Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Media Rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Media Rodzina. Pokaż wszystkie posty
Takie sobie kwietniowe książki

maja 31, 2022

Takie sobie kwietniowe książki

 

Max Skittle - Lekarz ci tego nie powie

Fajnie napisana, szczerze, z humorem, choć dla mnie trochę za dużo osobistych wspomnień, za mało bycia lekarzem. Może wybrzydzam, ale przeczytałam już tyle reportaży tego typu, że ciężko mnie zaskoczyć, bo większość traktuje o tym samym, tylko innymi słowami. Mimo to naprawdę fajnie się słuchało, dr Skittle jest ciekawym człowiekiem, pełnym pasji i szacunku do własnej pracy, ale przy okazji szczerze wypowiada się na temat, jak bardzo praca lekarza koliduje z prywatnym życiem. Jedna z fajniejszych z gatunku. 

Tytuł: Lekarz ci tego nie powie
Tytuł oryginału: The Secret GP: What Really Goes On Inside Your Doctor's Surgery
Autor: Max Skittle
Stron: 384
Format: TTS
Wydawnictwo: Muza

Jakub Ćwiek - WIlk!

Książka niezwykle klimatyczna, ale jednak dość przeciętna. Niczym mnie nie zaskoczyła, nie przykuła też mojej uwagi i nie zawładnęła moją duszą. Jak na pierwsze spotkanie wypada średnio, ale jestem zaintrygowana i na pewno przeczytam drugi tom i być może sięgnę po inne książki autora, bo pióro ma przyjemne :)

Tytuł: Wilk!
Autor: Jakub Ćwiek
Stron: 384
Format: audiobook (czyta Miłogost Reczek)
Wydawnictwo: SQN

Stefan Ahnhem - Ofiara bez twarzy

Czuję się przede wszystkim rozczarowana tą książką. Wbrew pozorom była spoko - fajna zagadka, ciekawi bohaterowie, wszystko miało ręce i nogi, ale między nami nie było absolutnie żadnej chemii. Wydarzenia były mi kompletnie obojętne, równie dobrze wszyscy mogli umrzeć, a ja bym wzruszyła ramionami i przeszła dalej. Problemem może być także mój brak rozeznania geograficznego - trochę to dziwne, że Duńczycy, Norwegowie i Szwedzi tak szybko znajdują się w jednym miejscu, kompletnie pogubiłam się, gdzie faktycznie dzieje się akcja i w jakim kraju przebywam. Kolejne tomy przeczytam, bo sama postać Fabiana mnie ciekawi, ale nie wiem czy w najbliższym czasie.

Tytuł: Ofiara bez twarzy
Tytuł oryginału: Offer utan ansikte
Autor: Stefan Ahnhem 
Seria: Fabian Risk (tom 1)
Stron: 528
Format: TTS
Wydawnictwo: Marginesy

Alexa Lavenda - Chłopak z sąsiedztwa

Lubię i potrzebuję romansów, to moje comfort books, idealne, kiedy nie wiem, co ze sobą zrobić. Nie mam też nic przeciwko erotykom, ale mam jedno wymaganie: żeby to nie erotyzm był w centrum fabuły. A niestety odniosłam wrażenie, że w tym przypadku tak jest. Że cała reszta - wątek przemocy w rodzinie, który mógłby być naprawdę solidną i ciekawą podstawą historii (a potencjał był!) jest raczej taką zapchaj dziurą. Cała fabuła kręci się wokół seksualnego napięcia i fantazji erotycznych, a naprawdę nie tego chciałam. Szkoda, naprawdę szkoda, bo pióro fajne, historia w tle świetna. 

No i to zakończenie takie po łebkach, jakby już zabrakło pomysłów i urwane nagle. 

