Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Albatros. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Albatros. Pokaż wszystkie posty
Takie sobie kwietniowe książki

maja 31, 2022

Takie sobie kwietniowe książki

 

Max Skittle - Lekarz ci tego nie powie

Fajnie napisana, szczerze, z humorem, choć dla mnie trochę za dużo osobistych wspomnień, za mało bycia lekarzem. Może wybrzydzam, ale przeczytałam już tyle reportaży tego typu, że ciężko mnie zaskoczyć, bo większość traktuje o tym samym, tylko innymi słowami. Mimo to naprawdę fajnie się słuchało, dr Skittle jest ciekawym człowiekiem, pełnym pasji i szacunku do własnej pracy, ale przy okazji szczerze wypowiada się na temat, jak bardzo praca lekarza koliduje z prywatnym życiem. Jedna z fajniejszych z gatunku. 

Tytuł: Lekarz ci tego nie powie
Tytuł oryginału: The Secret GP: What Really Goes On Inside Your Doctor's Surgery
Autor: Max Skittle
Stron: 384
Format: TTS
Wydawnictwo: Muza

Jakub Ćwiek - WIlk!

Książka niezwykle klimatyczna, ale jednak dość przeciętna. Niczym mnie nie zaskoczyła, nie przykuła też mojej uwagi i nie zawładnęła moją duszą. Jak na pierwsze spotkanie wypada średnio, ale jestem zaintrygowana i na pewno przeczytam drugi tom i być może sięgnę po inne książki autora, bo pióro ma przyjemne :)

Tytuł: Wilk!
Autor: Jakub Ćwiek
Stron: 384
Format: audiobook (czyta Miłogost Reczek)
Wydawnictwo: SQN

Stefan Ahnhem - Ofiara bez twarzy

Czuję się przede wszystkim rozczarowana tą książką. Wbrew pozorom była spoko - fajna zagadka, ciekawi bohaterowie, wszystko miało ręce i nogi, ale między nami nie było absolutnie żadnej chemii. Wydarzenia były mi kompletnie obojętne, równie dobrze wszyscy mogli umrzeć, a ja bym wzruszyła ramionami i przeszła dalej. Problemem może być także mój brak rozeznania geograficznego - trochę to dziwne, że Duńczycy, Norwegowie i Szwedzi tak szybko znajdują się w jednym miejscu, kompletnie pogubiłam się, gdzie faktycznie dzieje się akcja i w jakim kraju przebywam. Kolejne tomy przeczytam, bo sama postać Fabiana mnie ciekawi, ale nie wiem czy w najbliższym czasie.

Tytuł: Ofiara bez twarzy
Tytuł oryginału: Offer utan ansikte
Autor: Stefan Ahnhem 
Seria: Fabian Risk (tom 1)
Stron: 528
Format: TTS
Wydawnictwo: Marginesy

Alexa Lavenda - Chłopak z sąsiedztwa

Lubię i potrzebuję romansów, to moje comfort books, idealne, kiedy nie wiem, co ze sobą zrobić. Nie mam też nic przeciwko erotykom, ale mam jedno wymaganie: żeby to nie erotyzm był w centrum fabuły. A niestety odniosłam wrażenie, że w tym przypadku tak jest. Że cała reszta - wątek przemocy w rodzinie, który mógłby być naprawdę solidną i ciekawą podstawą historii (a potencjał był!) jest raczej taką zapchaj dziurą. Cała fabuła kręci się wokół seksualnego napięcia i fantazji erotycznych, a naprawdę nie tego chciałam. Szkoda, naprawdę szkoda, bo pióro fajne, historia w tle świetna. 

No i to zakończenie takie po łebkach, jakby już zabrakło pomysłów i urwane nagle. 

Tytuł: Chłopak z sąsiedztwa
Autor: Alexa Lavenda
Stron: 288
Format: audiobook (czyta Nina Zarzeczna
Wydawnictwo: Lipstick Books

Carina Bartsch - Wiosna koloru słońca

Piękna historio, na której śmiałam się, płakałam i zawaliłam dwie nocki, bo nie mogłam się oderwać od pierwszych tomów, czemuż, och czemuż byłaś taka cholernie nijaka, przegadana i kompletnie niepodobna do pierwszych dwóch tomów? Z jednej strony fajnie, że powstała, bo dopełniła historię i dała nam zakończenie bo emocjonalnym rollercoasterze, jaki zafundował mi drugi tom. Ale z drugiej strony... to nie było potrzebne. Taka zapchaj dziura, bo większość tego, co było ważne wcześniej tutaj jest wspominane co jakiś czas. Mam takie odczucie, że jedynym celem tej książki jest doprowadzenie do tego, by Emely i Elyas w końcu się ze sobą przespali i jest mi przeokropnie przykro, bo to BYŁA jedna z najpiękniejszych i najboleśniejszych historii, jakie poznałam. A teraz proszę pięknie wymazać istnienie tego tomu z mojej świadomości.

Tytuł: Wiosna koloru słońca.
Tytuł oryginału: Sonnengelber Frühling
Autor: Carina Bartsch
Seria: Lato koloru wiśni (tom 3)
Stron: 448
Format: TTS
Wydawnictwo: Media Rodzina

Miranda Smith - Nie moja matka

Motyw naprawdę ciekawy, wykonanie spoko, nie powiem, że mnie nie wciągnęła, bo dość szybko ją skończyłam, ale coś nie pykło między nami. Zabrakło mi niezbędnej chemii. Książka ogólnie spoko, ale nie dla mnie. Najmocniejszym punktem bez wątpienia jest końcówka, kiedy wszystko nabiera kształtów i sensu i mroczne sekrety wychodzą na światło dziennie. Ale przyznaję, że raczej nie zostanie ze mną na dłużej, pewnie za miesiąc już nie będę pamiętać, o co w niej chodziło.

Tytuł: Nie moja matka
Tytuł oryginału: Not my mother
Autor: Miranda Smith
Stron: 352
Format: audiobook (czyta Lena Schimscheiner)
Wydawnictwo: Filia

Leisa Rayven - Zła Julia

Zdecydowanie pierwszy tom podobał mi się bardziej, choć i od tego nie mogłam się oderwać (albo bałam się, że jak odpuszczę to już nie skończę). Jednocześnie niesamowicie mnie to bawi, udowadnia mi, że ja jednak nie lubię motywu Romea i Julii, ale strasznie mnie denerwują głowni bohaterowie. Mam wrażenie, że jakby tego tomy nie było to by się nic nie stało, ale chce już teraz kolejny. Tyle sprzecznych emocji.

Tytuł: Zła Julia
Tytuł oryginału: 
Autor: Leisa Rayven
Seria: Starcrossed (tom 2)
Stron: 363
Format: TTS
Wydawnictwo: Otwarte

Sarah Hogle - Miłosny układ

Słyszałam naprawdę dużo dobrego o tej książce, trochę atakowała mnie ze wszystkich stron, ale ja jednak czuje się nią trochę oszukana i zawiedziona

Nie podobał mi się kompletnie główny motyw. Kochali się, oddalili się od siebie, ale zamiast ze sobą rozmawiać zaczęli się nienawidzić i teraz ona zrobi wszystko, żeby on z nią zerwał. Strasznie, ale to strasznie wkurzające to było i męczące. Ani się nie śmiałam, raczej wywracałam oczami i czekałam, aż zaczną się zachowywać jak dorośli ludzie (którymi ponoć byli).

3 ⭐️ to raczej dlatego, że pod koniec się ruszyło, poszli po rozum do głowy (zaczęli rozmawiać!) i wyszło całkiem spoko. Przykro mi tylko, że tak długo musiałam czekać, aż zacznie mi się podobać.

Tytuł: Miłosny układ
Tytuł oryginału: You Deserve Each Other
Autor: Sarah Hogle
Stron: 384
Format: TTS
Wydawnictwo: Muza

Nicholas Sparks - Powrót

Nie wiem, dlaczego wszędzie piszą, że „Powrót” jest historią w duchu „Pamiętnika”, bo „Pamiętnik” jest straszną historią toksycznej miłości, której szczerze nienawidzę, za to „Powrót” jest nudny jak flaki z olejem i w niczym nie przypomina starszych historii Sparksa!

Pamietam, jak zawsze wywoływały u mnie szybsze bicie serca, całą gamę emocji, a na poniektórych płakałam tak bardzo, że trudno było wziąć się w garść. A tu? Do połowy nic się nie działo, za to historia Trevora była mi kompletnie obojętna. O wiele bardziej podobały mi się poboczne - Callie i dziadka.

