowy imion, ale z tym defektem już zdążyłam się pogodzić. Pamiętam Kaza i Kaz trochę skradł moje serduszko. To taki trochę typ skrzywdzonego bad boya, który skrywa głęboko w sobie łagodną naturę. Jest szorstki, nie okazuje uczuć, ale tak naprawdę dba o swoją załogę i misję, której się podjęli.

Kaz, Inej, Jesper (wincej nie pamiętam, wybaczcie mi) - to postacie, które skradły moje serducho. Kibicowałam im przez cały czas trwania historii, ekscytowałam się, gdy szło dobrze, stawało mi serce, gdy działo się źle. Rzadko kiedy jestem w stanie tak zgrać się z bohaterami, ale ta paczka dostarczyła mi mnóstwa rozrywki. Zakończenie serii rozbiło moje serducho, ale jednocześnie napawa mnie radością, bo ogromnie podobała mi się historia Kaza i cieszę się, że ta kurtyna opadła dopiero na sam koniec, w idealnym momencie. Gdyby stało się to wcześniej, zapewne nie odniosłoby to takiego efektu. 

Kompletnie nie przeszkadza mi też objętość książki, bo przez nią się płynie. Ja jej słuchałam - w sumie ostatnio głównie słucham - i robiłam to z radością, niejednokrotnie parskając śmiechem pod nosem. Nie spodziewałam się, że tak bardzo polubię się z tą książką i że tak mocno mnie zaskoczy - po Trylogii Griszy nie spodziewałam się nie wiadomo czego, ale mogę stwierdzić z czystym sumieniem, że to jest autorka, której należy dać szansę! Moja ochota na jej powieści wzrasta, ale zdecydowanie zrobię sobie chwilę przerwy, bo Królestwo Kanciarzy jest potężne, a ja chcę sobie poukładać w głowie. I pewnie po drodze zdążę obejrzeć serial, bo piszę to dzień przed jego premierą!

Jedyne, czego nie potrafię rozgryźć, to jak ta historia ma się do historii Aliny - jakie są jej ramy czasowe, gdzie jest w tym wszystkim umiejscowiona. Alina została wspomniana raz, ale wcale mi się to nie wyklarowało, także jeśli ktoś ma pojęcie - dajcie znać! Nie umiem stwierdzić, czy jest to moje przeoczenie, czy nigdy nie zostało to dopowiedziane. Cóż - nie bardzo mi to przeszkadza, choć odrobinę liczę na to, że kolejna książka mi to wyklaruje. A póki co - czytajcie Bardugo!

Tytuł: Szóstka Wron
Tytuł oryginału: Six of Crows
Seria: Szóstka Wron (tom 1)
Autor: Leigh Bardugo
Stron: 496
Format: TTS
Wydawnictwo: Mag
Lauren Kate - Przebaczenie / podsumowanie serii

marca 04, 2021

Lauren Kate - Przebaczenie / podsumowanie serii

Moja przygoda z serią "Upadłych" zaczęła się w którejś klasie gimnazjum, nawet nie z mojej inicjatywy, bo nie miałam tej książki na oku. Wypożyczyła ją z biblioteka moja kumpela, a ja zaciekawiona wymieniłam się z nią i przepadłam w pierwszym tomie. W tamtych czasach kochałam takie historie - anioły, demony, wampiry, wilkołaki, to był mój główny kanon lektur, nie odkryłam jeszcze swojej miłości do kryminałów, gatunkowo też było to dosyć ograniczone. O dziwo kontynuowanie serii... no nie było kontynuacji. Dwa lata temu odświeżyłam sobie całą serię, do czwartego tomu, będąc przekonaną, że to cała seria za mną. No nie, jest jeszcze piąty tom! Kopnęłam się w dupę, zacisnęłam zębiska i włączyłam na Legimi. 

Zdecydowanie zbyt dużo czasu zajęło mi skończenie tej serii, choć patrząc na ten ostatni tom, to serię skończyłam te dwa lata temu. Po co powstał piąty tom? Nie mam pojęcia. Nie czuję go, nie podoba mi się. Zastanawiałam się, czy w ogóle będę coś pamiętać z tej serii, bo z reguły te młodzieżowe historie miłosne totalnie wypadają mi z pamięci. Okazało się, że nie mam się czym martwić, bo tom ten jest kompletnie oderwany od rzeczywistości i ciężko mi powiedzieć, jakie są jego powiązania z poprzednim tomem. Chyba żadne. Nie cierpię tomów pisanych na siłę, takiego sztucznego kontynuowania historii, lecenia na fali. Hajsy, hajsy, hajsy, a czytelnik na tym cierpli. Sama seria bardzo mi się podobała, ale ten dodatkowy tom zaciera to wrażenie, wkurza mnie i przyznam szczerze, że momentami słuchałam jednym uchem. Plus taki, że mega szybko leci, ale przy sześćdziesięciu procentach książki (około 250 strony) ja wciąż miałam wrażenie, że tam się kompletnie nic nie dzieje, a akcja w ogóle nie posuwa się naprzód. Już mi bardzo opadły chęci na tą lekturę. 

LAUREN KATE jest amerykańską autorką fantastyki. Lauren Kate dorastała w Dallas, uczęszczała do szkoły w Atlancie, a zaczęła pisać w Nowym Jorku. Obecnie mieszka w Los Angeles. Jej książki Zdrada Natalie Hargrove i Fallen, wspięły się na 3 The New York Times Best Seller List. Trzecia książka z serii Fallen, zatytułowana Pasja, ma zostać wydana 14 czerwca 2011 roku.