Tytuł: Chłopak z sąsiedztwa
Autor: Alexa Lavenda
Stron: 288
Format: audiobook (czyta Nina Zarzeczna
Wydawnictwo: Lipstick Books

Carina Bartsch - Wiosna koloru słońca

Piękna historio, na której śmiałam się, płakałam i zawaliłam dwie nocki, bo nie mogłam się oderwać od pierwszych tomów, czemuż, och czemuż byłaś taka cholernie nijaka, przegadana i kompletnie niepodobna do pierwszych dwóch tomów? Z jednej strony fajnie, że powstała, bo dopełniła historię i dała nam zakończenie bo emocjonalnym rollercoasterze, jaki zafundował mi drugi tom. Ale z drugiej strony... to nie było potrzebne. Taka zapchaj dziura, bo większość tego, co było ważne wcześniej tutaj jest wspominane co jakiś czas. Mam takie odczucie, że jedynym celem tej książki jest doprowadzenie do tego, by Emely i Elyas w końcu się ze sobą przespali i jest mi przeokropnie przykro, bo to BYŁA jedna z najpiękniejszych i najboleśniejszych historii, jakie poznałam. A teraz proszę pięknie wymazać istnienie tego tomu z mojej świadomości.

Tytuł: Wiosna koloru słońca.
Tytuł oryginału: Sonnengelber Frühling
Autor: Carina Bartsch
Seria: Lato koloru wiśni (tom 3)
Stron: 448
Format: TTS
Wydawnictwo: Media Rodzina

Miranda Smith - Nie moja matka

Motyw naprawdę ciekawy, wykonanie spoko, nie powiem, że mnie nie wciągnęła, bo dość szybko ją skończyłam, ale coś nie pykło między nami. Zabrakło mi niezbędnej chemii. Książka ogólnie spoko, ale nie dla mnie. Najmocniejszym punktem bez wątpienia jest końcówka, kiedy wszystko nabiera kształtów i sensu i mroczne sekrety wychodzą na światło dziennie. Ale przyznaję, że raczej nie zostanie ze mną na dłużej, pewnie za miesiąc już nie będę pamiętać, o co w niej chodziło.

Tytuł: Nie moja matka
Tytuł oryginału: Not my mother
Autor: Miranda Smith
Stron: 352
Format: audiobook (czyta Lena Schimscheiner)
Wydawnictwo: Filia

Leisa Rayven - Zła Julia

Zdecydowanie pierwszy tom podobał mi się bardziej, choć i od tego nie mogłam się oderwać (albo bałam się, że jak odpuszczę to już nie skończę). Jednocześnie niesamowicie mnie to bawi, udowadnia mi, że ja jednak nie lubię motywu Romea i Julii, ale strasznie mnie denerwują głowni bohaterowie. Mam wrażenie, że jakby tego tomy nie było to by się nic nie stało, ale chce już teraz kolejny. Tyle sprzecznych emocji.

Tytuł: Zła Julia
Tytuł oryginału: 
Autor: Leisa Rayven
Seria: Starcrossed (tom 2)
Stron: 363
Format: TTS
Wydawnictwo: Otwarte

Sarah Hogle - Miłosny układ

Słyszałam naprawdę dużo dobrego o tej książce, trochę atakowała mnie ze wszystkich stron, ale ja jednak czuje się nią trochę oszukana i zawiedziona

Nie podobał mi się kompletnie główny motyw. Kochali się, oddalili się od siebie, ale zamiast ze sobą rozmawiać zaczęli się nienawidzić i teraz ona zrobi wszystko, żeby on z nią zerwał. Strasznie, ale to strasznie wkurzające to było i męczące. Ani się nie śmiałam, raczej wywracałam oczami i czekałam, aż zaczną się zachowywać jak dorośli ludzie (którymi ponoć byli).

3 ⭐️ to raczej dlatego, że pod koniec się ruszyło, poszli po rozum do głowy (zaczęli rozmawiać!) i wyszło całkiem spoko. Przykro mi tylko, że tak długo musiałam czekać, aż zacznie mi się podobać.

Tytuł: Miłosny układ
Tytuł oryginału: You Deserve Each Other
Autor: Sarah Hogle
Stron: 384
Format: TTS
Wydawnictwo: Muza

Nicholas Sparks - Powrót

Nie wiem, dlaczego wszędzie piszą, że „Powrót” jest historią w duchu „Pamiętnika”, bo „Pamiętnik” jest straszną historią toksycznej miłości, której szczerze nienawidzę, za to „Powrót” jest nudny jak flaki z olejem i w niczym nie przypomina starszych historii Sparksa!