Zawód na całej linii, tym bardziej, że Sparks jest jednym z moich ulubionych autorów, a to już kolejna książka, która mnie zawiodła…

Tytuł: Powrót
Tytuł oryginału: The Return
Autor: Nicholas Sparks
Stron: 416
Format: audiobook (czyta Maciej Radel)
Wydawnictwo: Albatros

Paula Hawkins - Powolne spalanie

Chyba nie polubimy się z książkami Hawkins... Miałam nadzieję, że powrót po latach dostarczy mi coś, przy czym chociaż częściowo będę się dobrze bawić, ale niestety ta opowieść okropnie mnie wymęczyła i wynudziła. Pomysł był fajny, nie powiem, ale realizacja mnie nie powaliła. Gdzieś w połowie się pogubiłam kto jest kim i było mi już obojętne, co się wydarzy.

Tytuł: Powolne spalanie
Tytuł oryginału: A Slow Fire Burning
Autor: Paula Hawkins
Stron: 360
Format: audiobook (czyta Karolina Gruszka)
Wydawnictwo: Świat Książki

Maja Chmiel - Wyjątkowi są wśród nas. Zbiór opowiadań z przesłaniami dla rodziców i dzieci

Opowiadania są przepiękne i warto nad nimi przystanąć, zastanowić się i przemyśleć na spokojnie. W ciekawy sposób poruszają kwestię niepełnosprawności, inności, tolerancji i jest to jedna z tych książek, które z przyjemnością przekazałabym dziecku.

Nie podoba mi się natomiast ta moralizatorska otoczka do opowiadań w przypadku pierwszego z nich całkowicie zniszczyła mi radochę z samego opowiadania, potem już sprawiła, że straciłam zainteresowanie. Morał? Owszem, jestem jak najbardziej za, uwielbiam takie motywy, ale nie znoszę, kiedy autor próbuje wyjaśnić i objaśnić coś, co powinniśmy sami analizować.

Tytuł: Wyjątkowi są wśród nas. Zbiór opowiadań z przesłaniami dla rodziców i dzieci
Autor: Maja Chmiel
Stron: 74
Format: TTS
Wydawnictwo: Psychoskok

I. M. Darkss - Ukochana gangstera

Zawsze staram się podchodzić do książki z czystą głową, ale serio? Syndrom sztokholmski wciąż na topie? Dziewczyna szkolona, by być popychadłem gangstera zakochuje się w szefie mafii i pragnie go zmienić. Plus fabuła jest dodatkiem do scen erotycznych, a tego już znieść nie mogę. Choć odporność mam dużą, to tutaj czułam się głównie zażenowana.

Tytuł: Ukochana Gangstera
Autor: I. M. Darkss
Stron: 320
Format: TTS
Wydawnictwo: Akurat
Co rozczarowało mnie w marcu?

maja 24, 2022

Co rozczarowało mnie w marcu?


Katarzyna Nowa - Sama

Nie oceniam treści książki, bo nie sposób ocenić traumę i krzywdę, jakich doznała ta, teraz już, dorosła kobieta.

Ale sama książka? Jest napisana tak koszmarnie, że słuchanie jej sprawia wręcz fizyczny ból. Gdzie korekta, gdzie redakcja? Chaos przeokropny, ciągłe powtórzenia, brak linii czasowej, brak jakiegokolwiek wyróżnienia innego tekstu (wpisy z bloga chociażby).

Całym sercem popieram takie pozycje, ale na litość boską, zadbajcie o ich wygląd!

Tytuł: Sama
Autor: Katarzyna Nowak
Stron: 260
Format: audiobook (czyta Dorota Landowska)
Wydawnictwo: Świat Książki

Meredith Wild, Angel Payne - Klątwa burz

Trochę nie wiem, co mam o niej myśleć. Czekałam bardzo niecierpliwie, choć niezbyt długo, bo pierwsze dwa tomy słuchałam ledwie w styczniu. I może na tych moich wygórowanych oczekiwaniach polega problem, bo mimo że tom bardzo mi się podobał, to jednak czuję się rozczarowana.

I jak myślę o tym po czasie, to w sumie nie mam o nim za wiele do powiedzenia, bo o wiele lepiej pamiętam dwa pierwsze tomy, ten jakoś nie chce zakotwiczyć się w mojej pamięci. Mimo to chcę więcej i mam nadzieję, że będą kolejne tomy.

W skrócie: było dobrze, ale to chyba nie to. Nie wiem, coś nie zagrało.

Tytuł: Klątwa burz
Tytuł oryginału: Fate of storms
Autor: Meredith Wild, Angel Payne
Seria: Krew Zeusa (tom 3)
Stron: 320
Format: TTS
Wydawnictwo: Kobiece

Claire North - Piętnaście pierwszych żywotów Harry'ego Augusta


To jest naprawdę ciekawy koncept - pamięci absolutnej, odradzania się raz po raz, wpływania na obecne czasy i przyszłość. Ale kurde, ja naprawdę miałam ochotę trzasnąć tą książka i rzucić to wpizdu jakieś milion razy. Gdyby nie ulubiony lektor nie skończyłaby tego. Kompletnie nie koje klimaty.

Na plus: bardzo intrygujący początek, niezłe zakończenie cudowny lektor!

Tytuł: Piętnaście pierwszych żywotów Harry'ego Augusta
Tytuł oryginału: The First Fifteen Lives of Harry August
Autor: Claire North
Stron: 464
Format: auidobook (czyta Filip Kosior)
Wydawnictwo: Świat Książki

Dante Medema - Projekt Prawda

Ostatnio przeszukiwałam ten milion książkowych list, które porobiłam przez lata i przypomniałam sobie wiele tytułów, o których zdążyłam już zapomnieć i to jest jedna z nich. Mignęła mi kilkukrotnie na instagramie, ale wydaje mi się, że nigdy nie było o niej jakoś specjalnie głośno albo mnie to zwyczajnie ominęło.

Na plus jak najbardziej tematyka - poszukiwanie biologicznego rodzica, swojego miejsca w świecie. To tematy, z którymi nieczęsto można się spotkać w jakiejkolwiek literaturze.

Za to forma? Przepraszam, ale nie. Dla mnie koszmar, w ogóle nie mogłam się skupić na tej książce, brakowało mi tu treści. Niestety jak dla mnie kiedy większość jest w postaci maili/smsów/wierszy… Nie bawiłam się dobrze, denerwowało mnie to, ale to jednocześnie sprawiało, że przez tą książkę się płynęło. Nawet zbyt szybko, bo niby ponad 350 stron, ale strzelałabym, że jakby zebrać to ciągły test to może 200 by wyszło.

Potencjał świetna, ale wykonanie słabe i jednak zabrakło mi tu treści.

Tytuł: Projekt Prawda
Tytuł oryginału: The Truth Project
Autor: Dante Medema
Stron: 352
Format: TTS
Wydawnictwo: Media Rodzina

Kylie Scott - A miało być tak pięknie

Nie mam nic przeciwko większej różnicy wieku między bohaterami. Ba, rzadko się z tym spotykam, ale przyznam szczerze, że tutaj różnica między nimi była tak ogromnie wyczuwalna (może dlatego, że jedno było dojrzałe, a drugie nie aż tak bardzo?), że podczas słuchania odczuwałam wręcz dyskomfort. Fajnie napisana, nie przeczę, była zainteresowana, ale jednak czuję się nieswojo, gdy o niej myślę i nie chcę to niej wracać myślami. Także tytuł jak najbardziej adekwatny. A miało być tak pięknie, wyszło mega dziwnie...

Tytuł: A miało być tak pięknie
Tytuł oryginału: It Seemed Like a Good Idea at the Time
Autor: Kylie Scott
Stron: 269
Format: audiobook (czyta Natasza Johansson)
Wydawnictwo: Editio

Emily Rodda - The Shifting Sands

Mój największy problem z tą historią polega na tym, że przez większość czasu dzieją się wydarzenia w ogóle nie związane z głównym elementem i zdobywaniem kolejnych kamieni, a faktyczna akcja dzieje się na ostatnich dziesięciu stronach. Na dłuższą metę jest to naprawdę irytujące. 

Językowo spoko, łatwo przebrnąć i wciąż bardzo lubię tą opowieść, ale jednak chciałabym, aby działo się w niej więcej, była bardziej rozbudowana. Nie jest to jednak moja ulubiona część :)

Tytuł oryginału: The Shifting Sands
Autor: Emily Rodda
Seria: Pas Deltory (tom 4)
Stron: 131
Format: mobi
Wydawnictwo: Scholastic

Richard Chiman - Magiczne piórko Gwendy

Pierwsza część naprawdę mi się podobała, dlatego niecierpliwie wyczekiwałam drugiej. No i... Co to miało być? Przez cały czas zadawałam sobie pytanie co to wszystko ma do wydarzeń z pierwszej części. Gdzie podział się ten cały urok, niepokój, ta magiczna otoczka, która towarzyszyła pudełku. Czekałam, oczekiwałam, a wynudziłam się przeokropnie i w ogóle nie mogłam się w tej części odnaleźć.