Liceum potrafi być piekłem. Cam wie, jak to jest być nawiedzanym. Spędził więcej czasu w Piekle niż powinien jakikolwiek anioł. A jego najświeższe Piekło to szkoła średnia gdzie Lilith, dziewczyna, której nie potrafi przestać kochać, odbywa karę za jego zbrodnie. Cam zawarł układ z Lucyferem: ma piętnaście dni, aby przekonać jedyną dziewczynę, na której naprawdę mu zależy, aby pokochała go na nowo. Jeśli mu się powiedzie, Lilith będzie mogła wrócić do swojego świata i będą mogli żyć ze sobą. Ale jeśli mu się nie uda... Lucyfer przygotował wyłącznie dla niego specjalne miejsce w Piekle. Tik-tok. Rozwiń swoje skrzydła i płacz, podczas gdy bad-boy Cam ujawnia w końcu przyczyny udręki swojego serca w epickiej powieści ze świata Upadłych, „Przebaczenie”.

Niezaprzeczalny plus, że tą część można czytać niezależnie od pozostałych - nie ma nic wspólnego z wcześniejszymi. Jeśli się mylę - poprawcie mnie, ale ja z tych wcześniejszych części praktycznie nic nie pamiętam, mam mgliste pojęcie o fabule, więc jeśli na przykład Cam tam występował - nie wiem, nie pamiętam. Jeśli sie nastawicie tak, jak ja - na epicki koniec serii, to będziecie srogo zawiedzeni. Ja tu załamuje ręce, żal dupę ściska, ale ta książka jest po prostu bez sensu. Szkoda na nią czasu i pieniędzy. Jak sobie przypomnę, z jakimi wypiekami na twarzy czytałam poprzednie tomy to aż mi wstyd za ten.

UPADLI: Gdybyście nie mogli być z osobą, która jest waszym przeznaczeniem? Para kochanków. Starożytna wojna. Skazani na miłość, która nigdy się nie spełni. Przeznaczeniem niektórych aniołów jest Upadek. W Danielu Grigori jest coś boleśnie znajomego. Luce Price zwraca uwagę na tajemniczego i zdystansowanego Daniela już pierwszego dnia w szkole Sword & Cross w dusznej Georgii. On jest jedynym jasnym punktem w miejscu, gdzie nie wolno korzystać z komórek, inni uczniowie to świry, a każdy ich ruch śledzą kamery. Choć Daniel nie chce mieć nic wspólnego z Luce - i robi wszystko, żeby dać jej to wyraźnie do zrozumienia - dziewczyna nie potrafi się powstrzymać. Przyciągana niczym ćma do płomienia, musi dowiedzieć się, jaką tajemnicę ukrywa Daniel... nawet gdyby to miało ją zabić.

W tamtych czasach była to jedna z lepszych serii, jakie czytałam, byłam w niej zakochana, chociaż nie jestem w stanie powiedzieć, ile tomów przeczytałam za pierwszym razem. Za drugim podejściem czytałam jeden za drugim, nie zostawiałam, więc z jednej strony jak najbardziej na plus, a z drugiej ani nie zostawiła mnie z kacem książkowym, ani nie została ze mną na dłużej. Chociaż przyznam, że okładki do dziś wywołują we mnie jakiś sentyment. Sama historia - niekoniecznie.

Tytuł: Upadli / Udręka / Namiętność / Zakochani / Uniesienie / Przebaczenie
Tytuł oryginału: Fallen / Torment / Passion / Fallen in Love / Rapture / Unforgiven
Autor: Lauren Kate
Seria: Upadli (tomy 1-5)
Stron: 2560
Format: papier / TTS
Wydawnictwo: Mag
Leigh Bardugo - Trylogia Griszy

lutego 12, 2021

Leigh Bardugo - Trylogia Griszy

Po przesłuchaniu pierwszego tomu... nie miałam właściwie nic do powiedzenia, a jednak naszła mnie ochota, żeby zapoznać się z trylogią przed premiera serialu. No chociaż raz. I choć zdecydowanie historia ta nie wskoczy do TOPki moich ulubionych i śmiem wątpić, czy zostanie ze mną na dłużej, to jednak rozumiem, dlaczego ma tak wielkie grono wielbicieli. 

Pierwszy tom pochłonęłam mega szybko, ale też nie powala on swoją objętością. Dobry początek, ale czegoś mi jakby zabrakło, choć nie potrafiłam sprecyzować czego. Biorę pod uwagę, że książka ma już swoje lata, a do tego seria ta jest chyba jedną z pierwszych, jakie wyszły spod pióra autorki, dlatego nie stawiałam przed nią nie wiadomo jakich wymagań. Szczerze? To cały 2021 póki co jest taki, że podchodzę do książek bez jakichkolwiek oczekiwań (i znajomości treści), co przekłada się na to, że... niewiele rzeczy mi przeszkadza. 

Fakt, że pierwszy tom niewiele też mi wyjaśnił, byłam troszkę zagubiona, ale na tyle zaintrygowana, że po kilku dniach już słuchałam drugiego tomu. Tam - z mojej winy, kompletnie się pogubiłam, bo wyłączyłam się w złym momencie i długo nie wiedziałam, o co chodzi, ale na szczęście w trakcie autorka praktycznie powtórzyła to, co mi umknęło i wszystkie zapadki wskoczyły na swoje miejsce. Przy trzeciej części problem był taki, że kompletnie nie mogłam się w nią wgryźć, poczułam się może nie zmęczona przygodami Aliny i Mala, ile miałam wrażenie, że ta historia po prostu przestała mnie interesować. Być może nie jestem targetem, ale myślę, że te 10 lat temu mogłaby mi się o wiele bardziej podobać, bo teraz jest to po prostu za mało (może to znak, że czas na dorosłą fantastykę? :))

Mam tak naprawdę tylko jeden zarzut tutaj - jest cholernie przewidywalna i tak schematyczna, że aż przyprawia o ból głowy. Lubię czasem schematy, jest w nich coś bezpiecznego, ale że aż tak? Kończąc pierwszy tom tak naprawdę już wiedziałam, co będzie się działo w drugim i podejrzewałam, jak zakończy się historia. Nie lubię tego, odbiera to całą radość z lektury. Bohaterowie także są tacy trochę nijacy, denerwuje mnie relacja między Aliną i Malen, kompletnie nie czuję romantyzmy i nie leży mi ten wątek, ale cóż, nic na to nie poradzę.