Pamietam, jak zawsze wywoływały u mnie szybsze bicie serca, całą gamę emocji, a na poniektórych płakałam tak bardzo, że trudno było wziąć się w garść. A tu? Do połowy nic się nie działo, za to historia Trevora była mi kompletnie obojętna. O wiele bardziej podobały mi się poboczne - Callie i dziadka.

Zawód na całej linii, tym bardziej, że Sparks jest jednym z moich ulubionych autorów, a to już kolejna książka, która mnie zawiodła…

Tytuł: Powrót
Tytuł oryginału: The Return
Autor: Nicholas Sparks
Stron: 416
Format: audiobook (czyta Maciej Radel)
Wydawnictwo: Albatros

Paula Hawkins - Powolne spalanie

Chyba nie polubimy się z książkami Hawkins... Miałam nadzieję, że powrót po latach dostarczy mi coś, przy czym chociaż częściowo będę się dobrze bawić, ale niestety ta opowieść okropnie mnie wymęczyła i wynudziła. Pomysł był fajny, nie powiem, ale realizacja mnie nie powaliła. Gdzieś w połowie się pogubiłam kto jest kim i było mi już obojętne, co się wydarzy.

Tytuł: Powolne spalanie
Tytuł oryginału: A Slow Fire Burning
Autor: Paula Hawkins
Stron: 360
Format: audiobook (czyta Karolina Gruszka)
Wydawnictwo: Świat Książki

Maja Chmiel - Wyjątkowi są wśród nas. Zbiór opowiadań z przesłaniami dla rodziców i dzieci

Opowiadania są przepiękne i warto nad nimi przystanąć, zastanowić się i przemyśleć na spokojnie. W ciekawy sposób poruszają kwestię niepełnosprawności, inności, tolerancji i jest to jedna z tych książek, które z przyjemnością przekazałabym dziecku.

Nie podoba mi się natomiast ta moralizatorska otoczka do opowiadań w przypadku pierwszego z nich całkowicie zniszczyła mi radochę z samego opowiadania, potem już sprawiła, że straciłam zainteresowanie. Morał? Owszem, jestem jak najbardziej za, uwielbiam takie motywy, ale nie znoszę, kiedy autor próbuje wyjaśnić i objaśnić coś, co powinniśmy sami analizować.

Tytuł: Wyjątkowi są wśród nas. Zbiór opowiadań z przesłaniami dla rodziców i dzieci
Autor: Maja Chmiel
Stron: 74
Format: TTS
Wydawnictwo: Psychoskok

I. M. Darkss - Ukochana gangstera

Zawsze staram się podchodzić do książki z czystą głową, ale serio? Syndrom sztokholmski wciąż na topie? Dziewczyna szkolona, by być popychadłem gangstera zakochuje się w szefie mafii i pragnie go zmienić. Plus fabuła jest dodatkiem do scen erotycznych, a tego już znieść nie mogę. Choć odporność mam dużą, to tutaj czułam się głównie zażenowana.

Tytuł: Ukochana Gangstera
Autor: I. M. Darkss
Stron: 320
Format: TTS
Wydawnictwo: Akurat
Co rozczarowało mnie w marcu?

maja 24, 2022

Co rozczarowało mnie w marcu?


Katarzyna Nowa - Sama

Nie oceniam treści książki, bo nie sposób ocenić traumę i krzywdę, jakich doznała ta, teraz już, dorosła kobieta.

Ale sama książka? Jest napisana tak koszmarnie, że słuchanie jej sprawia wręcz fizyczny ból. Gdzie korekta, gdzie redakcja? Chaos przeokropny, ciągłe powtórzenia, brak linii czasowej, brak jakiegokolwiek wyróżnienia innego tekstu (wpisy z bloga chociażby).

Całym sercem popieram takie pozycje, ale na litość boską, zadbajcie o ich wygląd!