Mimo swojej niewielkiem objętości (moje audio miało zaledwie dwie i pół godziny) trwała ona wieczność i nie zliczę, ile razy wywracałam oczami. Czuję się oszukana przez autora, bo to naprawdę nie miało tak wyglądać. I naprawdę, naprawdę chciałam się z nią polubić, ale nie dało się :(Tytuł: Magiczne piórko Gwendy

Tytuł oryginału: Gwendy's Magic Feather
Autor: Richard Chizman
Seria: Pudełko z guzikami (tom 2)
Stron: 224
Format: audiobook (czyta Leszek Filipowicz)
Wydawnictwo: Albatros 
Lisa Gardner - Samotna

marca 28, 2022

Lisa Gardner - Samotna

To moje pierwsze spotkanie z Lisą Gardner, a powiedzmy sobie szczerze, że to nazwisko chodzi za mną już dobrych kilka lat i od dawna chciałam się z nią zapoznać, ale nie oszukujmy się, że nie usatysfakcjonowała mnie ta pozycja. Nie do końca.

To dobry thriller, z wartką akcją, wciągający i nie do końca oczywisty - nie przeczę, że się wciągnęłam, ale nazywanie go częścią serii o detektyw D.D. Warren to takie trochę niedopowiedzenie, bo nie dość, że tytułowa detektyw w pierwszej połowie książki w ogóle się nie pojawia, to w drugiej połowie robi raczej za rekwizyt niż za pełnoprawnego śledczego. A powiedzmy sobie szczerze, że jeśli czytam serię o konkretnej osobie, to jednak oczekuję, aby grała ona główną rolę. Albo chociaż była obecna w książce :).

Poza tym - naprawdę dobrze się bawiłam podczas lektury, z zainteresowanie i zaangażowaniem śledziłam losy bohaterów i byłam ciekawa, w jaki sposób się to potoczy i jak zakończy się ta zagmatwana historia, mimo, że ta sprawa z D.D. kompletnie wybiła mnie z rytmu. Autorce nie udało się wywołać we mnie większych emocji, ale zainteresowała mnie na tyle, że już tuptam, żeby zacząć kolejny tom i przekonać się, czy może być lepiej. Oby, bo oczekiwania są wysokie! 

Tytuł: Samotna
Tytuł oryginału: Alone
Seria: Detektyw D. D. Warren (tom 1)
Autor: Lisa Gardner
Stron: 384
Format: audiobook (czyta Anna Szawiel)
Wydawnictwo: Albatros
Stephen King, Richard Chizman - Pudełko z guzikami Gwendy

lutego 19, 2022

Stephen King, Richard Chizman - Pudełko z guzikami Gwendy

Z Kingiem mam taki problem, że na ogół się nie lubimy, ale jest to relacja na tyle skomplikowana, że ja jednak regularnie wracam do jego książek. Bo zazwyczaj sama treść mi się podoba, pomysły i sposób, w jaki to wszystko się rozgrywa, ale nie podoba mi się realizacja, bo zazwyczaj tego tekstu jest zwyczajnie zbyt dużo i przez większość czasu okropnie się nudzę.

Dlatego tym bardziej doceniam krótką formę u Kinga, choć wielu fanów tego właśnie nie lubi. A ja jestem happy, bo się okazuje, że można krótko zwięźle i na temat i to bez tego zbędnego gawędziarstwa, którego tak nie cierpię. Pudełko z guzikami Gwendy nie zawodzi, bo jest dziwne, trochę niepokojące, a przy tym na tyle zgrabnie napisane, że nie sposób się nudzić. Krótka forma dodatkowo sprawia, że nie ma czasu na nudę! 

Ta krótka historia to trochę taka przestroga, aby uważać na to, o czym się marzy. Jestem ogromnie ciekawa pozostałych części i tego, jak wypadnie historia jako całość i jak dalej potoczą się losy Gwendy. I choć historia zaczyna się niepokojąco, to nie martwcie się, tu nikt nie porywa dzieci (a takie było moje pierwsze skojarzenie). 

Tytuł: Pudełko z guzikami Gwendy
Tytuł oryginału: Gwendy’s Button Box (tom 1)
Autor: Stephen King, Richard Chizman
Seria: Pudełko z guzikami
Stron: 176
Format: TTS
Wydawnictwo: Albatros
Khaled Hosseini - Tysiąc wspaniałych słońc

lutego 15, 2022

Khaled Hosseini - Tysiąc wspaniałych słońc

Z tą książką mam taki problem, że wiem, że jest ona ważna i istotna, porusza sprawy obok których nie sposób przejść obojętnie i bez dwóch zdań działa na emocje i robi niezły szum w głowie, ale jednocześnie zwyczajnie niemiłosiernie mnie denerwuje i sumienie nie pozwala mi wystawić wyższej oceny, bo nie raz i nie dwa miałam ochotę rzucić ją w kąt. I w sumie to zrobiłam, bo dotarłam do połowy i odłożyłam ją na dwa lata. Szczerze mówiąc po tych dwóch latach nic się nie zmieniło, ani moje nastawienie do niej, ani o dziwo nie miałam problemu, żeby z powrotem się w nią wgryźć.

Mój główny problem z nią polega na tym, że jest to kultura, której nie rozumiem i której zrozumieć nawet nie będę próbować i wkurza mnie, jak bardzo zacofane poglądy mają i jak łatwo dali sobie wmówić, że kobiety to gorszy gatunek i praktycznie z dnia na dzień zamknięto je w domach i odebrano wszystkie prawa.

Mam do niej ogrom szacunku i domyślam się, że niełatwo pisać o sprawach, które dotyczą własnego podwórka, ale nie zmienia to faktu, że mnie to wkurza, a przez to trudniej mi obiektywnie podejść do książki i przedstawianej przez nią historii. A jest to bez wątpienia historia o odwadze, o kobiecie, która mimo wszystko się nie poddała i zawalczyła o lepsze jutro dla siebie i swoich dzieci. To historia, którą bez wątpienia powinien przeczytać każdy, bez względu na swoje przekonania i poglądy i ewentualne uprzedzenia. My czytamy ją z pozycji uprzywilejowanego człowieka, który wszystkie udogodnienia ma na wyciągnięcie ręki, więc tym bardziej takie życie jest dla nas nie do pomyślenia. 

Także pozostaję w impasie - jest ogrom szacunku dla historii, wdzięczności za to, co mam, ale miłości między nami nie ma. Musicie się przekonać na własnej skórze, bo w moim przypadku literatura jest wybitnie nie moja. 

Tytuł: Tysiąc wspaniałych słońc
Tytuł oryginału: A Thousand Splendid Suns
Autor: Khaled Hosseini
Stron: 436
Format: TTS
Wydawnictwo: Albatros
Beth O'Leary - W drogę

grudnia 10, 2021

Beth O'Leary - W drogę

To miała być miła podróż do Szkocji na ślub przyjaciółki. Trochę długa, bo licząca 600 kilometrów, ale Addie i Deb dobrze się do niej przygotowały, miały zapas przekąsek i specjalnie na tę okazję przygotowaną playlistę. Kiedy jednak dzień wyjazdu zaczął się od stłuczki z samochodem, który prowadził Dylan, były partner Addie, stało się jasne, że ta podróż nie będzie należała do udanych. Zwłaszcza że w dalszą drogę na ślub muszą ruszyć wspólnie. To miała być miła podróż do Szkocji na ślub prCo może być gorszego od utknięcia na wiele godzin w wypchanym po brzegi mini cooperze ze spragnioną przygód siostrą, wciąż przystojnym, ale znienawidzonym ex, jego denerwującym kumplem i trochę dziwnym gościem z Facebooka zabranym na doczepkę?

Matko boska. Jak mi się absurdalnie bardzo nie chciało kończyć tej książki i jak mocno rozumiem te wszystkie rozczarowania i negatywne opinie, bo w porównaniu z poprzednim książkami autorki ta jest zwyczajnie... słaba. Zostawiłam ją na dłużej gdzieś w połowie i wróciłam pełna nadziei, że może to jednak był zły moment, ale nie, to nie pomogło. Słuchałam audio - nie pomogło. Przeskoczyłam na ebook, bo może to lektorzy mi nie podpasowali, ale też nie. W tej książce po prostu nie było nic, co by wystarczyło, by przykuć moją uwagę i wywołać uśmiech na twarzy. 

"Współlokatorów" pokochałam całym sercem, byli świeży, leccy, mieli cudownych bohaterów i sprawili, że chciałam więcej. "Zamianę" doceniłam jako całość, choć były momenty, które mnie zgrzytały, dlatego nie poddawałam się i szukałam w "W drodze" tego, co tak bardzo mnie ujęło we wcześniejszych tomach, ale kurde, naprawdę nie udało mi się tego znaleźć i jedyne, co z tego wyszło to fakt, że ta książka mnie zmęczyła i napełniła niechęcią.

