Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japonica Polonica Fantastica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japonica Polonica Fantastica. Pokaż wszystkie posty
Fuse - Odrodzony jako galareta, tomy 1-6

października 11, 2021

Fuse - Odrodzony jako galareta, tomy 1-6

Jak wiele znacie opowieści, w których główny bohater ginie już na pierwszych stronach, poświęcając się dla kogoś, kogo w sumie nawet nie lubi? Mi nie przychodzi do głowy w sumie żadna... aż do teraz! Ostatnio zupełnie przypadkiem natknęłam się na mangę, o której nigdy wcześniej nie słyszałam i choć do pierwszego tomu zabierałam się przez przeszło trzy tygodnie, to szybko przepadłam!

Nasz Bohater, Którego Imienia Nie Pamiętam i które właściwie jest nieistotne dla fabuły, zostaje zadźgany nożem, gdy wracając z pracy staje w obronie współpracownika. Jednak zamiast bezpowrotnie zostać wymazanych z historii, odradza się... w wirtualnym świecie, który aż za bardzo przypomina stare gry RPG. No i najważniejsze - odradza się jako galaret.

Płeć: Brak. Talenty: Zero. Rozeznanie się, o co do licha chodzi: Zerowe. Charyzma: Aż za duża. Fart: Wręcz Kosmiczny.

Historia zaczyna się dosyć niepozornie, a równie niepozorna Galareta szybko staje się kimś, kogo obawia się cały świat. Na swojej drodze spotyka ogry, orki, wilki, smoki, diabły... Wymieńcie jakiegokolwiek stwora, którego kiedykolwiek spotkaliście w niepozornych grach RPG, a zapewne tutaj będzie. Ale on nie tylko ich spotyka... Nie mogę za wiele powiedzieć, bo byłby to niezły spoiler, ale jej talenty poznajemy właściwie w każdym tomie, a te sześć, które do tej pory przeczytałam, to taki solidny wstęp do historii. 

Świetne jest to, że rozpoczęłam tą przygodę z historią o dziwnej, niepozornej galarecie, a przeszłam do czegoś, co może być epickim fantasy i czego w ogóle się nie spodziewałam! Jestem totalnie zauroczona historią, galaretą, przygodami, światem. Nigdy nie wiem, co spotka mnie za chwilę i w jakie kłopoty wpadnie galaretowata maź. Absurdalnie wręcz się cieszę, że te tomiszcza wpadły w moje łapki i nie mogę się doczekać, aż przeczytam kolejne przygody!

Tytuł: Odrodzony jako galareta
Tytuł oryginału: Tensei shitara Slime datta ken
Seria: Odrodzony jako galareta (tomy 1-6)
Autor: Fuse
Format: papier
Stron: 1236
Wydawnictwo: Japonica Polonica Fantastica
Dragon Ball tomy 6-10

listopada 27, 2019

Dragon Ball tomy 6-10

Od ostatniego spotkania ekipy Goku z Bulmą, Yamchą, Purrem i Oolongiem mija rok. Po ciężkim całorocznym trenigu znów spotykają się na turnieju, sprawdzić swoje możliwości. Jednak zanim do tego doszło, znów wyruszyli na poszukiwanie smoczych kul, zwiedzając nowe miejsca i nowe krainy. To, co mnie wciąz zaskakuje to łatwość, z jaką im to przychodzi, bo moja pamięć podpowiada mi, że trwało to dłużej i było o wiele cięższe, a tu proszę - w przeciągu dziesięciu tomów dwa razy przywołali smoka!

Uwielbiam relacje między bohaterami, ich zażyłość, troskę o siebie nawzajem i poboczne przygody w dążeniu do głównego celu (nie wiem jeszcze tylko jaki jest póki co). Mój ulubiony moment to ten, gdy goku spotyka małego indiańskiego chłopca, a gdy jego ojciec ginie zabity przez płatnego morderce obiecuje zebrać dla niego wszystkie smocze kule i ożywić go. Jego dobroć, wielkie serce i troska o innych sprawiają, że z każdym tomem lubię go coraz bardziej, choć jednocześnie nie mogę się doczekać, gdy wszyscy dorosną, bo pamiętam, że dalej było o niebo lepiej!