Tytuł: Sama
Autor: Katarzyna Nowak
Stron: 260
Format: audiobook (czyta Dorota Landowska)
Wydawnictwo: Świat Książki

Meredith Wild, Angel Payne - Klątwa burz

Trochę nie wiem, co mam o niej myśleć. Czekałam bardzo niecierpliwie, choć niezbyt długo, bo pierwsze dwa tomy słuchałam ledwie w styczniu. I może na tych moich wygórowanych oczekiwaniach polega problem, bo mimo że tom bardzo mi się podobał, to jednak czuję się rozczarowana.

I jak myślę o tym po czasie, to w sumie nie mam o nim za wiele do powiedzenia, bo o wiele lepiej pamiętam dwa pierwsze tomy, ten jakoś nie chce zakotwiczyć się w mojej pamięci. Mimo to chcę więcej i mam nadzieję, że będą kolejne tomy.

W skrócie: było dobrze, ale to chyba nie to. Nie wiem, coś nie zagrało.

Tytuł: Klątwa burz
Tytuł oryginału: Fate of storms
Autor: Meredith Wild, Angel Payne
Seria: Krew Zeusa (tom 3)
Stron: 320
Format: TTS
Wydawnictwo: Kobiece

Claire North - Piętnaście pierwszych żywotów Harry'ego Augusta


To jest naprawdę ciekawy koncept - pamięci absolutnej, odradzania się raz po raz, wpływania na obecne czasy i przyszłość. Ale kurde, ja naprawdę miałam ochotę trzasnąć tą książka i rzucić to wpizdu jakieś milion razy. Gdyby nie ulubiony lektor nie skończyłaby tego. Kompletnie nie koje klimaty.

Na plus: bardzo intrygujący początek, niezłe zakończenie cudowny lektor!

Tytuł: Piętnaście pierwszych żywotów Harry'ego Augusta
Tytuł oryginału: The First Fifteen Lives of Harry August
Autor: Claire North
Stron: 464
Format: auidobook (czyta Filip Kosior)
Wydawnictwo: Świat Książki

Dante Medema - Projekt Prawda

Ostatnio przeszukiwałam ten milion książkowych list, które porobiłam przez lata i przypomniałam sobie wiele tytułów, o których zdążyłam już zapomnieć i to jest jedna z nich. Mignęła mi kilkukrotnie na instagramie, ale wydaje mi się, że nigdy nie było o niej jakoś specjalnie głośno albo mnie to zwyczajnie ominęło.

Na plus jak najbardziej tematyka - poszukiwanie biologicznego rodzica, swojego miejsca w świecie. To tematy, z którymi nieczęsto można się spotkać w jakiejkolwiek literaturze.

Za to forma? Przepraszam, ale nie. Dla mnie koszmar, w ogóle nie mogłam się skupić na tej książce, brakowało mi tu treści. Niestety jak dla mnie kiedy większość jest w postaci maili/smsów/wierszy… Nie bawiłam się dobrze, denerwowało mnie to, ale to jednocześnie sprawiało, że przez tą książkę się płynęło. Nawet zbyt szybko, bo niby ponad 350 stron, ale strzelałabym, że jakby zebrać to ciągły test to może 200 by wyszło.

Potencjał świetna, ale wykonanie słabe i jednak zabrakło mi tu treści.

Tytuł: Projekt Prawda
Tytuł oryginału: The Truth Project
Autor: Dante Medema
Stron: 352
Format: TTS
Wydawnictwo: Media Rodzina

Kylie Scott - A miało być tak pięknie

Nie mam nic przeciwko większej różnicy wieku między bohaterami. Ba, rzadko się z tym spotykam, ale przyznam szczerze, że tutaj różnica między nimi była tak ogromnie wyczuwalna (może dlatego, że jedno było dojrzałe, a drugie nie aż tak bardzo?), że podczas słuchania odczuwałam wręcz dyskomfort. Fajnie napisana, nie przeczę, była zainteresowana, ale jednak czuję się nieswojo, gdy o niej myślę i nie chcę to niej wracać myślami. Także tytuł jak najbardziej adekwatny. A miało być tak pięknie, wyszło mega dziwnie...