Relacje bohaterów... Ujmę to tak. Najlepszą częścią było, gdy w końcu wyszło na jaw kim jest Rodney i dlaczego jedzie na ślub oraz ta część, kiedy wszyscy w końcu się postawili i powiedzieli, co im leży na wątrobie. Reszta? No niespecjalnie mnie ujęła i nie czułam się zainteresowana, a oni sami zachowywali się jak banda nastolatków. Kompletnie nieadekwatnie do wieku i może stąd moja niechęć. Niby dorośli, pracujący ludzie, a ja mam wrażenie, że czytam o ekipie... siedemnastolatków. 

Jest mi przykro, bo naprawdę spodziewałam się wiele, ale może po prostu powinnam obniżyć oczekiwania. Wiem, że w Anglii wyszła już najnowsza książka autorki i mimo to jestem jej ciekawa, ale tej jednej akurat nie będę wspominać z uśmiechem. 

Tytuł: W drogę
Tytuł oryginału: The road trip
Autor: Beth O'Leary
Stron: 416
Format: audiobook (czytają Michał Klawiter i Monika Chrzanowska)
Wydawnictwo: Albatros
Guillaume Musso - Potem

grudnia 07, 2021

Guillaume Musso - Potem

Moja relacja z Musso jest… No dziwna. Pierwsza książka, którą przeczytałam skradła moje serce, druga kompletnie mi się nie podobała. Trzecią czuję się rozczarowana, ale chyba głównie dlatego, że niechcący przeczytałam opis, który był wielkim spoilerem i zepsuł mi całą zabawę. Przez to zabrakło efektu niespodzianki i całe napięcie uleciało, a doskonale byłam świadoma, które momenty powinny mnie zaskoczyć. Wciąż nie skreślam autora, ale ciągle się zastanawiam, czy jest on dla mnie.

Doceniam jak najbardziej przesłanie książki, aby cieszyć się chwilą, doceniać swoich bliskich i nie chować urazy, tylko wyciągnąć rękę i porozmawiać. To lubię w książkach Musso, tworzy spójne historie, z których zawsze można wyciągnąć coś dobrego.

Ale ta część z przewodnikami? Hm, nie do końca to do mnie trafia. Podoba mi się pomysł na nich, to hak zostało opisane w jaki sposób mogą się nimi stać. Też to, w jaki sposób dostrzegają osoby, które wkrótce opuszczą ten świat. Sama fabuła i wydarzenia, które doprowadziły bohatera do ostatniego rozdziału były spoko i o wiele bardziej się to docenia, gdy już wiesz, do czego to doprowadziło. Wówczas jego drogę widzisz w zupełnie innym świetle.

Fabularnie jest spoko, bohaterowie spoko, morał spoko, wszystkie wątki doprowadzone do końca, tylko całościowo jakoś nie potrafiłam się w tym odnaleźć i zostawić tam serca.

Tytuł: Potem
Tytuł oryginału: Et après...
Autor: Guillaume Musso
Stron: 304
Format: audiobook (czyta Maria Seweryn)
Wydawnictwo: Albatros
Beth O'Leary - Zamiana

listopada 01, 2021

Beth O'Leary - Zamiana

Czy ja naprawdę po debiutancką powieść O’Leary sięgałam w tym miesiącu? Wow. Biorąc pod uwagę, jak bardzo tamta mi się podobała, jak przypadło mi go gustu pióro i poczucie humoru autorki, spodziewałam się, że tutaj będzie przyjemnie i z górki. Okazało się, że ta historia jest tak bardzo inna od poprzedniej, że długo nie umiałam się zdecydować, co właściwe o niej sadze, a tym samym nie potrafiłam się nią cieszy tak, jak na to zasługiwała.

Leena na codzień mieszka w sercu Londynu. Jest pracoholiczką skoncentrowaną na swoich celach, ale po zawaleniu ważnej prezentacji zostaje wysłana na dwutygodniowy urlop. Decyduje się zamienić się na ten czas mieszkaniami ze swoją babcią, Eileen, bo obie desperacko potrzebują zmiany otoczenia.

Chyba właśnie ten motyw zamiany jest tym, co najbardziej przeszkadzało mi w tej historii. Chyba nie lubię takiego motywu, choć wydarzenia, do których doprowadziły ro już zupełnie inna para kaloszy. Ale ta jedna konkretna rzecz całkowicie zaburzyła mi zabawę i choć bardzo chciałam dać jej cztery gwiazdki, sumienie mi nie pozwalało.

Leena to cudowna osoba, której jednak nie polubiłam od samego początku. Może trochę dlatego, że za bardzo przypomina mnie samą! Ale w trakcie trwania historii coraz bardziej się otwierała, a ja pałałam do niej coraz większą sympatią. Ostatecznie jak najbardziej na plus, ale jednak musiała przejść długą drogę zanim z czystym sumieniem mogłam powiedzieć, że mi się podoba.

Za to Eileen. O matko, babcia to zdecydowanie najfajniejsza osóbka w tej historii i gdyby nie ona to chyba zwiałabym stamtąd! Eileen przeżywająca swą druga młodość w Londynie to coś wspaniałego, co niejednokrotnie doprowadzało mnie do śmiechu, a jej zachowanie ratowało sytuacje. Dużo bardziej podobała mi się dynamika pomiędzy babcią i przyjaciółmi Leeny, u których się zatrzymała niż Leeny i znajomych babci!

Nie zostanie moim ulubieńcem, ale na ostatnich wydarzeniach świetnie się bawiłam i jestem zadowolona z tego, w jaką stronę to poszło i jak się zakończyło. 

Tytuł: Zamiana
Tytuł oryginału: The switch
Autor: Beth O'Leary
Stron: 416
Format: audiobook (czyta Monika Chrzanowska)
Wydawnictwo: Albatros
Nicholas Sparks - Najdłuższa podróż

października 30, 2021

Nicholas Sparks - Najdłuższa podróż

Swego czasu Sparks był nazwiskiem, do którego wracałam regularnie i które bardzo ceniłam. Pierwszy powrót po latach okazał się gorzkim rozczarowaniem, ale postanowiłam się nie poddawać i okazuje się, że ja tego pana wciąż bardzo lubię, ale wolę te historie jednak straszę. A „Najdłuższa podróż” to jedna z moich ulubionych, którą do tej pory znałam tylko z filmu.

Historię śledzimy z dwóch perspektyw. Pierwszą z nich jest Ira Levinson, staruszek uwięziony w aucie na skutek wypadku samochodowego. Czekając na pomoc która można nigdy nie nadejść, wspomina miłość swojego życia, najpiękniejszą, najważniejszą i najmądrzejszą kobietę, jaką znał - swoją żonę. Zmęczony, ranny i pozbawiony nadziei rozmawia z nią, zamroczony zdaje się ja widzieć i opowiada jej ich historię, zapoznaje nas z nià i pozwala zrozumieć.

Druga perspektywa to młoda studentka Sophie. Na imprezie, na którą zaciągnęła ją najlepsza przyjaciółka poznaje ujeżdżacza byków Luke’a. I powoli, z każdym rozdziałem zakochujemy się razem z nią, odkrywamy tego skrytego chłopaka i jesteśmy świadkiem zacieśniania się więzi na całe życie.

Znając film doskonale wiedziałam, czego oczekiwać ale widziałam go dawno, nie mam pojęcia, co zostało zmienione i niecierpliwie wyczekiwałam momentu, w którym te dwie historie się połączą i w jaki sposób to zrobią. Czekałam długo, ale totalnie było warto. I muszę przyznać, że wzruszenie ścisnęło moje serce, bo to było takie Sparksowe i takie… dobre, potrzebne, piękne. Poznanie historii Iry pomogło lepiej zrozumieć historie Luke’a i Sophie, a połączenie obu historii było po prostu cudowne. Nie wiem dlaczego ta historia jest jedną z moich ulubionych. Może dlatego, że zawsze wydawała mi się inna niż pozostałe historie autora, może to przez ten kowbojski klimat, może przez tak różne historie miłosne? Nie wiem, ale cieszę się, że w końcu ją przeczytałam, za to teraz mam ogromną ochotę na film!

Przez jakiś czas czułam zawód myśląc o Sparksie, ale ta historia sprawia, że odzyskałam wiarę i mam ochotę na więcej.Tytuł: Najdłuższa podróż

Tytuł oryginału: The Longest Ride
Autor: Nicholas Sparks
Stron: 496
Format: audiobook (czyta Krzysztof Gosztyła)
Wydawnictwo: Albatros
Tana French - Z dala od świateł

października 28, 2021

Tana French - Z dala od świateł

Jeżeli macie ochotę na krwawy kryminał - jesteście w złym miejscu. Ja tego chciałam, nie wiedzieć czemu się tego spodziewałam, ale to nie jest tego typu książka. To ten typ historii, w której napięcie rośnie bardzo powoli, a na początku w ogóle niewiele miała wspólnego z kryminałem, poza głównym bohaterem będącym byłym policjantem, który z Chicago przenosi do spokojnego miasteczka gdzieś w Irlandii.