Ale za to świat! Świat jest świetny, zakochałam się już od samego początku w inspiracji Rosją, jest kreatywny i przykuwa uwagę. Ale chciałabym trochę więcej! Jestem zachwycona artefaktami i całym wątkiem z Morozowem, zdecydowanie jest to moja ulubiona część! Mam dosyć mieszane uczucia co do historii, ale jestem zaintrygowana i zdecydowanie sięgnę po kolejne książki autorki!

Tytuł: Cień i kość / Oblężenie i nawałnica / Zniszczenie i odnowa
Tytuł oryginału: Shadow and bone / Siege and Storm / Ruin and Rising
Autor: Leigh Bardugo
Seria: Trylogia Griszy (tomy 1-3)
Stron: 1024 (288 /368 / 368)
Format: TTS
Wydawnictwo: Mag
Ian R. MacLeod - Czerwony śnieg | Coś... nietuzinkowego.

grudnia 30, 2020

Ian R. MacLeod - Czerwony śnieg | Coś... nietuzinkowego.

 "Czerwony śnieg" jest książką... no cóż, dziwną. Mimo, że minęło parę dni od jej skończenia, jej opis przeczytałam z trzy razy to wciąż tak na dobrą sprawę nie wiem, o czym ona jest... Sama fabuła jest dla mnie tajemnicą. Ale mimo to było w tej książce coś, co nie pozwoliło mi jej odłożyć.\

IAN R. MACLEOD - brytyjski pisarz science-fiction i fantasy. Zdobywca nagród Hugo, Nebula, Locusa oraz World Fantasy Award, głównie za krótsze formy. Ian R. MacLeod urodził się i większość ze swych czterdziestu kilku lat przeżył w okolicach Birmingham w Wielkiej Brytanii. Pochodzi ze starego szkockiego klanu MacLeodów. Jest autorem powieści The Great Wheel, która otrzymała nagrodę Locusa, a jego opowiadania, publikowane w Interzone, Asimov’s Science Fiction oraz Fantasy and Science Fiction ukazały się także w licznych antologiach i zostały przetłumaczone na j. niemiecki, francuski, japoński, polski.

Na pobojowisku po ostatniej wielkiej bitwie Wojny Secesyjnej rozczarowany życiem unionista-lekarz natrafia na obrabiającą trupy dziwną postać i jego życie zmienia się na zawsze… W Strasburgu, parę lat przed Rewolucją Francuską, konserwator obrazów dostaje zlecenie namalowania cyklu portretów pięknej kobiety w różnych fazach jej życia, choć sama kobieta najwyraźniej się nie starzeje… W Nowym Jorku z czasów prohibicji młoda marksistka pojawia się nagle wśród elit, w dodatku podszywając się pod osobę, która nigdy nie istniała… Czerwony śnieg to powieść o miłości i krwi, o ideach i snach, a wszystko wiąże w całość tajemnicze stworzenie wywiedzione z najmroczniejszych przedwiecznych ludzkich mitów, które cudem przetrwało do dzisiejszych czasów, wciąż rośnie i wciąż zabija…

Podczas słuchania książki cały czas towarzyszyło mi poczucie głębokiego zagubienia - zaczęłam od wojny secesyjnej, byłam we Francji, chyba gdzieś w Ameryce, podczas wojen, wydarzeń, ale i cały czas nie miałam pojęcia, w którym czasie właściwie się znajduję. Mimo to parłam naprzód wzmocniona chęcią połapania się i ogarnięcia tego, co czyta mi lektor. Udało mi się to... niezbyt dobrze, ale mimo to książka wywarła na mnie dosyć pozytywne wrażenie.

Cały czas towarzyszymy postaci Karla - zagubionego człowiekowi, który okazuje się mroczną istotą i choć nie jest powiedziane dosłownie, że jest on wampirem (a jeśli jest, to mi umknęło), ale nie jest on takim oczywistym wampirem, jego przypadłość stanowi raczej tło historii i powód, dla którego trwa ona tak długo.

Nie umiem streścić tej historii, to trzeba po prostu przeczytać, bo jest tak zagmatwana, że dopiero trzymając ją w rękach i samemu będąc świadkiem wydarzeń jesteśmy w stanie to ogarnąć. Totalnie nie moje klimaty, w żadnym wypadku nie nazwałabym jej horrorem, ale muszę przyznać, że zostawia po sobie ślad w myślach i przykuwa uwagę nietuzinkowością. Zdecydowanie trzeba sprawdzić samemu!

Tytuł: Czerwony śnieg
Tytuł oryginału: Red Snow
Autor: Ian R. MacLeod
Stron: 384
Format: TTS
Wydawnictwo: Mag
Tui T. Sutherland - Przebudzenie Pełni

czerwca 11, 2020

Tui T. Sutherland - Przebudzenie Pełni

Trochę obawiałam się tej książki, bo czysto teoretycznie na poprzednim tomie można by historię zakończyć. Bałam się, że Tui zepsuje tak dobrą historię i bałam się tego, co zastanę. Ale wiecie co? To moja druga ulubiona książka z tej serii!

Tui T. Sutherland jest autorką książek dla dzieci. Pisuje również jako Heather Williams i Tamara Summers oraz jako jedna z czterech autorek tworzących pod zbiorowym pseudonimem Erin Hunter. Mieszkała w Paragwaju, Stanach Zjednoczonych i na Dominikanie; obecnie z mężem i psem Sunshine mieszka w Bostonie.