Tytuł: A miało być tak pięknie
Tytuł oryginału: It Seemed Like a Good Idea at the Time
Autor: Kylie Scott
Stron: 269
Format: audiobook (czyta Natasza Johansson)
Wydawnictwo: Editio

Emily Rodda - The Shifting Sands

Mój największy problem z tą historią polega na tym, że przez większość czasu dzieją się wydarzenia w ogóle nie związane z głównym elementem i zdobywaniem kolejnych kamieni, a faktyczna akcja dzieje się na ostatnich dziesięciu stronach. Na dłuższą metę jest to naprawdę irytujące. 

Językowo spoko, łatwo przebrnąć i wciąż bardzo lubię tą opowieść, ale jednak chciałabym, aby działo się w niej więcej, była bardziej rozbudowana. Nie jest to jednak moja ulubiona część :)

Tytuł oryginału: The Shifting Sands
Autor: Emily Rodda
Seria: Pas Deltory (tom 4)
Stron: 131
Format: mobi
Wydawnictwo: Scholastic

Richard Chiman - Magiczne piórko Gwendy

Pierwsza część naprawdę mi się podobała, dlatego niecierpliwie wyczekiwałam drugiej. No i... Co to miało być? Przez cały czas zadawałam sobie pytanie co to wszystko ma do wydarzeń z pierwszej części. Gdzie podział się ten cały urok, niepokój, ta magiczna otoczka, która towarzyszyła pudełku. Czekałam, oczekiwałam, a wynudziłam się przeokropnie i w ogóle nie mogłam się w tej części odnaleźć.

Mimo swojej niewielkiem objętości (moje audio miało zaledwie dwie i pół godziny) trwała ona wieczność i nie zliczę, ile razy wywracałam oczami. Czuję się oszukana przez autora, bo to naprawdę nie miało tak wyglądać. I naprawdę, naprawdę chciałam się z nią polubić, ale nie dało się :(Tytuł: Magiczne piórko Gwendy

Tytuł oryginału: Gwendy's Magic Feather
Autor: Richard Chizman
Seria: Pudełko z guzikami (tom 2)
Stron: 224
Format: audiobook (czyta Leszek Filipowicz)
Wydawnictwo: Albatros 
Carina Bartsch - Zima koloru turkusu

września 07, 2021

Carina Bartsch - Zima koloru turkusu

Historia Emely i Elyasa skradła moje serce już w pierwszym tomie i choć musiałam dłuższą chwilę odpocząć i poukładać sobie w głowie, wiedziałam, że wrócę do tej historii i jestem prawie pewna, że za kilka lat powrócę do niej ponownie, by jeszcze raz przeżyć te emocje.

Rollercoaster emocjonalny - tego przede wszystkim dostarczyła mi ta historia. Śmiałam się, cieszyłam, ale i też było mnóstwo momentów, podczas których w oczach błyszczały mi łzy, a gardło miałam ściśnięte z emocji. Cudowna historia, cudowni bohaterowie.

Ich relacja skomplikowała się w momencie, w którym Emely postanowiła zaufać Elyasowi, ale z nieznanych dla niej powodów chłopak zaczął jej unikać. Pozostaje jej jeszcze tajemniczy Luca, ale on również się nie odzywa, a Emely nie potrafi zrozumieć, jak do tego doszło i próbuje ogarnąć sytuację. 

To, co najbardziej lubię w tej historii to fakt, że w końcu dostajemy rzut na całą opowieść! Ten moment, w którym Elyas opowiada swoją wersję historii i te wszystkie lata, które zmarnowali na wzajemne oskarżenia i fochy w końcu nabiera sensu, układają sobie własną historię, a my dostajemy niezwykle emocjonalne i uczuciowe rozdziały, od których nie sposób się oderwać. Tak naprawdę ta część mogłaby zakończyć historię i byłoby to cholernie satysfakcjonujące zakończenie, dlatego tym bardziej jestem ciekawa, co przyniesie mi trzecia część.