I to głównie sielskie życie i krajobrazy Irlandii towarzyszą nam przez większą część książki. I kilkunastoletni chłopiec, który znikąd pojawia się w okolicach domu Cala i od tamtego czasu pomaga mu w remoncie. Wyjawia mu także swoje tajemnice i troski, niejako wymuszając na byłym detektywie dowiedzenie się, co tak naprawdę stało się z jego starszym bratem, bo nie wierzy w to, że po prostu zniknął.

Pomimo wręcz absurdalnie powolnego tempa akcji (zupełnie nie jestem do tego przyzwyczajona), udzielił mi się klimat irlandzkiego odludzia i ta misternie wręcz tkana siatka przypuszczeń, tajemnic i niedopowiedzeń. Tak naprawdę dopiero ostatnie 100 stron to prawdziwa akcja, która zwala nas z nóg, ale wydarzenia, które doprowadziły do tego wszystkiego są równie ważne. Siedziałam niemal jak zaczarowana, wsłuchując się w wydarzenia i zaprzyjaźniając się z detektywem i patrząc jego oczami na ludzi, którzy znają się całe życie. Ludzi, wśród których to on jest obcym, kimś z zewnątrz, na których stara się patrzeć jako współmieszkaniec, a nie policjant z po ad dwudziestoletnim stażem.

Nie umiem przypasować tej książki do konkretnego gatunku i nic nie wskazywałoby na to, że miałaby mi się spodobać. Był nawet taki moment, gdzieś w środku, że miałam jej serdecznie dość, ale koniec końców wyszło tak, że siedziałam z opadniętą szczęką i wyszłam z zamiarem zapoznania się z innymi książkami autorki.

Uwielbiam Irlandię w powieściach, uwielbiam klimat małych, dusznych miasteczek, ale ta historia? Mam wrażenie, że takiej jeszcze nie spotkałam i mam ochotę na więcej! 

Tytuł: Z dala od świateł
Tytuł oryginału: The Searcher: A Novel 
Autor: Tana French
Stron: 480
Format: audiobook (czyta Maciej Więckowski)
Wydawnictwo: Albatros
Beth O'Leary - Współlokatorzy

października 08, 2021

Beth O'Leary - Współlokatorzy

Przyznam się bez bicia, że ta książka chodziła za mną już od dawna, ale cierpliwie czekała na swoją kolej, choć cały czas gdzieś tam z tyłu głowy się przypominała. Pomysł na fabułę brzmiał co najmniej absurdalnie, no bo jak to - dwoje ludzi mieszka w malutkim mieszkanku, ale w ogóle na siebie nie wpadają i się nie znają? To było dokładnie to, co mnie do tej opowieści przyciągnęło!

Tiffy pracuje w niszowym wydawnictwie, zajmującym się publikacją książek o tematyce DIY, zarabia najniższą krajową, jest niedoceniania i desperacko potrzebuje mieszkania, bo właśnie zakończyła związek z chłopakiem i musi się wyprowadzić. A do tego jest spłukana, a znalezienie taniego mieszkania w centrum Londynu graniczy z cudem. Leon ma dwadzieścia siedem lat, jest pielęgniarzem na nocnej zmianie na oddziale opieki paliatywnej i desperacko potrzebuje gotówki. Dlatego postanawia podnająć swoje mieszkanie. Są swoimi kompletnymi przeciwieństwami, ale w końcu... zasada numer jeden brzmi, że nie mogą się spotkać, więc co stoi na przeszkodzie?

Tiffy i Leon to postacie tak różne, że odmienne... Tiffy jest wysoka, ubiera się w kolorowe, kontrastujące ze sobą ubrania (pamiętacie filmową Louisę Clarke? To Tiff to wyższy poziom!), jest charakterna, zadziorna, głośna i nie boi się powiedzieć, co myśli. Przyjaźni się z Mo, który jest terapeutą (złoty człowiek, jest ciepło czuć przez kartki!) i Gerty, które jest prawniczką, a do tego jest oschła, bezpośrednia i jeśli coś przeskrobiesz, na pewno wygarnie ci to w twarz. A jednak wprowadza się do mieszkania Leona - cichego, oszczędnego w słowach, trochę zamkniętego w sobie i właściwie jak wybuch wkracza do jego życia.

Zacznijmy w ogóle od tego, że całą ekipę pokochałam już od pierwszych stron i kompletnie nie przewidziałam, jak mnie ta historia wciągnie. Wzięła mnie z zaskoczenia i szturmem podbiła moje serce. Trochę głupio zrobiłam, bo zaczęłam ją czytać koło 22, a nagle zrobiła się wpół do pierwsza, słuchawka piszczała, że umiera, muzyka, którą miałam puszczoną w ogóle nie miała znaczenia, a ja siedziałam szczerząc się jak głupia i byłam w 3/4 książki. Kompletnie zauroczona i zakochana. Gdyby nie fakt, że zarywanie nocki w czwartkową noc byłoby strzałem w kolano (najgorzej!), skończyłabym tą książkę w nocy!

Bardzo fajne jest to, jak bardzo różnią się rozdziały. Te pisane z perspektywy Tiffany aż tryskają energią, widać to w stylu pisania, w języku, we wszystkim i z zamkniętymi oczami byłabym w stanie wskazać, które są które. Z kolei rozdziały Leona stają się bardziej stonowane, spokojniejsze, zużywa mniej słów, a styl pisania sprawia, że mam wrażenie, jakby to wszystko odbywało się w jego głowie, a nie było wypowiadane na głos. Bardzo fajny zabieg!

Poza tym: karteczki. Genialny pomysł! To, że bohaterowie poznają się poprzez obserwowanie tego, co każde z nich pozostawia przed wyjściem z domu, samoprzylepne karteczki pozostawione w całym domu i suszące się pranie jest świetne. To prawda, że nie trzeba kogoś widzieć osobiście, żeby dobrze go poznać, czasami przez takie pisanie jesteśmy w stanie wyciągnąć więcej, niż w twarzą w twarz! I to prawda, że introwertyk i ekstrawertyk potrafią stworzyć naprawdę zgrany duet i się uzupełniają nawzajem, znam to z własnego przykładu :D.

Duży plus za historię bohaterów, za ukazanie problemu przemocy emocjonalnej, manipulacji w związku i tego, że otrząśnięcie się ze schematów, w których się tkwiło nie dzieje się z dnia na dzień i potrzeba ogromu zrozumienia i empatii, żeby takiej osobie pomóc. Że nie zrobimy nic, dopóki ona sama nie postanowi, że czas na zmiany. No i nietypowe zawody bohaterów - mega spoko. Nie wiem, czy za kilka lat nie wrócę do tej książki, żeby na nowo przeżyć tą historię :)

Tytuł: Współlokatorzy
Tytuł oryginału: Flat share
Autor: Beth O'Leary
Stron: 432
Format: mobi
Wydawnictwo: Albatros
Lucinda Riley - Sekret Heleny

maja 25, 2021

Lucinda Riley - Sekret Heleny


Nie wiem, jak wy, ale ja już od pierwszych stron zostałam fanką Lucindy Riley i każda następna jej książka sprawia, że zakochuję się mocniej. Nie wiem czemu, ale trochę boję się brać kolejne, tylko po to, by się przekonać, że nie ma się absolutnie czego bać. No może tego, że nie będę w stanie się oderwać.

LUCINDA RILEY - Brytyjska pisarka pochodzenia irlandzkiego. W dzieciństwie sporo podróżowała, głównie na Bliski Wschód. Po przeprowadzce do Londynu została aktorką, występowała w filmach, teatrze i telewizji. Jako pisarka zadebiutowała w wieku dwudziestu czterech lat powieścią Lovers and Players. W 2011 roku ukazał się Dom orchidei, sprzedany w nakładzie 2 milionów egzemplarzy, który podbił europejskie listy bestsellerów i serca czytelniczek.

Dwadzieścia cztery lata temu Helena spędziła magiczne wakacje na Cyprze. Zakochała się wtedy pierwszy raz. Gdy ojciec chrzestny zostawia jej w spadku popadającą w ruinę willę Pandora, Helena powraca na słoneczną wyspę, by wraz z rodziną spędzić tam wakacje. Idylliczny krajobraz wyspy skrywa jednak gęstą pajęczynę sekretów. Helena za nic nie pozwoli, by dowiedzieli się o nich William i Alex, jej mąż i syn. Przeżywający udręki dorastania trzynastoletni Alex jest rozdarty pomiędzy potrzebą chronienia ukochanej matki za wszelką cenę, a nieuniknioną koniecznością zmierzenia się z dorosłymi problemami. Jednocześnie rozpaczliwie pragnie się dowiedzieć, kim był jego prawdziwy ojciec… Przypadkowe spotkanie Heleny z jej ukochanym sprzed lat uruchamia lawinę wypadków, w wyniku których zderzenie teraźniejszości z przeszłością staje się nieuniknione. Helena i jej syn wiedzą, że kiedy Pandora odkryje swoje tajemnice, nic już nie będzie takie jak dawniej...