Wojna między plemionami wreszcie się zakończyła i teraz smoczęta przeznaczenia mają plan, jak zapewnić wszystkim trwały pokój: otworzą Akademię na Jadeitowej Górze, szkołę, która zgromadzi smoki z różnych plemion i nauczy je żyć razem, może nawet się przyjaźnić. Pełnia nie jest jednakże pewna, jakie uczucia budzi w niej ta szkoła. Ta młoda Nocoskrzydła, która przez większość życia ukrywała się w lesie deszczowym, ma potworną tajemnicę. Potrafi czytać w myślach, a nawet widzieć przyszłość. Mieszkanie w jaskini z dziesiątkami smoków oznacza dla niej hałas i jest wyczerpujące. A także niebezpieczne.

Pełnia jest naprawdę cudowną smoczycą i jej historia jest o niebo lepsza, niż historia Gwiezdnego Lotnika. Lubię go, ale w porównaniu z Pełnią jest taką trochę ciamajdką i dopiero teraz odczuwam satysfakcję, czytając o Nocoskrzydłych. I naprawdę zaczęłam lubić te smoki. Podoba mi się, co Tui tu zrobiła i jak wysuwa je na prowadzenie, co każe mi się tylko domyślać, o czy będą następne tomy i naprawdę nie mogę się doczekać! Boże, gdyby takie Nocoskrzydłe były od początku, to ta historia mogłaby się potoczyć zupełnie inaczej. 

Jestem pod wrażeniem kreatywności w wymyślaniu imion i konsekwencji, bo każde z nich pasuje do gatunku i już po samym imieniu jesteśmy w stanie niemal ze stu procentowym trafieniem dopasować smoka.

To czas, żeby oddać prowadzenie nowemu pokoleniu, czas nowych smoków, czas nowych przygód. Ja czuję, że będzie to czas dobry, a nowe smoki, nieograniczone brakiem wiedzy i Szponami Pokoju mogą przeżyć naprawdę niezłe przygody. Pomysł ze szkołą? Niezły, ale czegoś tu brakuje, a mam wrażenie, że będzie ona raczej tłem. Pradawny smok, który budzi mi się po dwóch tysiącach lat i nie wiadomo jakie ma zamiary? Choć nie pamiętam jego imienia, to jestem go cholernie ciekawa i mam nadzieję, że trochę namiesza.

Niestety póki co to ostatni tom wydany po polsku i pozostaje mi bardzo (nie)cierpliwie czekać. 

Tytuł: Przebudzenie pełni
Tytuł oryginału: Moon rising
Autor: Tui T. Sutherland
Seria: Skrzydła Ognia (tom 6)
Stron: 288
Format: mobi
Wydawnictwo: Mag
Christopher Paolini - Eragon

kwietnia 17, 2020

Christopher Paolini - Eragon

Jest to moje obecnie trzecie podejście do serii Dziedzictwo i mam nadzieję, że ostatnie, bo o ile bardzo mi się książki podobały, to jakoś nie dotarłam do trzeciego i czwartego tomu. A bardzo chciałabym skończyć wreszcie tą serię. 

Urodził się w Paradise Valley, w stanie Montana. Uczył się w domu i szkołę średnią ukończył w wieku 15 lat dzięki kursom korespondencyjnym. To właśnie wtedy Christopher zaczął pracować nad powieścią Eragon i dwiema następnymi. W ciągu pierwszego roku powstał zarys książki, następny rok poświęcił na jej rozbudowanie. W 2002 r. Eragon został wydany przez Paolini International LCC, spółkę wydawniczą jego rodziców. Następnie Christopher odwiedził 130 szkół, dyskutując na temat książki, czytając i pisząc. Kiedy powieściopisarz Carl Hiaasen za namową swojego syna przeczytał książkę, zawiadomił swojego wydawcę, Knopfa. Po większych korektach, gdy około 20 000 słów zostało wyciętych, druga edycja Eragona została opublikowana w sierpniu 2003.

Eragon jest związany z Saphirą magiczną mocą, psychiczną więzią , która wzmacnia ich wzajemną siłę lecz jest trochę… nieprzewidywalna. Król krainy, w której rozgrywa się akcja – Alagaesii – jest także Jeźdźcem, zaprzedał się jednak ciemnej mocy… W książce znajdujemy wszystko co niezbędne dla nowej generacji fantasy: wspaniałe walki, historyczne bronie, tajemniczy spisek i … kobieta elf, która pojawia się w snach Eragona.

Z tą książką jest jeden zasadniczy problem - gdy miałam te 15 lat podobała mi się o wieeleeee bardziej. Moje piętnastoletnie ja piałoby peany na temat tej książki i kazałoby wam ją już teraz natychmiast przeczytać. Moje… dużo starsze ja ;) już niestety tak nie reaguje, bo wynudziło się strasznie. Musicie jednak wziąć pod uwagę fakt, że obecnie czytam tą książkę trzeci raz, więc nie ma już takiego efektu jak dawniej, bo wszystkie najlepsze momenty już miały swój pierwszy raz. 

Niech spojrzę… Eragona po raz pierwszy czytałam w 2009 roku (dobra, miałam 17), drugi raz, gdy sięgałam po drugą część, coby być na świeżo i przeczytać jednym rzutem. Trzeci raz jest teraz, kies liczę na to, że uda mi się dociągnąć historię do końca i przeczytać również trzeci i czwarty tom. Zrobiłam to głównie celem przypomnienia (choć w sumie mogłam poczytać jakieś recenzję), ale to tylko wspaniale pokazuje, jak zmienia się postrzeganie danej książki na przestrzeni lat.