Do dziś w sumie nie wiem, jak podsumować mangi, bo ilość akcji w przeciągu kilku tomów jest oszałamiająca, choć póki co udaje mi się to zebrać w większe przygody - zbieranie smoczych kul. I choć taki był plan, to muszę przyznać, że działo się tu bardzo dużo i trudno to jednak zebrać w kupę. Sami bohaterowie niekoniecznie się póki co zmieniają, skupiając się na zwiększeniu swojej siły i nabyciu nowych umiejętności. Typowa dziecięca rywalizacja zmieni się w stawanie się najlepszymi na świecie, choć w ostatnim tomie na scenę wychodzi nowy zawodnik - trój oki mężczyzna z dziwnym kolegą, nad imieniem którego zastanawiałam się z dwie godziny, bo ma cholernie znajomą twarz, ale nie imię. Jedno wiem - kroi się grubsza akcja!

Tytuł: Dragon Ball
Tytuł oryginału: Dragon Ball
Autor: Akira Toryiama
Seria: Dragon Ball (tomy 6-10)
Stron: 192 + 192 + 192+192+192
Format: pdf
Wydawnictwo: JPF
Dragon Ball tomy 3-5

października 05, 2019

Dragon Ball tomy 3-5

 Zdążyłam już zapomnieć, jaką frajdę sprawia mi przebywanie w świecie smoczych kul. Czasem sobie nie uświadamiam, jak bardzo za czymś tęsknię, póki znów się w to nie zanurzę. I tak właśnie jest z DB - jest to historia, do której mam naprawdę ogromny sentyment, na której można powiedzieć, że się wychowałam i którą łączyła ze sobą dzieciaki na całym świecie. A mam wrażenie, że teraz czegoś takiego już nie ma.

Do Genialnego Żółwia dołącza kolejny młody adept - Krilan, mnich  z Dalekiego Wschodu, który pragnie uczyć się pod okiem najlepszych. Żółw stawia im jednak jeden warunek - aby trenować pod jego okiem, muszą mu sprowadzić najładniejszą dziewczynę, która zgodzi się z nim mieszkać. Życzenie starego erotomana zostaje spełnione i chyba po raz pierwszy w historii bierze pod swój dach dwójkę chłopców w zbliżonym wieku.

Przygotowuje ich do pierwszego turnieju, w którym biorą udział najsilniejsi wojownicy z całego świata, a nagrodą jest duża suma pieniędzy i oczywiście rozgłos. Ma to na celu uświadomienie im, że nie są najsilniejsi, aby nie zachłysnęli się sukcesem już na samym początku i nie dali się zaskoczyć.

Podczas turnieju spotykamy znów starych przyjaciół - Bulmę, Yamche, Oolonga i Purra, którzy także przybyli na turniej. Minął już rok odkąd ostatni raz się widzieli i spotkanie to przebiega w bardzo pozytywnej atmosferze. Na turnieju można spotkać naprawdę różnorakie stwory i tutaj trochę pokłon w kierunku wyobraźni autora, że w jednej historii znajdziemy tak wiele różnorodnych postaci. Nie zapominajmy też o ich umiejętnościach!

Rozbraja mnie na łopatki wesołość Goku w każdej sytuacji. Ten dzieciak jest nie do zdarcia i podniesie się z każdej beznadziejnej sytuacji. Ciężko powiedzieć, czy jest wiecznym optymistą, czy po prostu jest tak głupi, że nie zdaje sobie sprawy z powagi okalającego go świata. Nie zmienia to faktu, że jest takim światełkiem w tunelu i uwielbiam, kiedy robić coś głupiego.