Jest to dopiero druga moja książka od Lucindy Riley i zdecydowanie z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że już jestem ogromną fanką jej stylu i zakochałam się w tej historii! Nie wiem, czy nie podoba mi się nawet bardziej niż ta wcześniejsza.

Przez ponad 500 stron, co naprawdę nie jest odczuwalne, bo ja przez tą opowieść płynęłam, śledzimy losy Heleny i jej rodziny. A przynajmniej tak mi się wydawało, bo w trakcie dowiadujemy się, kto tak naprawdę jest narratorem tej historii i to właśnie jego, w głównej mierze, dotyczy ta opowieść. Początkowo byłam pewna, że ja ten sekret rozgryzłam, w związku z czym moje nastawienie było kiepskie. Boże, jak ja się bardzo myliłam! Cieszę się, że moje zgadywanki były błędne (choć byłam na właściwym tropie), a gdy już ta część była jasna, moja radość z lektury była ogromna.

To, jak wiele się tam zmienia, jak dojrzewają bohaterowie, to jest coś, co Lucinda robi doskonale. Każda z postaci jest inna, niepowtarzalna, ich losy są powiązane w niesamowity sposób, który zaskakuje nas na każdym kroku, a kolejnych kroków nie sposób przewidzieć. To historia poniekąd o miłości, o jej różnych obliczach i rodzajach, o rodzinie, o przyjaźni, o tym, jak wiele szkody mogą wyrządzić sekrety. Mądra, piękna, zapadająca w pamięć.

Tytuł: Sekret Heleny
Tytuł oryginału: Helena's Secret (The Olive Tree)
Autor: Lucinda Riley
Seria: brak
Stron: 512
Format: TTS
Wydawnictwo: Albatros
Nicholas Sparks - Pamiętnik | :(

maja 24, 2021

Nicholas Sparks - Pamiętnik | :(

Od praktycznie pierwszego momentu, w którym przeczytałam pierwsze strony "Jesiennej Miłości", jestem ogromną fanką prozy Sparksa. Dlatego z przykrością stwierdzam, że ostatnio jego historie mi się po prostu nie podobają. Nie wiem, czy jest to sprawką tego, że po prostu już wyrosłam z tych historii, czy zmienił mi się gust, czy wina leży jeszcze po innej stronie, ale "Pamiętnik" to zdecydowanie najgorsza książka autora, z którą miałam do czynienia.

NICHOLAS SPARKS - Współczesny amerykański pisarz, którego książki o łącznym nakładzie przekraczającym 105 milionów egzemplarzy ukazały się w ponad 50 językach. Serca czytelników podbił w 1997 roku swoim debiutem – powieścią Pamiętnik. Kolejne – m.in. Noce w Rodanthe, Anioł Stróż, Ślub, Prawdziwy cud, I wciąż ją kocham, Wybór, Ostatnia piosenka, Szczęściarz, Bezpieczna przystań oraz Dla ciebie wszystko, Najdłuższa podróż – znajdowały się przez wiele miesięcy w czołówce światowych rankingów sprzedaży. Większość książek Sparksa została przeniesiona na duży ekran, a w filmowych adaptacjach wystąpiły takie gwiazdy amerykańskiego kina, jak Rachel McAdams i Ryan Gosling (Pamiętnik), Diane Lane i Richard Gere (Noce w Rodanthe) czy Robin Wright i Kevin Costner (List w butelce).

Karty starego notatnika kryją historię romantycznej miłości. Starszy pan codziennie odczytuje ją mieszkającej w domu opieki kobiecie chorej na alzheimera. Jest to opowieść o bogatej dziewczynie z miasta i ubogim chłopaku z prowincji, których pewnego lata połączyło wyjątkowe uczucie. Wbrew sobie zostali rozdzieleni, a ich miłość wystawiona na próbę. Czy uda im się ponownie spotkać?

Nie podobało mi się w tej książce praktycznie nic. Mam wrażenie, że jest w sumie o niczym, totalnie nie zapadła mi w pamięć i już po paru dniach cała ta historia zaczęła się zamazywać, a do tego jest wtórna i powtarzalna. Nie wiem, jako która z kolei została napisana, ale znając większość jego historii to mam wrażenie, że to wszystko już było. Bardzo przypomina mi chociażby "Dla Ciebie wszystko", jakbym czytała znowu to samo, ale w gorszym wydaniu.

Historia Noaha i Allie kompletnie mnie nie porwała, nie wywarła na mnie wrażenia ani nie wywołała tony emocji - wręcz przeciwnie, bo była okropnie nudna i gdyby nie audiobook i to na sporym przyspieszeniu to nie dotrwałabym do końca, bo czytanie jej szło mi jak krew z nosa i czytałam po kilka stron na raz, nie będąc w stanie wskrzesić w sobie żadnego zainteresowania.

Najlepszą częścią historii jest zdecydowanie postać samego Noah, być może dlatego, że zostało jej poświęcone najwięcej czasu i mieliśmy okazję spojrzeć w jego wnętrze i faktycznie go poznać, bo cała reszta? Pobieżnie opisana, bez żadnej głębi. Najgorzej wypadło to w przypadku Allie, której nie pamiętam w ogóle i jest raczej jak mgliste wspomnienie na zasadzie "coś mi to mówi" niż faktycznie wyrazistej postaci, przez co cała ich historia wydaje się nierzeczywista, jakby była snem.

Nie podoba mi się także styl pisania tej historii - całość jest traktowana jak wielka tajemnica, Noah co chwilę obiecuje nam, że wszystkiego dowiemy się na koniec, a w rezultacie to wszystko jest niczym krótki sen, rozwiązanie kompletnie niesatysfakcjonujące, a ja jestem rozczarowana historią i oszukana obietnicą czegoś o wiele lepszego.

Tytuł: Pamiętnik
Tytuł oryginału: The Notebook
Autor: Nicholas Sparks
Stron: 256
Seria: jest drugi tom
Format: TTS
Wydawnictwo: Albatros
B. A. Paris - Terapeutka | Niczym feniks z popiołów!

maja 08, 2021

B. A. Paris - Terapeutka | Niczym feniks z popiołów!

Musze przyznać, że ostatnio z książkami Paris trochę mi nie po drodze. Zaczęła świetnie, choć przyznam, że fabuły pierwszych książek praktycznie w ogóle nie pamiętam. I to jest mój główny problem z nią - okropnie wciąga, ale nie zostaje na dłużej. Ostatnie dwie książki to była wręcz droga przez mękę, ale jako że jestem człowiekiem, który daje nieskończenie wiele drugich, trzecich i dziesiątych szans i bilans mamy raczej dodatki, wiadomym było, że tą nową też ogarnę! No i przesłuchałam, bo  w ten sam dzień, w którym pojawiła się na Legimi. 

Alice i Leo kupuję dom na eksluzywnym osiedlu, spełniają swoje marzenia i zamieszkują razem. Szybko jednak sie okazuje, że na pozór idylliczne życie jest tylko i wyłącznie kłamstwem. Alice odkrywa bowiem prawdę - ich dom był świadkiem morderstwa. Zamordowano w nim poprzednią lokatorkę - terapeutkę Ninę. Co więcej, okazuje się, że jej idealny chłopak od samego początku ją okłamuje...

Tak naprawdę musiałam chwilę pomyśleć, żeby sobie przypomnieć, jak ta książka się skończyła. Ale trochę tu mojej winy, bo zaraz po niej przesłuchałam kolejny thriller i trochę mi się zatarło. I tak naprawdę musiałam sprawdzić opis, bo nie wiem, czy udałoby mi się przypomnieć imiona bohaterów. Ale nie wiem, na ile winy w tym samej książki, a ile mojej sklerozy i nieuwagi, także proszę tego nie brać do siebie.

Jedno mogę powiedzieć na pewno - Paris powstała! Naprawdę, po Dublerce i Dylemacie jest to naprawdę odświeżające, bo słuchałam tej książki z ogromną ochotą! Ponoć można łatwo rozwiązać zagadkę, ale ja czuję się zaskoczona i byłam zachwycona zwrotem akcji. Oczywiście jak pomyślę o tym po fakcie, to niektóre wskazówki były tak oczywiste, jakby ktoś przed nosem postawił mi wielki banner z czerwonymi literami, ale powtarzałam to już nie raz, że nie jestem typem czytelnika, który lubi rozwiązywać zagadkę, dlatego w większości przypadków udaje im się mnie zaskoczyć. Bardzo podobał mi się zwrot akcji i pamiętam swoją minę, jak sobie uświadomiłam, że Alice stoi na przeciwko mordercy! Na ogromny plus także jej zachowanie po uświadomieniu sobie tego faktu, bo Paris stworzyła naprawdę waleczną bohaterkę!