Nie bardzo umiem zebrać myśli, bo historię tę czytałam głównie emocjami i dla mnie to właśnie głównie ogrom emocji, które przeżyłam. Pochłonęłam ją w przeciągu jednego wieczoru, bo nie było mowy, że będę w stanie ją porzucić przed zakończeniem. No dla mnie cudo i polecam z całego serca!

Tytuł: Zima koloru turkusu
Tytuł oryginału: Türkisgrüner Winter
Seria: Lato koloru wiśni (tom 2)
Autor: Carina Bartsch
Stron: 456
Format: mobi
Wydawnictwo: Media Rodzina
Carina Bartsch - Lato koloru wiśni

maja 13, 2021

Carina Bartsch - Lato koloru wiśni

O istnieniu tej książki wiem od dawna, ale nasze drogi nigdy do tej pory się nie skrzyżowały. Czemu? Nie wiem, bo totalnie zakochałam się w tej historii, ale też myślę, że gdybym przeczytała ją kilka lat wcześniej, mogłabym jej tak mocno nie docenić. 

Do tej pory dosyć tak niechętnie spoglądałam na tego typu książki, bardziej z myślą: o ciekawe, niż faktyczną chęcią przeczytania ich. Okazuje się, że nie dość, że myśmy się tutaj bardzo polubili, to na dodatek chyba za rzadko sięgam po niemieckie autorki, bo to, co tutaj dostałam, jest po prostu cudowne!

Na początek, o czym to w sumie jest, zapytacie? Emely jest studentką z ciętym językiem, a do miasta, w którym studiuje, właśnie przeprowadziła się jej najlepsza przyjaciółka. Jest tylko jeden problem - mieszka u swojego brata, z którym Emely łączą niemiłe wspomnienia, którego nie lubi i któremu absolutnie nie ufa. W tym samym czasie nawiązuje internetową znajomość z tajemniczym studentem, z którym bardzo szybko łapie wspólny język.

Prawda jest taka, że nawet mało spostrzegawczy czytelnik połączy fakty i rozgryzie tą historię już na samym początku. Ale to nie jest problem, bo to tylko wzmaga ciekawość i ja cały czas czekałam, w jaki sposób zostanie to wszystko połączone i jakie decyzje odejmie Emely. Nie bardzo się dowiedziałam, jak skończyła się ta sytuacja, bo historia urywa się w najważniejszym momencie, a ostatnie zdanie jest tak napiętnowane napięciem, że dziwię się, iż jeszcze nie sięgnęłam po drugą część! W sumie - muszę ochłonąć po tej historii, ułożyć ją sobie w głowie i przygotować się mentalnie na ciąg dalszy, bo czuję coś pod skórą, że to może być jazda bez trzymanki.

To, co mnie nieodmiennie zachwycało w tej książce, to postacie - jakie one są dobre! Emely, Alex, Elyas, to nie są ludzie, których opiszesz trzema cechami charakteru, to postacie z krwi i kości, w których mógłbyś odnaleźć ulubione osoby z twojego własnego otoczenia. I takie postacie lubimy najbardziej. Każde z nich ma swoją historię, swoje wady i zalety, są rozbudowani, a każde ich posunięcie bierze się z czegoś. Zaiste jest to świeże i ciekawe. Co więcej, jako studenci biorą aktywny udział w studiowaniu. Wiem, że to może wydawać się głupie, ale czasami trafiam na historię, gdzie ktoś jest studentem i to cała sprawa. Nie, tutaj faktycznie sporo czasu spędzamy na uczelni, poznajemy ją, co jest bardzo fajne.

W ostatnich latach takie książki są u mnie raczej rzadkością, dlatego przywitałam ja z radością, no i najważniejsze - nie mogłam się oderwać! Zaczęłam i przepadłam, tak długo wokół niej krążyłam, aż skończyłam. Ja polecam całym serduchem!

Tytuł: Lato koloru wiśni
Tytuł oryginału: Kirschroter Sommer
Seria: Lato Koloru wiśni (tom 1)
Autor: Carina Bartsch
Stron: 496
Format: TTS
Wydawnictwo: Media Rodzina
Valentina Fast - seria Royal

maja 12, 2021

Valentina Fast - seria Royal

Postaram się nie wylać fali hejtu, bo tak na dobrą sprawę ta seria naprawdę mi się podobała, bo była dokładnie tym, czego potrzebowałam - lekka, z pędzącą akcją, księżniczkowata i nawet sensowna, choć jest w niej kilka rzeczy, których kompletnie nie rozumiem i jak się nad tym długo zastanowić, to były kompletnie bez sensu.