Nie pamiętam, czy kiedykolwiek polubiłam się z Krilanem, ale przypomina mi mnichów z Shaolin, kreskówkę, do której też odczuwam pewien sentyment, a ich różnorodność jest ciekawie przedstawiona i nie pozwala się nudzić.

Ja tam czekam na kolejną wyprawę po smocze kule!

Tytuł: Dragon Ball
Tytuł oryginału: Dragon Ball
Autor: Akira Toryiama
Seria: Dragon Ball (tomy 3-5)
Stron: 192 + 192 + 192
Format: pdf
Wydawnictwo: JPF
Dragon Ball tomy 1-2

sierpnia 04, 2019

Dragon Ball tomy 1-2

Dragon Ball jest dla mnie ogromnym sentymentem, anime, na którym się wychowałam, choć wtedy jeszcze nie wiedziałam, co to są bajki i anime. Pamiętaj, jak po szkole biegło się do domu, żeby zdążyć na nowy odcinek DB! Nic się wtedy nie liczyło, ani obiad, ani lekcje, tylko my wpatrzeni w telewizor! Miałam pojęcie o istnieniu książkowej wersji (no halo, miałam wtedy jakieś 6 lat!), ale nie byłam nią kompletnie zainteresowana. Wydaje mi się, że był to czas bajek Disneya i książek o zwierzętach :)

Już od dłuższego czasu planowałam zabrać się za mangę, a także wreszcie obejrzeć całość od początku do końca (wiemy, jak to jest z telewizją) i w końcu nadszedł ten pamiętny dzień.

Zastanawiałam się, jak to ugryźć, ale zakończenie drugiego tomu samo mi to podsunęło i stanowi pewną zamkniętą historię. Jak na tak niewiele stron dowiadujemy się całkiem sporo rzeczy, poznajemy całą gamę różnorodnych postaci i już przeżyliśmy jedną przygodę! Jestem zaskoczona tempem rozwoju akcji, jak to szybko wszystko leci i jak stosunkowo szybko się zakończyło. Moje pojęcie o początkach Dragon Balla jest nikłe i w sumie niewiele pamiętam.

Na początku poznajemy Bulmę, która w przerwie wakacyjnej wyrusza na poszukiwanie Smoczych Kul - tajemniczych artefaktów rozsianych po całym świecie. Pierwszą z nich znalazła we własnym domu i zafascynowana wyszukała wszelkich informacji o nich. Zebranie wszystkich siedmiu pozwala na przywołanie smoczego boga Shelonga, który pozwala spełnić jedno, dowolne życzenie. Po tym kule znów rozpraszają się po świecie, a ich moc znika na okres równego roku.

Na swojej drodze poznaje Son Goku - małego chłopca z ogonem, mieszkającego całkiem samemu, który za towarzystwo ma... smoczą kulę, pamiątkę po dziadku. Jest postacią bardzo zabawną, bo kompletnie nieprzystosowaną do miejscowego życia, a jego kontrast z Bulmą dostarcza wielu zabawnych sytuacji.

W ogóle chciałabym zaznaczyć, jak bardzo te pierwsze dwa tomy są zboczone! Bulma, która daje sobie wymacać cycki i pokazuje majtki, Goku, które gada o kijaszkach i kuleczkach, Chichi biegająca w samej bieliźnie, Żółwi Pustelnik, który w sumie jest starym erotomanem... Jest tu n a p r a w d ę dużo takich momentów i z jednej strony jestem w szoku, bo tego kompletnie nie pamiętam, a z drugiej niesamowicie się ubawiłam! Cieszę się, że wróciłam do tej historii i w końcu mam okazję poznać ją od podszewki!