Nie wiem jak Wy, ale ja widząc gdzieś w opisie, że jest to ekskluzywne, zamknięte osiedle, od razu spodziewam się najgorszego. Przychodzi taki naiwny bohater, bo myli, że jak niewielkie, zamknięte społeczeństwo to jest bezpieczniej, a ja odnoszę wrażenie, że właśnie na takich osiedlach najłatwiej ukryć zbrodnie, a te gigantyczne domy z jeszcze większym podwórkiem zamiast by bezpieczne, sprzyjają właśnie takie atmosferze grozy i o niebo łatwiej coś tam ukryć. Ale co ja tam wiem.

Jeśli do tej pory nie czytaliście Paris - dajcie jej szansę. Ja lubię zarówno kryminały z motywem seryjnych morderców, jak i takie bardziej... lekkie, ale nie pogardzę też porządnym thrillerem, a ostatnio sobie uświadomiłam, że do thrillerów psychologicznych mam ogromną słabość! Paris może nie jest mistrzynią w swoim gatunku, bo jej książki nie zapadają mi niewiadomo jak w pamięć, ale nie mogę jej odmówić, że niesamowicie wciągają i póki co wciąż z ogromną przyjemnością sięgam po kolejne i jestem jej fanką od pierwszej książki.

Tytuł: Terapeutka
Tytuł oryginału: The Therapist
Autor: B. A. Paris
Stron: 384
Format: TTS
Wydawnictwo: Albatros
Guillaume Musso - Central Park

maja 05, 2021

Guillaume Musso - Central Park

Wspominałam już parę razy, że powroty do autorów mi nie wychodzą. A przynajmniej do tych, którymi zachwycałam się za lat nastoletnich. Musso to kolejny autor po Picoult i Sparksie, do którego wróciłam po wielu latach i o matko, jaka ta książka była idiotyczna.

Dwoje nieznajomych budzi się pewnego dnia w samym centrum Central Parku. Bez dokumentów, bez wspomnień, za to z kilkoma poszlakami, dokąd mają się udać. Bardzo, ale to bardzo długo nie mogłam przebrnąć przez tą książkę, bo pomysł wwiezienia dwójki dorosłych osób, z czego jedna jest policjantem do USA bez ich wiedzy w XXI wieku jest po prostu dla mnie tak idiotyczny i nieprawdopodobny, że blisko było do rzucania książką. Choć słuchałam w audio, więc byłoby to ciężkie. Nie byłam w stanie słuchać dłużej niż pół godziny na raz, bo poziom mojej frustracji był zbyt wielki.

Dopiero ta druga połowa, a tak naprawdę ostatnia 1/3 nabrała sensu i była ciekawa, ale to wciąż za mało, aby książka zyskała w moich oczach. Choć muszę przyznać, że finalnie mi się to podobało i na pewno podobałoby się o wiele bardziej, gdyby początek był zupełnie inny, bo takie rozwiązanie po prostu mi nie pykło i zamiast radości odczuwałam frustrację. 

Sami bohaterowie - nie polubiłam się z nimi. Pod koniec zyskałam trochę sympatii do kobiecej bohaterki, ale nie pamiętam jej imienia, i jej historia to chyba najmocniejszy punkt tej historii. Plot twist, który otrzymaliśmy na samym końcu? Szok i niedowierzanie, to było genialne, ale czemu ten początek taki zły? Finalnie stanęło na 2.5 gwiazdki, bo mimo najszczerszych chęci nie udało mi się zatrzeć złego wrażenia z początku. Szkoda, bo ta końcówka była naprawdę niezła!

Tytuł: Central Park
Tytuł oryginału: Central Park
Autor: Guillaume Musso
Stron: 352
Format: TTS
Wydawnictwo: Albatros
Lucinda Riley - Pokój Motyli

marca 09, 2021

Lucinda Riley - Pokój Motyli

 

"Pokój Motyli" to moja trzecia już książka Lucindy i tak szczerze mówiąc, przygotowuję się, żeby sięgnąć po cykl o Siedmiu Siostrach, tylko na początku był taki trochę strach - czy to na pewno są książki dla mnie? 

Im więcej książek Lucindy czytam, tym bardziej zakochuje się w jej piórze, ale również tym mocniej uświadamiam sobie schemat, jaki między nami rządzi: na początku zawsze gubię wątek i nie wiem, kto jest kim; w środku się trochę nudzę i marudzę na przegadania; a na końcu... od końcówki nie mogę się oderwać i zawsze udaje się jej mnie zaskoczyć! 

Nie mogę powiedzieć, że Posy jest moja ulubioną bohaterką, jest mi raczej obojętna, bo nie udało się jej skraść mojego serducha, ale nie zmienia to faktu, że jej losy i tajemnice, które skrywa były ogromnie ciekawe. Najmocniej zdecydowanie zaciekawił mnie wątek z motylami i tym tajemniczym pokojem motyli. Samo zakończenie sztosik. 

W sumie jak o tym myślę, nie jest to moja ulubiona książka. Nie umiem stwierdzić dlaczego, po prostu nie porwała mnie tak mocno, jak poprzednie, nie bardzo mam tez coś do powiedzenia na jej temat. Coś nie kliknęło do końca, bo o ile w poprzednich książkach nie mogłam się oderwać przez większość czas, tak tutaj w większej części jednak wiało mi nudą. Ale nie zrażam się, co to to nie.

Tytuł: Pokój Motyli
Tytuł oryginału: The butterfly room
Autor: Lucinda Riley
Stron: 526
Format: TTS
Wydawnictwo: Albatros

Dublerka - Paris, Hannah, Mackintosh & Brown

lutego 11, 2021

Dublerka - Paris, Hannah, Mackintosh & Brown

To nie jest zła książka. Ale nie jest też książką wybitnie dobrą. Może nawet nie dobrą. Ma swoje zdecydowane plusy, ale też całe mnóstwo minusów i tych drugich chyba jest więcej... Jak może wyjść połączenie książki pisanej przez cztery zupełnie różne autorki?

Z tej czwórki znam dwie autorki - B.A. Paris, której książki o dziwo czytam na bieżąco, choć z podobaniem się jest różnie i Clare Mackintosh, której czytałam chyba jedną powieść i byłam zachwycona! Totalnie muszę wrócić do niej. Pozostałych dwóch nie kojarzę kompletnie i nigdy nic nie czytałam. Nie byłam jakoś mega nastawiona do tej książki, podeszłam neutralnie, nie spodziewając się niczego (ani nie mając pojęcia o fabule), także w sumie nie spodziewałam się niczego.

Początek mi się podobał i nastawił pozytywnie, ale dość szybko to wrażenie sie rozmyło, bo szybko poczułam się, jak w świecie Mean Girl, tyle, że w wydaniu prestiżowej akademii dla uzdolnionych ludzi. Poważnie. Wkurzały mnie nie tylko bohaterki, chociaż to siedemnastoletnie dziewczyny, więc ich dramaty i nadmierne przeżywanie wszystkiego wypadło aż nader przekonująco. Ale ich matki... Dorosłe kobiety, które zachowują się jak małe, zazdrosne dziewczynki... Mój boże. Słuchałam tej książki w audiobooku i muszę przyznać, że mój asortyment debilnych min podczas słuchania bardzo się ostatnio rozszerzył. Ostatnio mam manię i każdą książkę, którą czytam/słucham opowiadam M, albo lecę do niego z co ciekawszym fragmentem, ale tutaj mi się naprawdę kompletnie nie chciało i poczułam się już po prostu zniechęcona i zmęczona tymi złymi książkami.

A potem przyszło ostatnie 30%. I dobry duszku, który czuwasz nad tymi wszystkimi książkami i moją duszą jestem ci wdzięczna, że nakierowałeś którąś z tych czterech autorek na takie zakończenie. Nie wiem, która pani to była, ale plot twist był świetny, kompletnie się go nie spodziewałam i muszę przyznać, że końcówkę słuchałam już z ogromnym zainteresowaniem. Wielka szkoda, że cała książka taka nie była, bo całość wypadłaby zapewne o wiele lepiej!

W ogóle byłam przekonana, że one wspólnie jakoś nad tym usiądą i będą to pisały... nie wiem w sumie jak, ale fakt, że każdy rozdział pisany jest przez inną autorkę... Nie wpływa to dobrze na książkę. Fakt, że nie zwróciłam uwagi, aby była jakaś rozbieżność pomiędzy kolejnymi rozdziałami. Wolałabym chyba nie wiedzieć, że zostało to zrobione w taki sposób, odbiór zdecydowanie byłby lepszy!