Pierwszy tom bardzo mi się podobał! Pochłonęłam go raz dwa i tego samego dnia miałam za sobą już drugi, bo każdy z nich kończy się w taki sposób, że już teraz zaraz trzeba sięgnąć po kolejny. Cała seria zajęła mi chyba około tygodnia, bo czytałam jeden za drugi, niektóre szły po dwa w jeden dzień. Także jeśli chodzi o chęci do czytania czy słuchania i w ogóle chęć sięgnięcia po kolejny tom to zdecydowanie daję tu pięć na pięć, bo ja koniecznie chciałam wiedzieć, co będzie dalej i początkowo musiałam wiedzieć, kto jest księciem. To ostatnie akurat można szybko odkryć samemu i tylko czekać na potwierdzenie, ale w niczym mi to nie przeszkadzało.

Były zdecydowanie momenty gorsze - tom trzeci, który był totalnie o niczym, nic nie wniósł do fabuły i tak naprawdę po nim trochę mi chęci opadły, ale na szczęście był to chwilowy spadek formy, bo w czartym wszystko się podniosło, poszło w stronę, której kompletnie się nie spodziewałam, ale bardzo mi się takie rozwiązanie podobało! No i najsłabszym punktem całej serii jest ostatni tom, który nie dość, że jest kompletnie bez sensu, nic nie wnosi do fabuły, to jest absurdalnie głupi i naprawdę nie miałam ochoty go kończyć...

Nie obyło się bez porównań do Rywalek i wydaje mi się, że każda seria, która ma w sobie motyw wyboru czy to przyszłego księcia, czy księżnej narazi się na porównania. Były takie trzy główne momenty, które skojarzyły mi się z serią Kiery Cass, ale były to chwile i na szczęście rozwiązania były zupełnie inne, także chwała za to. 

No a te bezsensy? Po pierwsze sam fakt królestwa schowanego pod szklaną kopułą i wmawianie ludziom, że tylko oni przeżyli i poza kopułą nie ma życia. W ostatnich tomach zostało to wszystko wyjaśnione i świat poza kopułą - świetne rozwiązanie! Nie spodziewałam się tego, mega mi się to podobało, ale muszę przyznać, że nie chciałabym żyć w takim świecie. 

Ukrywanie tożsamości księcia i księżniczki. Nie chce mi się wierzyć, że przez siedemnaście lat życia nikt nie dowiedział się, jak wygląda książę i jego siostra. Ba! Nie poznał ich imion. Niemożliwe, nie uwierzę w to i jest to zdecydowanie najsłabszy punkt całej serii i chyba najbardziej bezsensowny. W sumie te dwie rzeczy ubodły mnie najmocniej. Sama seria - czysta rozrywka! Podeszłam do niej bez jakichkolwiek oczekiwań i zdecydowanie się opłaciło :)

Tytuł: Królestwo ze szkła, Kraina z jedwabiu, Zamek z alabastru, Korona ze stali, Przysięga ze złota, Miłość z aksamitu, Zbuntowana księżniczka
Tytuł oryginału: Ein Leben aus Glas / Ein Königreich aus Seide / Ein Schloss aus Alabaster / Eine Krone aus Stahl / Eine Hochzeit aus Brokat / Eine Liebe aus Samt / Der Tag der Entscheidung 
Autor: Valentina Fast
Seria: Royal (tomy 1-7)
Stron: 2080
Format: TTS
Wydawnictwo: Media Rodzina
Osobliwy Dom Pani Peregrine - Ransom Riggs

grudnia 07, 2020

Osobliwy Dom Pani Peregrine - Ransom Riggs

Bardzo długo czaiłam się na książki o Osobliwych i równie długo nie mogłam się zebrać. Chyba trochę się bałam, że mi się nie spodobają i utknę z kolejną zaczętą serię. Ostatnio z M. ponownie obejrzeliśmy film i ostatecznie stwierdziłam, że muszę to przeczytać tu i teraz! Jedno wiem na pewno - czytanie książki bezpośrednio po obejrzeniu jej ekranizacji to nigdy nie jest dobry pomysł...