Tytuł: Dragon Ball
Tytuł oryginału: Dragon Ball
Autor: Akira Toryiama
Seria: Dragon Ball (tomy 1-2)
Stron: 192 + 192
Format: pdf
Wydawnictwo: JPF
Matko boska przenajświętsza, ile się tam dzieje!  | Berserk tomy 7-10

maja 28, 2019

Matko boska przenajświętsza, ile się tam dzieje! | Berserk tomy 7-10



Zazwyczaj mangi skupiam po dwa, może max trzy tomy, ale to ze względu na to, jak wiele się w nich dzieje i to cholerne skakanie między tematami. A przynajmniej te, które czytam póki co, bo chyba wszystkie (dobra, 90%) mang, które dorwałam to tasiemce. Berserk chyba nie należy do wyjątków, ale jest to pierwsza manga od czasów Naruto, która tak cholernie mnie wciąga. Wciąż nie mogę stwierdzić właściwie dlaczego, bo jest brutalna, zawiera mnóstwo seksu, zahaczającego wręcz o porno, krew, flaki, potwory, nawet orgie i ciągłe bijatyki. A mimo to jak zacznę to nie mogę wręcz odłożyć tomu, póki go nie skończę. 





























Te cztery tomy to akcja na przestrzeni prawie pięciu lat. Guts spędza kolejne trzy lata w towarzystwie drużyny Sokoła, stając się prawą ręką Griffitha i z chłopaka, który przypadkiem na nich trafiał, zostaje dowódcą. Jest lubiany, szanowany, a jego sława dociera do ludzi przed nim. Tomy są brutalne jak zawsze, chociaż nie widujemy już tyle flaków, co poprzednio. Sceny seksu nabrały nowego wyrazu, bo do kolekcji doszły orgie i nie było to coś, czego bym się spodziewała!


Niesamowicie mi się podoba, jak został rozwinięty wątek Casci i jej relacja z Gutsem. Serio jestem zachwycona w jaki sposób to zmierza, cieszę się jak dziecko, oglądając i czytając ich historię. Pośród tej całej przemocy miło w końcu zobaczyć odrobinę szczęścia. Sporym zaskoczeniem jest wątek Griffitha. W sumie powinnam to powiedzieć na samym początku, ale matko boska przenajświętsza, ile się tam dzieje! Boli mnie fakt, że to póki co wszystkie tomy, jakie miałam i muszę czekać na dostawę.

Także jeśli nie przeszkadza wam brutalność, potwory, czasem niepasujące do siebie elementy, wywijanie mieczem, skomplikowane postacie, mnóstwo akcji, pola bitwy (i duuuuuuużooo więcej!) to polecam. Bo mimo, iż dwa pierwsze tomy mi się kompletnie nie podobały, to potem historia rusza z kopyta i można na jej punkcie oszaleć :))



Tytuł: Berserk
Tytuł oryginału: Berserk
Seria: Berserk (tomy 7-10)
Autor: Kentaro Miura
Liczba stron: 231 (tom 7), 230 (tom 8), 234 (tom 9), 237 (tom 10)
Format: papier
Wydawnictwo: Japonica Polonica Fantastica
Berserk tomy 5-6

marca 11, 2019

Berserk tomy 5-6



Berserk zdecydowanie nabiera tempa, akcja się rozwija i w końcu ma ręce i nogi! Gdybym porzucała książki od razu zdecydowanie mogłabym tego żałować i nie poznać dalszych losów Gutsa. Szczerze wam powiem, że chociaż się tego nie spodziewałam, wydarzenia z bieżących tomów w jakiś sposób nawiązują do tego chaosu z pierwszych dwóch. Póki co znalazłam DWA(!) powiązania i jestem szczerze zszokowana. Nie rozumiem jednak dlaczego taki chaos na początku i jeśli to faktycznie jest tak powiązane, dlaczego tak dziwnie manga została zaczęta...

Kontynuujemy naszą wędrówkę z najemnikami, którzy z dnia na dzień coraz bardziej ufają Gutsowi. Awansują go na kolejne stanowiska i biorą udział w kolejnych bitwach. Niestety wszystko się trochę zagmatwało i do zamku, w którym przebywają dochodzi do morderstwa. Kto jest za to odpowiedzialny i czy jest to starannie zaplanowany spisek, czy zwykły zbieg zdarzeń?