Pamiętam, że początkowo byłam zachwycona - smoki, smoczy jeźdźcy, przygody Eragona, Brom, wszystko, absolutnie wszystko mnie zachwycało. No i fakt, że autor, który wydał tą książkę miał 15 lat! To znaczy, że ja też mogę coś napisać i wydać (gówno, nigdy nie skończyłam nic z tego, co zaczęłam). Co mogę powiedzieć dzisiaj? Że książka jest do bólu schematyczna i to w sposób, który został już milion razy przerobiony. Czy mi to przeszkadza? Trochę tak, ze względu na to, że już któryś raz idę tą ścieżką, ale mimo wszystko fajnie to sobie wszystko przypomnieć, bo wiele rzeczy mi się zatarło, paru postaci kompletnie zapomniałam. Wciąż dawne ulubione momenty są ulubionymi - jak chociażby to, co Saphira zrobiła z grobem jednej z postaci. Uwielbiam tą smoczycę i jej wież z Eragonem i wiecie co? Ja wciąż chciałabym mieć smoka!

Ale wynudziłam się tym razem strasznie ;)

Tytuł: Eragon
Tytuł oryginału: Eragon
Autor: Christopher Paolini
Seria: Dziedzictwo (tom 1)
Stron: 429
Format: TTS
Wydawnictwo: Mag
Tui T. Sutherland - Najjaśniejsza noc | Wciąż nie lubię Słonko!

kwietnia 12, 2020

Tui T. Sutherland - Najjaśniejsza noc | Wciąż nie lubię Słonko!

Choć serię pokochałam całym serduchem i wręcz nie mogę się doczekać kolejnego tomu (w sumie został mi jeden, bo reszta czeka na wydanie) i jak dotąd nigdy się nie zawiodłam, to niestety kiedyś ten pierwszy raz musi być. Trafiło akurat na małą dziwną Piaskoskrzydłą, która od samego początku serii była kreowana na niezbyt ciekawą, wiecznie szczęśliwą i niewymagającą smoczycę. I mimo iż Tui każdemu smokowi poświęca jeden tom i obraca ich losy o 180 stopni to niestety tutaj to nie zadziało i moja sympatia do małej piaskoskrzydłej urosła o zaledwie odrobinę. 

Tui T. Sutherland jest autorką książek dla dzieci. Pisuje również jako Heather Williams i Tamara Summers oraz jako jedna z czterech autorek tworzących pod zbiorowym pseudonimem Erin Hunter. Mieszkała w Paragwaju, Stanach Zjednoczonych i na Dominikanie; obecnie z mężem i psem Sunshine mieszka w Bostonie.

Słonko zawsze bardzo poważnie traktowała smoczą przepowiednię. Skoro smoki Pyrrii potrzebowały, żeby ona, Łupek, Tsunami, Gloria i Gwiezdny Lotnik zakończyli wojnę, to ona jest gotowa spróbować. Ma nawet kilka dobrych pomysłów, jak tego dokonać, niestety nikt jej nie słucha. Jednakże wstrząsające wieści od Wieszcza zachwiały wiarą Słonka w ich przeznaczenie. Czy to możliwe, żeby ktokolwiek skończył tę straszliwą wojnę i wybrał nową Piaskoskrzydłą królową? A jeśli tyle się natrudzili na darmo? Zakopane sekrety, zabójcze niespodzianki i niespodziewane odkrycia dotyczące wyskrobków czekają na nią wśród ruchomych piasków pustyni, gdzie Słonko będzie musiała w końcu zdecydować, czy jej przeznaczenie zostało już zapisane. A może piątka smocząt zdoła pokierować własnym losem i ocalić świat… na swój sposób?

Zanim przejdę do sedna - jestem mega wdzięczna Legimi za fakt posiadania tej serii, bo już byłam gotowa czytać ją po angielsku, czego robić nienawidzę, bo nie umiem się skupić. Nie zmienia to faktu, że przede mną jeszcze mnóstwo tomów i znowu mnie korci, żeby przeczytać w oryginale, coby nie czekać milion lat na polską wersję. No i totalnie uwielbiam projekty okładek, są świetne! Uwielbiam smoki całym serduszkiem i graficy odwalili tutaj kawał naprawdę dobrej roboty!

Mimo, iż jest to najkrótszy tom z serii, czytało mi się go najdłużej. Strasznie mi się ciągnął, co przy niecałych trzystu stronach jest naprawdę wyczynem. Tak na dobrą sprawę podobały mi się wydarzenia i podobało mi się to, w którym kierunku potoczyła się akcja, nie podobała mi się po prostu Słonko i jej zachowanie. Mimo, iż dostała swoją szansę, wciąż jest cholernie irytującą smoczycą, mega niezdecydowaną i to niezdecydowania zwyczajnie działa mi na nerwy. Mam wrażenie, że reszta smoków, nawet Łupek, wykazuje się większą decyzyjnością, a ja nie lubię takich niezdecydowanych panienek. No nie lubię i już.

Tui zasiała tutaj bardzo ciekawe ziarno nowego pomysł, choć nie mogę powiedzieć, co to, ze względu na spoilery, ale jeśli ktoś czytał i doszedł do pochodzenia Słonka będzie wiedział, o co chodzi. Daje to naprawdę fajne pole do popisu i jestem ciekawa, czy wykorzystała ten pomysł w następnych tomach. Nawet rodziców Słonko ma świetnych, ale ona sama jest taka... meh.

Ten tom kończy jakąś erę, większy wątek i tak nie do końca pozostawia otwarte zakończenie (chyba, że już mi uciekło i o czymś zapomniałam) i trochę się zastanawiam, czy kolejne tomy utrzymają poziom. Mam podejrzenia, czego mogą dotyczyć, bo smoczych plemion jeszcze trochę zostało, ale czego może dotyczyć akcja? Nie mam pojęcia! 

Tytuł: Najjaśniejsza noc
Tytuł oryginału: The Brightest Night
Autor: Tui T. Sutherland
Seria: Skrzydła Ognia (tom 5)
Stron: 288
Format: mobi
Wydawnictwo: Mag
Tui T. Sutherland - Mroczny sekret

marca 26, 2020

Tui T. Sutherland - Mroczny sekret

Zdecydowanie jestem po uszy zakochana w tej serii i nie chcę, żeby się kończyła, a przede mną jeszcze dwa tomy, a po angielsku nie za bardzo chcę czytać, nie umiem się skupić... I choć Gloria pozostaje moim ulubionym smokiem, w końcu możemy dowiedzieć się czegoś na temat Nocoskrzydłych i wierzcie mi, że to naprawdę wiele wyjaśnia!