RANSOM RIGGS - urodził się w Maryland, na dwustuletniej farmie, a dorastał na Florydzie. Studiował literaturę angielską na Kenyon College oraz filmoznawstwo na Uniwersytecie Południowej Kalifornii. W magazynie "Mental floss" publikował artykuły na temat Sherlocka Holmesa, zatytułowane "Sherlock Holmes Handbook. The Methods and Mysteries of the World's Greatest Detective", które zostały wydane w 2009 roku jako przewodnik do filmu Sherlock Holmes (2009). Riggs zbierał również ciekawe fotografie, które, za zgodą swojego wydawcy, Quirk Books, chciał wydać jako książkę z obrazkami. Za radą redaktora ułożył je jednak w przewodnik, do którego dołączył narrację. Tak powstał Osobliwy dom Pani Peregrine, który zyskał status bestsellera New York Timesa.

Życie Jacoba nie zapowiadało się ekscytująco. Pogodził się z myślą, że nigdy nie zostanie odkrywcą i nigdy nie będzie miał wielu przyjaciół. Ważne miejsce w jego życiu zajmował dziadek. To on najbardziej mu imponował i to on opowiadał mu najlepsze historie na dobranoc o pogodnym sierocińcu na walijskiej wysepce, ukrytym przed złem, wojną i potworami… Aż pewnego dnia dziadek Portman umarł w niejasnych okolicznościach. I wtedy wszystko się zaczęło… Jacob wyrusza na odciętą od świata wyspę, by zgłębić jej tajemnice. Czy zmierzy się z potworami ze swoich snów? Czy osobliwe dzieci ze starych fotografii naprawdę istniały? Co jest bajką, a co prawdą? Co jest faktem, a co urojeniem?

Jeśli oglądaliście film, to powiem Wam, że książka jest odwzorowana dobrze. Zachowana zastała główna linia fabularna i to na tyle, że mnie książka momentami nudziła, bo doskonale wiedziałam, co się zdarzy. Zmienione zostały niektóre szczegóły (wiadomka) i kompletnie zmienili zakończenie, mam wrażenie, że to filmowe zawiera część kolejnej części, ale nie powiem, żeby mnie to jakoś zniechęciło, bo ja bardzo chcę przeczytać kolejne części!

Książkę odbieram średnio, ale to przede wszystkim dlatego, że chwilę przed oglądałam ten cholerny film. Fabularnie się zgadza aż za bardzo, przez co odebrałam sobie frajdę, bo wiedziałam, co się za chwilę zdarzy, więc nie, absolutnie nie jest to książka zła, po prostu z własnej głupoty zniszczyłam sobie radość z niej. Ale jednocześnie nie mogłam się od niej oderwać, co chwilę do niej wracałam i niecierpliwie czekałam na ciąg dalszy. 

Najbardziej podobały mi się fotografie. Było ich mnóstwo, a ja cały czas zastanawiałam się, czy są prawdziwe, czy ktoś naprawdę umie w fotomontaż. I wiecie co? One są prawdziwe, autor zbierał je latami, a w okół nich powstała historia. Dla mnie coś fantastycznego! Jestem mega ciekawa, czy w kolejnych częściach również dostanę jakieś zdjęcia, bo są naprawdę creepy i cholernie klimatyczne. Nie kojarzę, żebym kiedykolwiek natknęła się na tak ciekawy element książki. 

Tytuł: Osobliwy Dom Pani Peregrine
Tytuł oryginału: Miss Peregrine’s Home for Peculiar Children
Autor: Ransom Riggs
Seria: Osobliwy dom pani Peregrine (tom 1)
Stron: 400
Format: mobi
Wydawnictwo: Media Rodzina
Copyright © Kasikowykurz , Blogger