Naprawdę fajnie się ogląda i czyta ewolucję Gutsa i rozwój jego postaci. Jak po ciężkim dzieciństwie odnajduje się wśród kompanów, ponownie zaczyna ufać i nie jest już samotny. Mam takie wrażenie z tyłu głowy, że jest to ulotne i nie będzie długo trwało, ale cieszę się chwilą.

Dostaliśmy też trochę historii Griffitha (ja wciąż myślę, że to dziewczyna, ewentualnie chłopak, który powinien się urodzić dziewczynę, bo ma niezwykle babską urodę!!). Nie rzuca ona może dużo światła dziennego na jego postać, ale nie jest też stricte jego historią, bo bardziej poznajemy go poprzez innych bohaterów i ich wspomnienia.

Za to w zupełnie innym świetle zostaje postawiona jedyna kobieta wojownik w tej dziwnej trupie i jest to bardzo fajny zabieg, bo do tej pory w ogóle jej nie lubiłam i działała mi na nerwy, ale po tym, jak poznałam ją lepiej i Miura pokazał jej losy, jakoś lubię ją troszkę bardziej :)

Nie wiem co takiego jest w tej mandze, ale gdy już wezmę tom w łapki i go otworzę nie mogę się oderwać!

Mój ulubieniec :D
Tytuł: Berserk
Tytuł oryginału: Berserk
Autor: Kentaro Miura
Seria: Berserk (tomy 5-6)
Liczba stron: 236 (tom 5) , 223 (tom 6)
Format: papier
Wydawnictwo: Japonika Polonica Fantastica (JPF)
Kentarou Miura - Berserk tomy 3 & 4

stycznia 28, 2019

Kentarou Miura - Berserk tomy 3 & 4



W porównaniu z pierwszymi dwoma tomami, które były... no nie wiem o czym, ale zdecydowanie przedstawiały popierdoloną wizję autora, te już się przedstawiają lepiej. Pomijając początek trzeciego tomu, w którym zakańcza się zaczęta poprzednio historia. I dopiero od trzeciego tomu powinna się manga zacząć! Nie rozumiem idei początków, a jeśli ktoś kupił - współczuję. 

Dopiero tutaj, ale, uwaga!, bo dopiero na 185 stronie historia się zaczyna. STO OSIEMDZIESIĄTEJ PIĄTEJ, czaicie? Fakt, że po rozpoczęciu się właściwej historii, jedna wstecz wydaje się mieć większy sens lub przynajmniej jakieś nawiązanie... Nie zmienia to jednak faktu, że kolejność jest jakaś po chuju.

Urodzony z martwego, powieszonego truchła swej matki Guts zostaje przygarnięty przez najemników i wychowywany przez Sis. Niestety ta ginie, a winą zostaje obarczony mały Guts. Od samego początku odtrącany, popychany, traktowany jak gówno, zyskuje opiekuna w postaci Gambina. Obwiniany za wszystkie nieszczęścia Guts, uważany jest za przeklętego, ale mimo wszystko wciąż walczy, trenuje i stara się.

Wydarzenia przedstawione w tych dwóch (powinnam powiedzieć jednym i 40 stronach) tomach, dają nam jako takie pojęcie, o tym, dlaczego Guts jest taki, a nie inny, jak go to wszystko ukształtowało i wpłynęło na niego. Mam szczerą nadzieję, że następne tomy utrzymają klimat i ciąg dalszy historii, bo zaczęłam się w nią wciągać. 

Dodatkowo, w porównaniu z pierwszymi tomami, tutaj jest już jakiś tekst, bohaterowie coś mówią i to nawet z sensem. Pominę ich seksualność, którą autor stawia na bardzo nierównym poziomie, czasem wręcz się zastanawiamy, czy dana postać to chłopak, czy dziewczyna... Manga wskakuje na jakiś normalniejszy poziom i czyta się ją prawie z przyjemnością, ale do końca nie wiem, co mi tutaj nie pasuje. Chyba główny bohater... 