Tui T. Sutherland (ur. 31 lipca 1978 w Caracas) jest autorką książek dla dzieci. Pochodzi z Wenezueli i pracuje jako redaktorka w czasowniku Times. Pisuje również jako Heather Williams i Tamara Summers oraz jako jedna z czterech autorek tworzących pod zbiorowym pseudonimem Erin Hunter. Mieszkała w Paragwaju, Stanach Zjednoczonych i na Dominikanie; obecnie z mężem i psem Sunshine mieszka w Bostonie (USA).

Coś niedobrego kryje się w mrokach… Tajemnicze Nocoskrzydłe wszystko ukrywają, począwszy od własnego domu i królowej, a skończywszy na wyborze sojuszniczki w wojnie. Teraz porwały własne smoczę przeznaczenia. Gwiezdny Lotnik jest podekscytowany i przerażony perspektywą poznania swojego plemienia. Nocoskrzydłe porwały także kilkanaście niewinnych Deszczoskrzydłych i Gwiezdny Lotnik postanowił sobie, że przekona plemię, aby je wypuściło. Niestety Królestwo Nocy jest nieszczęsną krainą pełną sekretów znacznie straszliwszych, niż można by podejrzewać, i wszystkie zwoje Pyrrii nie zdołałyby teraz pomóc Gwiezdnemu Lotnikowi. Losy dwóch królestw spoczywają w jego łapach, a pozostałe smoczęta znajdują się zbyt daleko, żeby mu pomóc. Gwiezdny Lotnik będzie musiał odnaleźć w sobie odwagę… I to zanim będzie za późno.

Wciąż jestem pod wielkim wrażeniem, jak ogromny i różnorodny świat stworzyła Sutherland! Wydaje się bez końca, w każdym tomie poznajemy kolejne plemię, które samo w sobie stanowi odrębny świat, każde plemię jest unikatowe, stanowi element większej układanki. Nie mogę powiedzieć, że jestem fanem Nocoskrzydłych, ale tom ten dał naprawdę wiele informacji i wytłumaczył luki w poprzednich. Trochę mi szkoda tych smoków, ale same sobie wybrały taki los i są idealnym przykładem, że rzadko kiedy bycie dumnym się opłaca.

Bardzo podoba mi się kreacja Nocnego Lotnika w tej części. To jest jego czas i doskonale go wykorzystuje, zmieniając się, ewoluując, dorastając. Bardzo fajnie jest to rozwiązane i ja chyba nie umiem znaleźć żadnych minusów tej serii. Smocze Nocoskrzydłych do tej pory było tym najmniej docenianym, zepchniętym na bok, niepewnym siebie i swoich mocy i gdy wreszcie poznajemy jego plemię, zaczynamy dostrzegać, jak bardzo różni się od innych i pozostaje pytanie: kto jest lepszym Nocoskrzydłym - jego plemię, zniszczone przez otaczający je świat, czy on, wychowany wraz ze smokami innych plemion?

Jestem zachwycona tym, jak potoczyła się akcja i że Tui tak zgrabnie wplata nowe wątki w stare i nic nie idzie w zapomnienie. Nigdy nie miałam wrażenie, że czegoś brakuje, coś jest nielogiczne, a nawet jeśli mam pytania, to zawsze dostaję na nie odpowiedzi. Kawał naprawdę dobrej roboty! No i najważniejsze - niektóre książki mogę czytać i tydzień, ale te z tej serii zawsze kończę w jeden dzień, bo totalnie nie jestem w stanie się oderwać! I oby jak najszybciej kolejne tomy wyszły po polsku!

Tytuł: Mroczny sekret
Tytuł oryginału: The dark secret
Autor: Tui T. Sutherland
Seria: Skrzydła Ognia (tom 4)
Stron: 302
Format: mobi
Wydawnictwo: Mag
Tui T. Sutherland - Ukryte Królestwo

lutego 06, 2020

Tui T. Sutherland - Ukryte Królestwo


Skrzydła Ognia z każdym tomem zapowiadają się coraz lepiej i są też mniej brutalne ;). Trzeci tom spodobał mi się tak bardzo, że zaczęłam go w nocy po pracy i skończyłam… tego samego dnia w nocy. Chyba póki co jest to mój ulubiony tom, a przygody Glorii najciekawszymi ze wszystkich!

W głębi deszczowego lasu czyha niebezpieczeństwo... Gloria wie, że świat smoków źle ocenia jej plemię. Przecież nie jest wcale "leniwa jak Deszczoskrzydłe"; w ogóle nie jest leniwa! Może i nie miała zostać jednym ze smocząt przeznaczenia, o czym co rusz przypominają jej starsze smoki, ale jest bystra, a jej jad jest zabójczy... Tyle że - oczywiście - nikt o tym nie wie. Gdy smoczęta szukają schronienia w deszczowym lesie, Gloria ze zgrozą odkrywa, że w koronach drzew wprost roi się od Deszczoskrzydłych, o których nikt by nie powiedział, że są niebezpieczne. Przesypiają całe dnie i nic, ale to nic nie wiedzą o reszcie Pyrrii. Najgorsze zaś jest to, że nie zdają sobie sprawy, że Deszczoskrzydłe znikają bez śladu w swoim pięknym lesie. A może jest im to obojętne? Jednakże Gloria i pozostałe smoczęta są zdecydowane odszukać zaginione smoki - nawet gdyby miało to oznaczać wepchnięcie spokojnych Deszczoskrzydłych gdzieś, gdzie wcale nie chciały się znaleźć: w sam środek wojny. 