Tytuł: Dublerka
Tytuł oryginału: The Understudy
Autor: Sophie Hannah, CLare Mackintosh, B. A. Paris, Holly Brown
Stron: 384
Format: TTS
Wydawnictwo: Albatros
Nicholas Sparks - Z każdym oddechem

grudnia 21, 2020

Nicholas Sparks - Z każdym oddechem

Już naprawdę długo nie sięgałam po Sparksa. Nie umiem nawet wskazać, którą czytałam jako ostatnią, ale na bieżąco oglądam wszystkie filmy. Do tej pory jako autor nigdy mnie nie zawiódł, dlatego wręcz z bólem serca stwierdzam, że "Z każdym oddechem" jest jego najsłabszą książką. Dlaczego? Zaraz wam to wyjaśnię.

NICHOLAS SPARKS - Współczesny amerykański pisarz, którego książki o łącznym nakładzie przekraczającym 105 milionów egzemplarzy ukazały się w ponad 50 językach. Serca czytelników podbił w 1997 roku swoim debiutem – powieścią Pamiętnik. Kolejne – m.in. Noce w Rodanthe, Anioł Stróż, Ślub, Prawdziwy cud, I wciąż ją kocham, Wybór, Ostatnia piosenka, Szczęściarz, Bezpieczna przystań oraz Dla ciebie wszystko, Najdłuższa podróż – znajdowały się przez wiele miesięcy w czołówce światowych rankingów sprzedaży.

Hope jest w rozterce. Skończyła 36 lat, od sześciu lat ma chłopaka, ale na ślub raczej się nie zanosi. Tymczasem u jej ojca właśnie zdiagnozowano poważną chorobę. Hope postanawia więc odciąć się od wszystkiego, spędzić tydzień w wakacyjnym domku w Sunset Beach i zastanowić się nad swoją przyszłością. Tru, urodzony w Zimbabwe przewodnik safari, pojawia się w Sunset Beach, by poznać ojca i dowiedzieć się więcej o młodości matki. Gdy ścieżki dwojga obcych sobie ludzi niespodziewanie się krzyżują, wybucha pomiędzy nimi żarliwe uczucie. Wkrótce oboje staną przed trudnym wyborem: oddać się miłości czy spełnić obowiązek wobec rodziny? Posłuchać głosu serca czy rozsądku?

Czyta się ją niesamowicie szybko, w pewnym momencie zorientowałam się, że już 60% książki za mną, ale niewiele się działo. I to jest mój główny zarzut - akcja. Raczej jej brak. Przez przeszło siedemdziesiąt procent książki dzieje się bardzo niewiele - serio, nie wiem, jak podsumować tą pierwszą część, poza moją mega zdziwioną miną. W pozostałe trzydzieści wciśnięta jest reszta akcji, zakończenie również jest takie trochę kulawe, przez co całość wypada sztucznie, jest naciągana, a ja jestem mocno zniesmaczona.

Bo wiecie, ja kocham Sparksa. Podczas czytania "Jesiennej Miłości" płakałam tak mocno, że przez dobrą godzinę nie mogłam się uspokoić (skończyłam ją gdzieś o 3 w nocy!). Ostatnio piosenka, akurat jako film, podziałała tak samo. One wbijają się w pamięć i w moją duszę, ale tutaj ewidentnie mam problem. Ta historia nie wywołała żadnego efektu, nie poruszyła mnie, była mi kompletnie obojętna. Równie dobrze mógłby napisać to inny autor.

Nie podoba mi się, jak się zakończyła, nie podoba mi się ta dysproporcja, ani ta dwudziestoletnia przerwa, która w magiczny sposób ma wyjaśnić wszystko, co się działo. Dla mnie to take: nie wiem, co mam napisać, to zrobię skok o dwadzieścia lat. Brakuje mi większego rozwinięcia postaci, ich rodzin, oboje wypadają bardzo średnio. Tru trochę lepiej, ale mimo wszystko jest to takie płaskie i bez wyrazu. Jestem w głębokim szoku, że jeden z moich ulubionych autorów potrafi napisać taki szrot!

Jedyne, co się tu wyróżnia i pozostawia miłe wspomnienie to Bratnia Dusza, chociaż mój mózg cały czas podsuwał mi film "Dom na jeziorze" (tez z Keanu i Bullock, piękna rzecz!) i przez to nawet skrzynka została obdarta ze swej magii. Straszne pójście na łatwiznę. Książki Sparksa zawsze miały w sobie to coś, a tutaj? Kupa taka, niesmak i rozczarowanie. No przykro po prostu. Chociaż okładka ładna, to można popatrzeć.

Tytuł: Z każdym oddechem
Tytuł oryginału: Every breath
Autor: Nicholas Sparks
Seria: brak
Stron: 368
Format: mobi
Wydawnictwo: Albatros
Stuart Turton - Siedem śmierci Evelyn Hardcastle

września 27, 2020

Stuart Turton - Siedem śmierci Evelyn Hardcastle

Nie mam pojęcia, jak ta książka się u mnie znalazła. Podejrzewam, że przyuważyłam ją na którymś blogu, a że opinie były bardzo pozytywne, to dodałam na półkę Legimi. A że brak internetu ofiarował mi ją jako jedyną ściągniętą pozycję, to cóż, nie było wyjścia. I może jestem dziwna, ale nie uważam tej książki za wybitną, bo wymęczyła mnie okropnie. Jestem zaskoczona tym faktem, bo zapowiadała się naprawdę dobrze!

O jedenastej wieczorem Evelyn Hardcastle zostanie zamordowana. Masz osiem dni i osiem wcieleń. Pozwolimy ci odejść pod warunkiem, że odkryjesz, kto jest zabójcą. Zrozumiano? W takim razie zaczynamy… Evelyn Hardcastle będzie umierać każdego dnia, aż do momentu, gdy ktoś odkryje, kim jest jej zabójca. Wśród gości zaproszonych do Blackheath jest kilku ludzi, którzy próbują to zrobić. Nie mają równych szans ani równych możliwości. Stale przeżywają ten sam dzień, usiłując rozwiązać zagadkę, lecz każdy wieczór nieubłaganie przeszywa dźwięk wystrzału z rewolweru…

STUART TURTON - pisarz i dziennikarz brytyjski. Pracował jako wolny strzelec w Szanghaju i Dubaju. Siedem śmierci Evelyn Hardcastle jest jego debiutancką powieścią. Po jej wydaniu napisał kilka opowiadań, które doceniono w lokalnych konkursach literackich. Mieszka z żoną w zachodnim Londynie. Jeśli właśnie nie marszczy czoła, łatając dziury w jakieś nowej fabule, zapewne wspina się, nurkuje, świetnie się bawi

Jak na debiut to jest to cholernie dobry debiut, jeśli spojrzymy w tym kierunku. Nie domyśliłabym się tego na początku, choć przyznam szczerze, że z czasem coś mi zaczęło chodzić po głowie, że może to być pierwsza książka autora. Jest zdecydowanie przeciągnięta, trochę przegadana, zwłaszcza w drugiej połowie. Myślę, że jakby to dobrze przemyśleć, to spokojnie można by ją skrócić o dobre 100 stron.

Nie zrozumcie mnie źle, nie mogę powiedzieć, że jest to zła książka, bo pomysł na fabułę totalnie mnie kupił - jeden człowiek, siedem wcieleń, a wszystko łączy się w najmniej oczekiwanym momencie. I do tego postać doktora Dżumy - to jest świetne. Ale książka momentami mocno przynudza i zdecydowanie brakuje mi jakichś niesamowitych zwrotów akcji, które wbiją mnie w fotel. Momentami w ogóle brakuje mi akcji i ta druga połowa szła mi strasznie opornie, pod koniec to ja już w ogóle nie miałam ochoty tego kontynuować. 

Zdecydowanie czegoś mi tutaj zabrakło. Jest to debiut dobry, ale nie wybitny, zdecydowanie zabrakło pomysłu, jak nadać akcji dynamikę i jak rozwiązać problem codziennego budzenia się w innym ciele i w tej kwestii nie czuję się usatysfakcjonowana, bo myślę, że w tej kwestii potencjał był zdecydowanie większy! Nie czuję się jednak zniechęcona do autora, raczej zaintrygowana, choć zmęczona. 

Tytuł: Siedem śmierci Evelyn Hardcastle
Tytuł oryginału: The Seven Deaths of Evelyn Hardcastle
Autor: Stuart Turton
Seria: brak
Stron: 508
Format: TTS
Wydawnictwo: Albatros
Copyright © Kasikowykurz , Blogger