A propo niego. Czy tylko mi się wydaje, że wygląda jak Kapitan Planeta po przejściach...?


Tytuł: Berserk
Tytuł oryginału: Berserk 
Autor: Kentaro Miura
Seria: Berserk (tomy 3-4)
Liczba stron: 233 (tom 3), 236 (tom 4)
Format: papier
Wydawnictwo: Japonica Polonica Fantastica (JPF)
Najnudniejsza manga jaką do tego pory czytałam! | Berserk tomy 1-2 Kentaro Miura

grudnia 18, 2018

Najnudniejsza manga jaką do tego pory czytałam! | Berserk tomy 1-2 Kentaro Miura


Berserk zaczyna się bardzo subtelnie, bo scena seksu... Ale żeby nie było tak całkiem zwyczajnie i ordynarnie, kobieta zamienia się w demona! Zostałam ostrzeżona zawczasu, że jest to manga 18+, bardzo brutalna i myślę, ze to całkiem zgrabnie opisuje jej charakter. Wzięłam ją ze świadomością, że może mi nie podpasować, ale i podsycana ciekawością, jak taka manga wygląda.

Bo brutalna jest, nawet bardzo. Dominuje tutaj krew, walki, ucięte głowy i nawet kanibalizm. I bardzo, ale to bardzo duża ilość flaków. Przypomina mi to nieco horrory niskobudżetowe w stylu hostelu albo drogi bez powrotu, gdy fabuła schodzi na drugi plan, a najważniejsza jest duża ilość krwi i flaków. Ciężko mi tylko powiedzieć, czy przez to jest ciekawsza. Wiecie, ja mam z tą mangą problem. Bo z jednej strony się nudzę mega, z drugiej przeglądam ją z czystą fascynacją, jak na tak niewielkiej powierzchni można wcisnąć tyle szczegółów i tyle flaków.

Guts ma jeden cel - odnaleźć i zabić tego, kto napiętnował go piętnem ofiary. Jest właścicielem gigantycznego miecza, którym włada, jakby był zapałką i lekki jak piórko. Serio, ten kawał żelastwa jest większy od niego! Jego towarzyszem jest malutki, wygadany elf Puck, którego przypadkiem uratował z rąk złodziei. Taki osiołek ze Shreka, który się do niego przyczepił. Nadmienię jeszcze fakt najważniejszy, że nasz elfik lata goły i wesoły.


Mam wrażenie, że pierwsze dwa tomy to zlepek luźnych historii napisanych przez autora, a tytuły poszczególnych rozdziałów zdają się to potwierdzać. Może są połączone jakimś większym wątkiem, ale mam co do tego wątpliwości i nie wiem, czy jedyną wspólną rzeczą nie jest postać Gutsa. Jak czyta się to od początku, ma się wrażenie, że jest to ciąg dalszy, ale na jakiej zasadzie jest on zrobiony to ja nie wiem. Każdy rozdział zdaje się opowiadać inną historię i jeśli szukacie mangowego odpowiednika zbiorów opowiadań to myślę, że trafiliście w sedno. Ja osobiście zbiorów opowiadań nie cierpię i nie bawię się przy nich dobrze.

Manga póki jest cholernie chaotyczna, nie widzę związku pomiędzy rozdziałami, dominują tutaj flaki, machanie mieczem, trochę golizny. Wizja autora jest serio psychodeliczna i nie wiem, co on brał, tworząc ten świat. Jeśli kiedyś zastanawialiście się, jakby wyglądał świat z tych wszystkich dziwnych książek, jakie czytacie, to myślę, że ta manga poniekąd na to pytanie odpowiada. Jednocześnie fascynuje mnie ilość szczegółów, które autor przedstawia. Rysunki są naprawdę dokładne i można na tym zawiesić oko. Mnie to jednak zbytnio nie interesuje, bo wolę tekst, a dwa pierwsze tomy nie zawierają zbyt wielu dymków i nasi bohaterowie nie należą do zbyt rozmownych. Sprawia to, że manga jest zwyczajnie nudna i jednocześnie szybko się ją połyka, bo przez większość czasu po prostu oglądamy obrazki... 