Tui T. Sutherland jest autorką książek dla dzieci. Pisuje również jako Heather Williams i Tamara Summers oraz jako jedna z czterech autorek tworzących pod zbiorowym pseudonimem Erin Hunter. Mieszkała w Paragwaju, Stanach Zjednoczonych i na Dominikanie; obecnie z mężem i psem Sunshine mieszka w Bostonie.

Totalnie uwielbiam tą serię i z każdym tomem moja miłość do niej rośnie. Tui stworzyła wspaniały, zróżnicowany świat, w którym poszczególne krainy łączą się w niesamowity sposób w najmniej oczekiwanym momencie. Do tej pory poznaliśmy świat Błotoskrzydłego i Morskoskrzydłej, ale tym razem trafiamy w ten najbardziej tajemniczy - Deszczoskrzydłych. Gloria i jej plemię nigdy nie były wspominane z dumą albo strachem, raczej z pogardą i niesmakiem. Sama smoczyca nie wierzy w plotki na temat swojego ludu i spodziewa się zobaczyć dumne, pełne energii smoków. Czy jej marzenie się spełniło? Nie do końca…

Las Deszczowy jest bez wątpienia wspaniałym miejscem, pełnym tajemnic, a plemię Deszczoskrzydłych smoków owiane tajemnicą, głównie dlatego, że nikt nigdy się nimi nie interesował i ich ukryte talenty są niespodzianką dla otoczenia. Sama Gloria nie wie tak naprawdę, co potrafi, a po powrocie do domu przekonuje się, jak wiele mogłaby umieć i ile wiedzieć, gdyby nie została wkradziona z własnego domu. Ale właśnie dzięki temu, że całe swoje życie spędziła z dala od pobratymców, jest inna, mądrzejsza, jest w niej więcej empatii i chęci do działań, a okazuje się, że wśród jej ludu wiele rzeczy należałoby zmienić.

Pod koniec książki dostajemy niezły zwrot akcji, który zapowiada ogromną zmianę, a zacieram rąsie, bo już nie mogę się doczekać kolejnej przygody. Jestem mega ciekawa, jak Gloria poradzi sobie z nowymi wyzwaniami i czy uda jej się uratować zaginione smoki. No i wreszcie dowiemy się czegoś o jednym z najbardziej tajemniczych plemion świata! Ich chyba jestem ciekawa najbardziej i mam nadzieję, że dostanę odpowiedzi na moje pytania (:.

Seria zdecydowanie skierowana jest do starszej młodzieży, ale jak widać nawet starsze pryki odnajdują się w fabule, gdyż wiele rzeczy moim zdaniem może przerosnąć młodego czytelnika, gdyż wiele rzeczy ukrytych jest między wierszami. Jest tą wbrew pozoru mądra seria, która czasami porusza trudniejsze tematy, ale w bardzo przyziemny sposób, nie przytłacza. Tui stworzyła wielowymiarowy świat i bohaterów, każdy z nich ma swoją historię, jest inny i oryginalny, niemal namacalny i bardzo wiarygodny. Mają swoje lepsze i gorsze momenty, a kolejne tomy lepiej ich kształtują. Pokazanie ich domów, ich plemion rzuca na nich zupełnie nowe światło - bo z jednej strony widzimy kim nie są i kim mogliby być, a przebywania z dala od nich i nauka od samych siebie stworzyła z nich zupełnie nowe pokolenie smoków, które może zmienić świat i zmazać granice między smokami.

Jeśli jeszcze nie czytaliście - jest totalnie warto!

Tytuł: Ukryte Królestwo
Tytuł oryginału: The Hidden Kingdom
Autor: Tui T. Sutherland
Seria: Skrzydła Ognia (tom 3)
Stron: 304
Format: mobi
Wydawnictwo: Mag

Tui T. Sutherland - Zaginiona sukcesorka | To wciąż nie jest książka dla dzieci!

stycznia 10, 2020

Tui T. Sutherland - Zaginiona sukcesorka | To wciąż nie jest książka dla dzieci!

Tsunami z Morskoskrzydłych nie posiada się z radości, mogąc wrócić do pobratymców – smoków żyjących w morzu. Po raz pierwszy w życiu czuje, że znalazła swoje miejsce. Jednakże nie wszystko jest takie idealne, jak to się wydaje pod wodą. Tsunami i pozostałe „smoczęta przeznaczenia” w żaden sposób nie przybliżają się do zakończenia wojny w Pyrrii. W dodatku ktoś w królestwie Morskoskrzydłych chce ich śmierci, zanim choćby spróbują tego dokonać. Tsunami pragnie zostać ze swoim plemieniem Morskoskrzydłych, ale czy zdoła jednocześnie zapewnić bezpieczeństwo przyjaciołom? 

Tui T. Sutherland jest autorką książek dla dzieci. Pisuje również jako Heather Williams i Tamara Summers oraz jako jedna z czterech autorek tworzących pod zbiorowym pseudonimem Erin Hunter. Mieszkała w Paragwaju, Stanach Zjednoczonych i na Dominikanie; obecnie z mężem i psem Sunshine mieszka w Bostonie. 

Zagubiona sukcesorka to druga cześć serii, która całą swoją uwagę skupia na Tsunami, Morskoskrzydłej, okazujące się być zaginiona córka królowa Korali. Czy Tsunami, wychowana razem ze smokami, które przecież powinny być jej wrogami odnajdzie się wśród swoich pobratymców?

Przez 90% książki Smoczęta Przeznaczenia schodzą na dalszy plan, bo tu rak naprawdę nie chodzi o nie. Chodzi o Tsunami. Autorka w zgrabny sposób podkreśliła, że skoro nasza bohaterów o nich zapomniał, przytłoczona wydarzeniami w Pałacu, my także nie będziemy się na nich skupiać. A wydarzeń tych jest całkiem sporo i jest to także spory ciężar do udźwignięcia dla tak młodego smok.