Wydanie to tak zwana MEGA MANGA, większy format, bodajże A5, który jest stworzony specjalnie dla mang bardziej szczegółowych, żeby te wszystkie detale nie były ściśnięte na małym formaciku i można było nimi nacieszyć oko.

Póki co jestem nastawiona raczej niechętnie, ale słyszałam, że w dalszych tomach akcja się rozwija i wkracza na właściwe tory. No cóż. Pozostaje mi czekać :)

Tytuł: Berserk
Tytuł oryginału: Berserk 
Autor: Kentaro Miura
Seria: Berserk (tomy 1-2)
Liczba stron: 224 (tom 1), 233 (tom 2)
Format: papier
Wydawnictwo: Japonica Polonica Fantastica (JPF)
Tite Kubo - Memories in the rain (tom 3) i Quincy Archer Hates You (tom 4)

listopada 15, 2018

Tite Kubo - Memories in the rain (tom 3) i Quincy Archer Hates You (tom 4)


W trzecim tomie Bleacha skupiamy się na relacji Ichigo z mamą, na jej historii. Ichigo obwinia się o jej tragiczną śmierć, twierdząc, że odebrał ją rodzinie. Zginęła broniąc go, ale przez te wszystkie lata tak naprawdę nie widział, co się z nią stało i jak zginęła. W jednej chwili biegł uratować dziewczynkę, która, jak myślałam, chciała skoczyć do rzeki, w następnej patrzyła na martwe ciało matki, obejmujące go , jakby chciało go chronić. Od tego czas co roku w rocznicę śmierci całą rodziną udają się na grób, spędzić ten czas ze zmarłą. 

Jednak w tym roku w trakcie odwiedzin coś się dzieje. Siostry Ichigo, Karin i Yuzu, zostają zaatakowane przez tą samą dziewczynkę, którą sześć lat wcześniej spotkał Ichigo. Okazuje się ona być Hollowem, który upatrzył sobie straszą siostrę, także widzącą duchy. Ichigo w postaci Shinigami ratuje siostrę i podejmuje walkę z Hollowem. Przy okazji dowiaduje się strasznej prawdy, że właśnie ten potwór jest odpowiedzialny za śmierć jego mamy. 

Pod koniec obiecuje, że będzie się starał i chronił swoich bliskich, inaczej nie będzie mógł pokazać się mamie po śmierci. I ta więź jest naprawdę piękna i chciałabym jej oglądać więcej, ale niestety nie na tym to polega.

W czwartym tomie skupiamy się na popularnym japońskim programie, prowadzonym przez Charyzmatyczne Medium Nowego Stulecia (jak to brzmi...). Nie wiem, kim jest koleś, ale w jakimś stopniu musi być powiązany ze światem duchów, gdyż je widzi i choć uważa się za odsyłacza dusz i ponoć to robi w swoim programie, w odcinku na żywo prowadzonym w programie w mieście Ichigo zamiast duszę odesłać, przemienia ją w Hollowa. Który wygląda jakby był inspirowany Kabutopsem z Pokemonów. Poznajemy też nową postać, Ishide Uryuu, zwanego Quinceyem, który nienawidzi Shinigami. Zapowiada się ciekawie :)

Co tu dużo mówić. Bleach jest dla mnie mangą ciężką, łatwo tracę wątek i się rozpraszam, nie mogę się wciągnąć, ale jestem uparta i chcę poznać historię. Może jak wszystko się już rozwinie i zaczną się większe przygody to będzie łatwiej. Chociaż słyszałam parę opinii, że jest jedną ze słabszych mang. No cóż...