Zabawne jest to, że wredna, jadowita i wiecznie zła Tsunami nie zaskarbiła sobie mojej sympatii w pierwszym tomie, a tutaj? Totalna bad-ass daje czasu na całego i pokazuje nam, że pod ta twardą skorupą czai się kawał dużego serducha. Ale jest bardzo głęboko ukryty. Bardzo.

Wbrew pozorom nie jest to książka nadająca się dla każdego dziecka, bo ja zdania nie zmienię i będę twarda w swoim przekonaniu, że ona chyba przez pomyłkę znalazła się w kanonie literatury dziecięcej. Jest zaskakująco brutalna! Są momenty, iż kompletnie zapominam, że mam do czynienia z książką przeznaczoną ślą czytelników co najmniej o polowe ode mnie młodszych. Co więcej, Tui udało się przemycić tu zaskakująca dużo polityki, co z upływem stron daje się coraz lepiej zauważyć. Wciąż jest to jednak bardzo wciągająca książka, która może przez waśnie swój nietypowy charakter sprawia, że nie czuję się za stara na taką lekturę.

No bo kto nie kocha smoków? A te są zaskakująco wyraziste - każdy ma swój własny charakter, swoją historię i nie ma szans, że pomylimy ze sobą cechy, bo ich charakterystyczne cechy łatwo zapadają w pamięć. A jednoczenie da się ich lubić i miko wszystko człowiek im kibicuje w tej trudnej wędrówce. Póki co - kawał dobrej roboty.

Tytuł: Zaginiona sukcesorka
Tytuł oryginału: The Lost Heir
Autor: Tui T. Sutherland
Seria: Skrzydła Ognia (tom 2)
Stron: 304
Format: mobi
Wydawnictwo: Mag
Anthony Ryan - Ogień Przebudzenia

grudnia 30, 2019

Anthony Ryan - Ogień Przebudzenia

Na rozległych terytoriach kontrolowanych przez Żelazny Syndykat Handlowy najcenniejszym towarem jest smocza krew. Spuszczana z trzymanych w niewoli lub odławianych w dziczy Czerwonych, Zielonych, Niebieskich i Czarnych, po przedestylowaniu służy do wytwarzania eliksirów dających niewiarygodną moc. Tych, którzy potrafią z niej korzystać, nazywa się Błogosławionymi.
Mało kto zna jednak prawdę: smocze rody słabną, a gdy wygasną całkowicie, wojna z sąsiednim Cesarstwem Corvuskim będzie nieunikniona. Ostatnią nadzieją Syndykatu są pogłoski o istnieniu innej rasy smoków, znacznie potężniejszej od pozostałych. Nieliczni wybrańcy losu udają się na jej poszukiwania.

Anthony Ryan to szkocki pisarz książek z gatunku fantasy i science fiction, najbardziej znany z trylogii „Kruczy cień”. Anthony Ryan jest autorem takich książek jak „Lord wieży”, „Pieśń krwi” oraz „Ogień przebudzenia”.
Anthony Ryan urodził się w 1970 roku w Szkocji. Kiedy miał dziewiętnaście lat, wyjechał do Londynu; przez ponad dwadzieścia lat był pracownikiem administracji rządowej. W międzyczasie zaczął studiować historię na tak zwanym „Otwartym Uniwersytecie”. Dziedzina ta zawsze go fascynowała, niestety nie miał możliwości rozpoczęcia studiów w młodości. Przez sześć lat łączył pracę na pełen etat, studia oraz swoją nową pasję – pisanie. 

To, jak książka znalazła się w moich rękach podsumuję jednym słowem - smoki. Ale okazało się w czasie, że jest to trochę zderzenie moich fantazji z rzeczywistością i trochę zabolało. Smoki nie zostały tu przedstawione tak, jak się spodziewałam, choć z drugiej strony nie jestem w stanie stwierdzić, czego ja się tak na dobrą sprawę spodziewałam. Jest to zdecydowanie dobra książka, chociaż nie nazwałabym ją ani wybitną, ani też jakoś super bym jej nie polecała, bo coś mi jednak w niej nie pasuje. Jeszcze nie wiem tylko do końca co. 

Oczekiwałam, że pierwsze skrzypce w książce będą grały smoki, a tu się okazuje, że najważniejsza jest... ich krew. Każdy rodzaj smoka ma inne właściwości, a ich krew jest produktem bardzo cennym, drogim i trudno dostępnym. Nie powiem, ale jakoś ten pomysł mi się nie podoba i przez cały czas trwania książki kręciłam nosem i nie mogłam się wkręcić w takim stopniu, w jakim oczekiwałam.

Smoki, piękne, majestatyczne istoty są trzymane w zamknięciu, hodowane w jednym celu, zepchnięte gdzieś na trzeci plan i ja tu prowadzę cichy manifest i bunt, chcąc ich większej roli. Zdecydowanie pierwszy plan grają tu ludzie, ich przygody nie przypadły mi do gustu, a główne bohaterki zdecydowanie nie polubiłam, choć nieco jej kibicowałam. 

Mam bardzo mieszane uczucia co do tej książki. Jest to dość opasłe tomisko, a tempo akcji też nie było super porywające i miałam wrażenie, że się ciągnie, a i jej przesłuchanie zajęło mi niemal cały miesiąc, bo kompletnie mnie nie ciągnęło i bardzo opornie szła mi lektura. Trochę szkoda, bo spodziewałam się zdecydowanie więcej. Nawet za dużo do powiedzenia nie mam, bo w sumie było nijako i nic się nie wyróżniało na tyle, aby został mi tu efekt wow i sprawiło, abym miała ochotę rozłożyć to na czynniki pierwsze...

Tytuł: Ogień Przebudzenia
Tytuł oryginału: The walking fire
Autor: Anthony Ryan
Seria: Draconis Memoria (tom 1)
Stron: 736
Format: TTS
Wydawnictwo: Mag
Copyright © Kasikowykurz , Blogger