Tytuł: Memories in the rain (tom 3) i Quincy Archer Hates You (tom 4)
Tytuł oryginału: jak wyżej
Seria: Bleach (tom 3 i 4)
Stron: 192 i 190
Wydawnictwo: Japonica Polonica Fantastica
Tite Kubo - Bleach, tomy 1-2

października 09, 2018

Tite Kubo - Bleach, tomy 1-2


Ichigo Kurosaki jest zwyczajnym, piętnastoletni uczniem liceum. No nie do końca zwyczjanym, bo zarówno on, jak i jego rodzina widzą duchy i odsyłają je do lepszego miejsca, a do tego ma intensywnie pomarańczowe włosy. Historia nabiera tempa, gdy w jego domu pojawia się Shinigami, Rukia. Przekonany, że jest włamywaczem, atakuje ją, z czego wynika całkiem zabawna historia. Ludzie nie powinni widzieć Shinigami, ani zdawać sobie sprawy z ich obecności, jednakże Ichigo widzi ją, jak i ducha, którego ściga. Dodatkowo jest w stanie przełamać unieruchamiające go zaklęcie Rukii, czego też nie powinien być w stanie zrobić.

Ranna w walce z Hollowem Rukia (twarda, ale kocha króliczki...) przelewa część mocy Ichigo... No taki był plan, bo zabrał jej całą moc, stając się tym samym Shinigami. A przynajmniej jego dusza. Pozbawiona mocy Rukia zostaje uwięziona w świecie ludzi w tymczasowym ciele, podczas gdy to Ichigo musi walczyć z Hollowami. Zamieszkuje w jego szafie i pokazuje się w szkole, jako nowa uczennica.

Hollow, z którym walczył Ichigo okazuje się starszym bratem jego koleżanki ze szkoły, który zmarł trzy lata wcześniej. Przekonany, że ta o nim zapomniała, zatracił swe człowieczeństwo i chciał ją zabić. Pod koniec drugiego tomu dowiadujemy się także o istnieniu zmodyfikowanych dusz, sztuczne dusze poddane modyfikacji, aby nadać im nowe cechy, jak superszybkość czy zwinność, stworzone do walki z Hollowami.

Mój początek z tą mangą jest cóż, ciężki. Dostajemy teoretycznie zwykłego nastolatka w zupełnie nowym świecie, z mnóstwem zawiłych terminów i historią w tle. Jako dziecko był świadkiem śmierci swojej mamy, aczkolwiek nie wie, że jej śmierć spowodował właśnie Hollow, przez co jego walka staje się osobista.  

Hollow znaczy Pusty, są to dusze ludzi, które tracą swoje serca w wyniku rozpaczy i w rezultacie zatracają się w nienawiści i bólu. Słabsze hollowy zjadają ludzi, silniejsze także Shinigami i inne Hollowy. Shinigami musza wykonać na nich rytuał odesłania, aby ich uwolnić i przesłać do Soul Society (które jest Społecznością Dusz).

Terminy się mnożą, fabuła sie gmatwa, a wątków dobywa. A to dopiero pierwsze tomy. Podobnie jak przy Naruto, początki są ciężkie, gdyż autor musi nam wyjaśnić wszystkie te terminy, abyśmy mogli płynnie przejść do akcji. W moim przypadku niestety nie idzie to płynnie i nadmiar terminów i pojęć i rzeczy do ogarnięcia zwyczajnie mnie męczy. 

Mimo wszystko dostajemy też niezłą kreskę (serio, przyjemne dla oka), ładnych chłopców (kto nie czeka? <3), piękne dziewczęta i wyraziste, bardzo zróżnicowane postacie. Każda z nich jest inna, oryginalna i nie do końca wiemy, czego się po nich spodziewać. 

Tytuł: The Death and the Strawberry (tom 1), Goodbye Parakeet, Goodnite My Sista (tom 2).
Tytuł oryginału: jak wyżej.
Seria: Bleach (tom 1 i 2)
Autor: Tite Kubo
Stron: 192
Wydawnictwo: Japonica Polonica Fantastica
Copyright © Kasikowykurz , Blogger